21 sierpnia 2016

[KSIĄŻKA] Nieobecna, Agnieszka Olejnik

[KSIĄŻKA] Nieobecna, Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Czwarta StronaRok wydania: 2016 • Stron: 444

Rzadko zdarza się, aby opis książki tak bardzo mnie zaintrygował. Nieobecna przedstawiana jest jako niebanalny kryminał, którego głównym motywem jest zamiana tożsamości pomiędzy bliźniaczkami i tajemnicza śmierć jednej z nich. Sięgnęłam po tę powieść niemal natychmiast po tym, jak pojawiła się w moim domu, zaczęłam się wciągać, a potem nadeszło szybkie otrzeźwienie. Ani to nie jest rasowy kryminał, ani dobra powieść. Ot, obyczajowy przeciętniaczek z nutą thrillera psychologicznego i elementami kryminału.

Recenzja książki Nieobecna

Rozczaruje się ten, kto oczekuje od Agnieszki Olejnik stworzenia rasowego kryminału. Rozczaruje się ten, kto spodziewa się tu niebanalnej, intrygującej historii. Nieobecna trzyma w napięciu i budzi niepokój, początkowo przyciąga też bardzo ciekawym pomysłem na fabułę, ale wszystko to bardzo szybko się rozmywa. Nie byłabym zaskoczona, gdyby okazało się, że autorką jest osoba nastoletnia - taki bowiem jest jej język i sposób pisania - jakby dziecięcy, potoczny wręcz do bólu prosty. Z jednej strony sprawia to, że powieść czyta się bardzo szybko, ale z drugiej stanowi dowód na to, że do dobrych pisarzy pani Olejnik jeszcze daleko. Szczególnie, że nie potrafi ona nawet nadać wypowiedziom swoich bohaterów jakiejkolwiek różnorodności. Tutaj policjant, polonistka, biznesmen, informatyk, starszy pan i gosposia posługują się identyczną polszczyzną. Gdyby zostawić same dialogi, czytelnik w żaden sposób nie mógłby się domyślić, kto wypowiada które słowa, wszyscy bowiem brzmią identycznie.

Gdyby Nieobecna rzeczywiście była rasowym kryminałem, nawet z obyczajowymi smaczkami, dałoby się ten banalny język jeszcze znieść i uznać po prostu za "taki styl" autorki. Problemem jednak jest to, że również fabuła zaczyna się psuć. To, co początkowo intrygowało i elektryzowało, z czasem zaczęło niknąć, przykryte warstwą niepotrzebnych wątków (np. opowieściami o Wołyniu, które do fabuły nie wnoszą absolutnie nic albo przydługimi relacjami z życia niemowlaka). Do tego zagadkę, kim jest morderca, można rozwiązać na pierwszych stu stronach, a w samej historii pojawiają się błędy logiczne. Dla przykładu: na stronie 97 znajduje się pierwszy mail wysłany od mordercy, potem pojawiają się jeszcze dwa, a wszystkie je główna bohaterka odkrywa dopiero na stronie 265 (rzekomo wcześniej zapomniała przeglądać skrzynkę). Problem jest jednak taki, że w tzw. "międzyczasie" bohaterka jednak tę skrzynkę przeglądała (strona 175) i wiadomości od mordercy jeszcze tam nie było. Trudno jest mi znaleźć dla tak dużej nieścisłości jakiekolwiek uzasadnienie.


Choć jeszcze w połowie książki czytelnik ma nadzieję, że książka będzie trzymała jako-taki poziom, z czasem okazuje się, że może być już tylko gorzej. Zaczyna się krwawa rąbanka i całe pasmo obrzydliwości i dewiacji. Główna bohaterka z kolei robi z siebie jeszcze większą idiotkę niż na początku i znalezienie dla niej choćby grama sympatii czy zrozumienia okazuje się niemożliwe.

Przeczytałam Nieobecną do samego końca z zainteresowaniem, ale muszę przyznać, że na słowa pochwały nie zasługuje tutaj ani warstwa psychologiczna, ani fabuła, ani język, ani sposób konstruowania postaci. Wyszło z tego raczej przeciętne czytadło, które niczym nie wyróżnia się na tle innych. Żałuję, że nawet uwierzyć się w tę historię nie da. Bije z niej nierealność, bohaterowie są sztuczni i przerysowani, a przedstawionym zdarzeniom daleko jest do autentyczności. Mimo tego nie żałuję czasu poświęconego na tę lekturę i nie będę Wam czytania odradzała. Po prostu nie nastawiajcie się na zbyt wiele, a unikniecie rozczarowań.

Moja ocena: 3/10
PS Pod koniec mojej przeprawy z Nieobecną zupełnym przypadkiem odkryłam dzięki Instagramowi, że miałam już kiedyś do czynienia z prozą Agnieszki Olejnik. Niestety, była to jedna z najgorszych przygód literackich mojego życia. Jeżeli chcecie o tym przeczytać, zapraszam do lektury: recenzja powieści Dziewczyna z porcelany.

Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Grunt to okładka' oraz 'Czytelnicze wyzwanie 2016' (kategoria: Polski kryminał).

9 komentarzy:

  1. Mnie się "Dziewczyna z porcelany" podobała, za to rozczarowała mnie "A potem przyszła wiosna" i na razie odpuściłam dalsze czytanie książek tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i lepiej? Ja też już raczej będę jej książki omijać, wreszcie wbiło mi się to nazwisko w pamięć.

      Usuń
  2. Ranisz moje serce, gdyż ta powieść moim zdaniem jest fenomenalna. Ale jak widać ile osób tyle opinii :) Ja w każdym razie będę obstawiać przy swoimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być ,,przy swoim''.

      Usuń
    2. I o to chodzi - najważniejsze, to trzymać się swojej opinii :)

      Usuń
  3. ale przynajmniej na zdjeciu ladnie wygaldasz :D

    OdpowiedzUsuń
  4. I teraz mam dylemat bo miałam sięgnąć po ta lekturę i co teraz? pozdrawiam i zapraszam do nas https://siostrydajarade.blogspot.com/2016/08/droga-do-ukojenia-katarzyna-ochowska.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedys zastanawialam sie nad kupnem jakiejs ksiazki tej autorki jednak cos sklonilo mnie aby siegnac po inna, po twojej recenzji i kilku wypowiedziach nie zaluje :)

    OdpowiedzUsuń