15 stycznia 2014

Obywatel Milk/Milk (2008)

Obywatel Milk (Milk)
reż. G. Van Sant • USA, 2008
Nie bez przyczyny Obywatel Milk znajduje się na liście stu najlepszych filmów dekady. Już sama obecność w obsadzie Seana Penna, jednego z moich ulubionych aktorów, utwierdzała mnie w przekonaniu, że warto poświęcić dwie godziny na biograficzną opowieść o życiu Harveya Milka - homoseksualnego działacza i polityka, zamordowanego w 1978 roku. Dwa Oscary i kilkanaście innych nagród to tylko niewielki dodatek, który być może kogoś przypadkowego przyciągnie do Obywatela Milka...

Mam nadzieję, że przekona ich także wspaniała obsada, brutalna historia wyciągnięta z życia i przekaz, jaki niesie za sobą ta opowieść.

Obywatel Milk stanowi ilustrację ostatnich ośmiu lat życia Harveya Milka - pierwszego w Stanach Zjednoczonych jawnego homoseksualisty wybranego do urzędu. Naszego bohatera poznajemy od wielu różnych stron - jako polityka, społecznika i działacza, jako kochanka i powszechny autorytet środowiska gejów oraz przede wszystkim jako człowieka. Samotnego, zagubionego człowieka otoczonego mnóstwem ludzi...

Źródło: filmweb.pl

Najprościej ująć temat, rzucając stwierdzenie, że to film o tolerancji, mający za zadanie pokazać, że homoseksualista jest takim samym człowiekiem jak każdy inny i że należą mu się takie same prawa, jak innym obywatelom. Tyle tylko, że wizja ta nieco rozmywa się wraz z upływem akcji, a sednem sprawy okazuje się polityczna walka. Miejscami bardzo nieczysta. Do tego mocno stereotypowe podejście do kwestii homoseksualizmu...

Od strony technicznej film prezentuje się znakomicie - doskonały montaż i świetne zdjęcia (przy umiejętnym włączeniu do filmu materiałów archiwalnych), wiernie oddana sceneria lat siedemdziesiątych, dobra muzyka i gra aktorska stojąca na najwyższym poziomie. Obywatel Milk to piękny, poruszający obrazek, który słusznie wywołuje ogrom dyskusji, a przy tym od lat zbiera wiele pochlebnych recenzji.

Źródło: filmweb.pl

Filmowy Harvey Milk urzeka szczerością, naturalnością i urokiem. Kiedy cierpi - widz cierpi razem z nim. Kiedy zalewają go fale szczęścia - widz widzi je w jego oczach i gestach. Sean Penn kolejny raz udowadnia swój geniusz i niebywałą umiejętność odnalezienia się w każdej, nawet niełatwej roli. To przede wszystkim on sprawia, że film ten jest tak dobry, tak poruszający i tak prawdziwy. Ale czy poleciłabym go każdemu? Zdecydowanie nie. Trudna tematyka, śmiałe sceny intymne (nie nachalne, ale gorszące co "wrażliwszych") i akcja, która posuwa się raczej mało dynamicznie sprawiają, że tylko niektórzy zachwycą się historią Obywatela Milka... Ale nie pożałuje ten, kto zdecyduje się na kolejne spotkanie z Seanem Pennem. Dla niego zawsze warto pójść do kina lub zasiąść przed telewizorem.

Moja ocena: 8/10
Film obejrzany w ramach wyzwania 100 najlepszych filmów dekady.

6 komentarzy:

  1. Niestety nie dotrwałam do końca tego filmu :/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry film. Świetny Penn. Temat ważny, przystępnie opowiedziany. Mnie zachwycił i poruszył Milk.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za informację o akcji "książka za 1zł". W zeszłym roku pamiętam, że coś podobnego było w Matrasie, ale strona tak zwieszała, że nie dało się nic zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  4. Przekaz filmu pozytywny. Dobrze wspominam seans "Obywatela Milka". Produkcja biograficzna, która została ciekawie opowiedziana, więc nie zanudza niepotrzebnymi faktami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię ten film, oglądałam go kilka miesięcy temu i byłam pod wielkim wrażeniem tej produkcji.

    OdpowiedzUsuń