2 lipca 2015

[KSIĄŻKA] Dziewczyna z porcelany, Agnieszka Olejnik

Wydawnictwo: Czwarta StronaRok wydania: 2015 • Stron: 321

Dziewczyna z porcelany

Opowieść o relacji młodego chłopaka i starszej od niego sąsiadki. Pełna zawiłości, rodzinnych tajemnic, wzajemnego wyniszczania i niedomówień. Trochę o miłości, trochę o dojrzewaniu, trochę o życiu.

Co poszło nie tak?

  • Rażąca wręcz przewidywalność. Brak tu jakichkolwiek zaskoczeń - bohater widzi blondynkę - wiem, kim ona będzie. Bohaterka mówi o dawnym "przyjacielu" - wiadomo, o kogo chodzi (za to jej niedomyślny rozmówca dowiaduje się tego sto stron dalej). Usilnie zwraca się uwagę na pewne szczegóły, które jednoznacznie podsuwają rozwiązanie niby-zagadki, ale to pojawia się w książce irytująco późno. Nie tędy droga. Aż strach poznawać kryminalną twórczość autorki, skoro taka ona zdolna w zawiązywaniu intryg i rozsiewaniu pseudotajemnic.
  • Bohaterowie płascy jak blat. Odmalowani ze słabej kalki, schematyczni, nudni, bezbarwni.
  • Naiwna, pozbawiona wiarygodności historyjka, która zamiast wzruszać i poruszać - zwyczajnie śmieszy.
  • Język rodem ze słabych szkolnych wypracowań. Brzmi tak, jakby autorka miała albo dziewięć albo dziewięćdziesiąt lat.
  • Brak sensu, brak przekazu, brak prawdziwych emocji. Miałkość i pustka w treści, nic poza tym.

Zbiór zalet

  • Mimo wad, bardzo szybko się tę książkę czyta - nawet jeśli brak jej sensu, to przynajmniej nie męczy.
  • Dobre wrażenie sprawiają ostatnie rozdziały, w których akcja nabiera tempa.

Podsumowując

Bardzo nie lubię pisać źle o książkach. Mam szacunek do pisarzy, którzy dopieszczają swoje dzieła najlepiej jak potrafią. Mam szacunek do czytelników, którzy dobrze odnajdują się w literaturze, która mnie zniechęca. Mam szacunek do wydawców, którzy z najlepszymi intencjami wypuszczają na rynek kolejne książki. Ale mam też szacunek do siebie, swojej inteligencji i niewielkiej dawki czasu, jaką mogę poświęcić czytaniu. Dlatego nie mogę Dziewczyny z porcelany chwalić i polecać, bo jest to jedna z tych powieści, która na zachwyty i pochwały nie zasługuje. Zmarnowałam przy niej o cztery godziny za dużo.

Moja ocena: 3/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Pod hasłem' oraz 'Polacy nie gęsi'.

21 komentarzy:

  1. Oj! Będę się od niej trzymał z daleka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, oj, powiało arktycznym chłodem :)
    Ja miałam okazję czytać 'Dziewczynę z porcelany'', ale odbieram ją całkiem inaczej. Może i zawiera jakieś niedociągnięcia, ale ogólnie mi się podobało i nie żałuję czasu z nią spędzonego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, oj, oj. ;)
    Mnie się dobrze czytało, choć fakt - jest ogromnie przewidywalna. Ale ogólnie oceniłam ją o wiele wyżej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się dobrze, z tym się zgadzam :)

      Usuń
  4. Mi również się nie za bardzo spodobała, ale i tak ode mnie dostała aż 6 gwiazdek. Ale na pewno więcej jej nie przeczytam i zamierzam się jej pozbyć, jak tylko natrafi się okazja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też powędruje dziś do biblioteki :)

      Usuń
  5. Wczoraj przeczytałam i też byłam rozczarowana, ale mimo wszystko oceniłam znacznie wyżej. Przykre, bo "Zabłądziłam" tej autorki to najlepsza książka, jaką przeczytałam w ubiegłym roku - serdecznie polecam, myślę, że mogłaby Ci się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę wiele pozytywnych recenzji tej książki. Może i mnie by ujęła, kto wie? Nie zniechęcam się do autorki w żadnym wypadku :)

      Usuń
  6. Po opisie wydawała się być ciekawa, chociaż tego typu historie są popularne. Okładkę również ma śliczna. Jednak najbardziej co mnie odrzuca, to jak napisałaś, przewidywalnosc. Nienawidzę, gdy książka jest oczywista i mnie nie zaskakuje...

    Zapraszam mini-book-review.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również tego nie znoszę ;)

      A okładka faktycznie zwraca uwagę, piękna.

      Usuń
  7. Ciekawi mnie dlaczego doczytałaś ją do końca skoro szkoda na nią czasu. Ale czasami mam podobnie, przeczytam i potem żałuję. Et, głupota. Jest tyle świetnych książek, a zdarza mi się tracić czas na chłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, szybko się ją czyta. Gdyby szło mi bardzo topornie, pewnie porzuciłabym ją jak wiele innych. A tutaj przynajmniej warto było przeczytać ostatnie rozdziały [nie licząc przesłodzonego zakończenia].

      Usuń
  8. A ja planowałam ją kupić :3 Może lepiej,że wczoraj kupiłam sobie ( w prezencie,oczywiście,więc usprawiedliwienie jest ;DD) dwie książki Quicka zamiast niej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Quick, też od dawna mam ochotę na jego książki [czytałam jedynie 'Poradnik']. Aż mnie zainspirowałaś i zajrzałam do wyprzedaży w Znaku :D

      Usuń
    2. "Poradnik" mam w planach,ale przeczytam dopiero jak spodobają mi się dwie zamówione ;) To fajnie...Jak zwykle,natrafiam na promocję ,kiedy obiecuję sobie,że nie kupię już nic nowego .. I oczywiście wizyta musi się skończyć zakupem ;D

      Usuń
  9. nie lubię przewidywalnych książek. Gdy czytam np. Robina Cooka - dziwię się na każdym kroku, bo ciągle wydaje mi sie, że stanie się coś innego, niż pokazuje rzeczywistość w książce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że ci się nie spodobała - ale będę wiedziała, żeby po nią nie sięgać.
    www.maialis.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurczę, ale mnie zdziwiłaś. Książka naprawdę mi się podobała, niewielkie wady które dostrzegłam nie zepsuły mi przyjemności z czytania. Opisana relacja wydała mi się bardzo autentyczna, miała ciekawe wątki uzupełniające, przez co przewidywalność mnie nie dotknęła. Ot była i już :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hoho, to już wiem co wykreślę z listy zakupów. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nareszcie ktoś napisał prawdę o tym "dziele". Tak się ostatnio porobiło, że nie można zbytnio ufać blogerom książkowym dostającym egzemplarze do recenzji, na szczęście u Ciebie jest inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, taki stan rzeczy utrzymuje się już od lat - często blogerzy boją się krytykować polskich autorów albo w ogóle negatywnie pisać o książkach otrzymanych od wydawnictw - przykre i trochę psuje opinię o całym środowisku blogerów, ale cóż zrobić.

      Swoją drogą, ten wpis komuś musiał się bardzo nie spodobać, bo całkowicie został usunięty z wyszukiwarki ;)

      Usuń