• kino siedzenia cc0

    Dorabianie na studiach: czy warto pracować w Cinema City?

    W trakcie studiów szuka się różnych źródeł zarobku. Jedni lądują w fastfoodzie, inni na słuchawce, jeszcze inni rozpoczynają karierę w blogsferze. Są też tacy, których pociąga praca w kinie. Bo to nieskomplikowana i łatwa do pogodzenia z nauką robota, do której nie trzeba mieć specjalnych kwalifikacji. Jako że sama parę lat w kinie przepracowałam, dziś odpowiem na najczęstsze pytania, jakie słyszę w związku z pracą w kinie – jak się tam pracuje, ile zarabia i czy w ogóle warto w kinie pracować. Jak to się stało, że wylądowałam w kinie? Byłam na drugim roku studiów, kiedy przeszła mi przez głowę myśl: “robisz za mało”. Nabrałam wtedy ochoty, aby znaleźć sobie płatne zajęcie, dzięki któremu może niespecjalnie bym się wzbogaciła, ale za to zdobyłabym ciekawe doświadczenie. CV wysłałam spontanicznie i byłam ogromnie zaskoczona, kiedy do mnie oddzwoniono. Jeszcze większym szokiem było dla mnie, że zostałam przyjęta, tym bardziej,…

  • 10 inspirujących kobiet świata blogosfery, które musisz znać

    Uwaga, zaczynam od mocnego wyznania: kocham mądre kobiety! A mądre kobiety, to zdolne inspiratorki, które nie wahają się rozwijać, które robią coś dla innych kobiet i które wyszły ze skorupy, żeby przekazać światu swoje doświadczenia i swoją wiedzę. Dziś przedstawię Wam dziesięć naprawdę wspaniałybh kobiet, które zachwycają mnie swoimi działaniami w blogosferze i poza nią. Ola Budzyńska – Pani Swojego Czasu Autorka książki Jak zostać Panią Swojego Czasu, prowadząca szkolenia dla kobiet, zarządzająca facebookowymi grupami Panie Swojego Czasu oraz Biznes online i blogowanie od kuchni by PSC. Najbardziej energetyczna babka w blogosferze, która poraża dystansem do siebie, niesamowitą energią i wielką wiedzą. Od dwóch tygodni zgłębiam jej książkę i jestem pozytywnie nakręcona do działania, zaczęłam wprowadzać zmiany w swojej codzienności i otwarcie myśleć o tym, by poprawić swoje życie dzięki odpowiedniemu zarządzaniu czasem. Obserwuję też…

  • Co z tym stanem agonalnym i blogową prostytucją? O tym jak wygląda sytuacja blogerów książkowych, booktuberów i bookstagramerów

    Kiedyś było łatwiej. Blogerów książkowych była garstka, wszyscy się znaliśmy, organizowaliśmy wspólne akcje i od czasu do czasu kłóciliśmy się o to, kto majstruje przy datach publikacji postów albo nadmiernie chwali się stosikami. Teraz życie w blogosferze książkowej (tak, dla uproszczenia, nazywać będę zarówno booktube, bokstagram jak i klasyczne blogowanie) jest ciężkie. Awantura goni awanturę, zarobki jednych denerwują innych, pojawiają się oskarżenia o kopiowanie pomysłów i wpędzanie innych do grobu, jedni wytykają drugim, inni płaczą, jeszcze inni zbierają wokół siebie małe grupki wyznawców, którzy mają zgnoić book-przeciwników. Krótko mówiąc: jest niewesoło. Jest do dupy. Martyna Szkołyk nazwała to wręcz stanem agonalnym, jednocześnie zapraszając do polemiki. Odpowiadam więc. Czy z blogosferą książkową jest źle? Tak, jest. Nie wiem, czy pokusiłabym się o mówienie, że blogosfera znajduje się w stanie agonalnym, ale rzeczywiście jest…

  • BlogerMama na freelansie: “Dlaczego nie masz normalnej roboty?”, czyli o tym, jak otoczenie postrzega pracę freelancerów

    Słyszałam już, że jestem utrzymanką. Że nie umiem znaleźć sobie normalnej roboty. Że mam klawe życie, skoro mogę sobie całe dnie w domu siedzieć. “To co ty właściwie robisz?”, pytają się ciągle, mimo regularnych tłumaczeń. Nie rozumieją, nie ogarniają, nie czają i nie kumają. No bo skoro nie pocę się na produkcyjnej hali ani nie jestem korposzczurem w garsonce i ołówkowej spódnicy, to znaczy, że nie robię nic, nie przepracowuję się i na relaksie siedzę sobie w domu na dupie, pieniądze to mi z nieba lecą, dom sprząta się sam, a dziecko wychowuje bez mojego współudziału. Naprawdę, gdybym żyła tak, jak ludziom wydaje się, że żyję, byłabym szczęśliwą, leniwą bułą, która może leżeć i pachnieć dwa cztery na dobę, a wokół niej śmigają zaklęcia rodem z Harry’ego Pottera. Fajnie, prawda? A z bajek to my już wyrośliśmy, drogie dzieci? Rzeczywistość matki pracującej w domu Najcudowniejsze były te…

  • Otworzyłam firmę na siódme urodziny bloga!

    Stało się! Po roku rozmyślań, po tygodniach planowania – oto wystartowała Agencja Kreatywna Espelibro. I nieprzypadkowo stało się to drugiego maja, bowiem dokładnie tego dnia, przed siedmioma laty, powołałam do życia Kreatywę. A że była to jedna z najlepszych decyzji mojego życia, wierzę, że drugi maja będzie szczęśliwym dniem także dla Espelibro. Chcecie dowiedzieć się, jak do tego doszło? Chcielibyście poznać moje odczucia i przekonać się, jakie mam plany? Zapraszam do lektury wpisu! Po co mi firma? Od wielu lat pracuję na własny rachunek. Jako freelancer zajmowałam się dziennikarstwem, administrowaniem stron internetowych, redagowaniem i korektą książek, pisaniem tekstów na zlecenie. Od kilku lat zajmuję się także marketingiem internetowym. To właśnie połączenie wszystkich tych aktywności sprawiło, że zamiast “bawić się” w ciągłe podpisywanie umów o dzieło czy umów zlecenie, postanowiłam postawić ogromny krok naprzód i stworzyć własną markę. Jeżeli…