Podróże kształcą, podróże bawią i uczą, podróże rozwijają i zbliżają ludzi. Jest tylko jeden problem – kiedy podróżujesz z dzieckiem, przejazd z punktu “A” do punktu “B” może być prawdziwą mordęgą. Dziś przedstawię Wam uroczego Misia Podróżnika, który jest lekarstwem na nudę w podróży, a przy okazji uczy i bawi, sprawiając, że czas w samochodzie, pociągu czy samolocie mija szybciej i jest świetnie wykorzystany. Nie wierzycie? Sami sprawdźcie!

Angielski w podróży

nauka języków przez zabawę

Z pierwszego wpisu z cyklu “Nauka języków przez zabawę” dowiedzieliście się, że oswajanie z językiem obcym powinno się zacząć już w pierwszych latach życia dziecka. Językiem, z którym my zapoznajemy Zosię jest język angielski. Staramy się to robić naturalnie – śpiewamy piosenki, słuchamy muzyki, czasem też oglądamy bajki, jednak najmilszym i najłatwiejszym sposobem na zapoznawanie dziecka z obcym językiem jest zaopatrzenie go w dwujęzyczne zabawki, dzięki którym maluch nawet nie zauważa, kiedy się uczy, ponieważ jego głównym zajęciem jest… zabawa.

Pierwszą zabawką, którą Wam przedstawimy, jest Miś Podróżnik marki Chicco, który towarzyszył nam w majowej podróży na warszawskie Targi Książki, a od tamtego czasu jest z nami zawsze, ilekroć wybieramy się w dłuższą trasę. Oczywiście jego obecność nie ogranicza się jedynie do umilania czasu w samochodzie – Misia Podróżnika z powodzeniem nazwać możemy już członkiem naszej rodziny albo współlokatorem Zosi:

nauka języków przez zabawę

Chicco: Miś Podróżnik PL/EN

Gdy przesuwasz włącznik, wybierając polską lub angielską wersję językową, zaczyna dziać się magia! Miś Podróżnik porusza pyszczkiem i zaczyna snuć swoje opowieści – w zależności od tego, którą kasetkę z historyjkami umieścisz między jego łapkami, możesz wybrać się na wiejską wyprawę, polecieć samolotem, przepłynąć się statkiem, przejechać pociągiem albo przespacerować po biegunie północnym. Towarzyszyć Ci w tym będą radosne pingwiny, chrumkające świnki czy wesołe rybki. No i Miś, oczywiście, który zachęci Cię do śpiewania uroczych piosenek i wpadających w ucho rymowanek.

nauka języków przez zabawę

Niewykorzystywane w danej chwili kasetki łatwo nie zginą – świetnym miejscem do przechowywania jest plecak umieszczony na ramionach naszego uroczego podróżnika:

nauka języków przez zabawę

Jednak nie tylko kasetki z historyjkami sprawiają, że Miś Podróżnik jest zabawką wyjątkową i ciekawą. Naciśnięcie na którąś z łapek misia przywołuje radosne piosenki, natomiast jego buciki odpowiadają za cyfry i litery. Dzięki temu dziecko uczy się nie tylko zapamiętywać krótkie rymowanki i wesołe piosenki, ale też poznaje alfabet, nazwy kolorów i części ciała, nazwy zwierząt i kształtów, a także opanowuje umiejętność liczenia.

A wszystko to w dwóch wersjach językowych – polskiej i angielskiej.

nauka języków przez zabawę

Co ujęło mnie w tej zabawce, to przede wszystkim jakość jej wykonania. Miś wykonany jest z materiałów wysokiej jakości, piosenki są nie tylko wyraźnie zaśpiewane, ale też przygotowane przez osoby o miłych głosach, co jest bardzo ważne, bo łatwo wpadają w ucho i zachęcają dziecko do zabawy.

Kiedy decydowałam się na tę zabawkę, ważne było dla mnie również to, by miała ona dostępne dwie wersje językowe. Nie przekonują mnie zabawki wyłącznie anglojęzyczne, ponieważ uważam, że łatwiej jest dziecku zrozumieć tekst angielski, jeśli może odsłuchać go również po polsku. Poza tym dobrze dać dziecku wybór, czy akurat chce liczyć i śpiewać w języku ojczystym, czy jednak w obcym, z którym jest oswajane.

nauka języków przez zabawę

Choć najczęściej obdarowuję swoje dziecko i dzieci znajomych książeczkami, bywa że ofiarowuję im również zabawki i wtedy zawsze stawiam na te, które mają charakter edukacyjny i przynoszą dziecku coś więcej niż tylko pustą rozrywkę. Stymulowanie rozwoju od pierwszych miesięcy życia jest szalenie istotne, dlatego też myślę, że warto stawiać na takie zabawki, które uczą bawiąc i bawią ucząc. Nie tylko nie wylądują one za pięć minut w kącie, ale przede wszystkim przez długi czas zapewniać będą zarówno dobrą zabawę, jak i rozrywkę umysłową.

W przypadku Misia Podróżnika atutem jest także to, że zabawkę można zabrać ze sobą w podróż, dzięki czemu czas spędzony w samolocie czy samochodzie nie będzie czasem straconym, a dziecku nie będzie grozić nuda. A przecież każdy rodzic wie, że nuda to jedno z największych utrapień dnia codziennego, czyż nie?

Przeczytaj również:

dziecko angielski zabawki
Wpis komercyjny, napisany zgodnie z etyką blogvertisingu.

, , , ,

27 Comments

  1. Mamy podobnego misia, bo mimo, że wychowujemy swoje pociechy na Wyspach to oczywiście rozmawiamy po polsku. Dla nas to bardzo ważne, żeby obydwa języki były obecne. Aczkolwiek będąc otoczonym językiem angielskim, miś uczy także (a może głównie) polskiego. Fajne jest to, że dzieciaki łapią języki bardzo szybko.

    1. Jak tylko przeczytałam, że mieszkacie na Wyspach, pomyślałam, że w Waszym przypadku przyda się bardziej ta opcja polskojęzyczna. Fantastycznie, że dbacie o to, aby dzieci poznawały nie tylko język kraju, w którym żyłam, ale też nasz język. Dwujęzyczne zabawki to w takich przypadkach rozwiązanie idealne.

  2. Miś wygląda na świetną zabawkę 😀 Moja córa już na nią trochę za duża, ale też staram się ją oswajać z językiem angielskim na różne sposoby. A gdy ma coś do nauczenia do szkoły to najlepszy fortel jest taki, że musi nauczyć tego tatę 😀

    1. No tak, rodzice to zawsze mają wesoło z małymi uczniami. Ja też powoli przygotowuję się na to, że będę musiała za jakiś czas przypomnieć sobie wszystko, co wiem z matematyki czy innej biologii 😉

  3. Dobrze jest oswajać dziecko z obcym językiem od najmłodszych lat. Myślę jednak, że trzeba być spójnym i kontynuować do aż zacznie się "prawdziwa" nauka, gdyż nasz wysiłek może pójść na marne. Znam dziecko, które w młodszym wieku mieszkało w Austrii i tam chodziło do przedszkola i rok do szkoły. Mówiło świetnie po niemiecku z prawdziwszym akcentem. Niestety po powrocie do Polski jego umiejętność nie była wspierana i dziś – a ma 15 lat kompletnie nic nie umie.

    1. To bardzo przykre, kiedy zaprzepaści się taki dobry start. Masz rację – umiejętności językowe, jak każde inne umiejętności, należy stale trenować. Niekoniecznie codziennie, ale na pewno w miarę regularnie. Pewnie kiedy dziecko pójdzie do szkoły nie będzie to już takie łatwe, ale warto się trochę postarać. Tym bardziej, że nasze pokolenie wie już, jak ważna jest znajomość języków.

  4. Warto z dzieckiem poznawać nowe słówka i pokazywać jak języki obcy jest fajny.

  5. Muszę synowi powiedzieć o takich zabawkach, może skorzysta.

  6. Nauka przez zabawę to najlepsza możliwa opcja! A dzieciaki łapią tak szybko, że to coś niesamowitego. Mój przyszły szwagier ma 4 lata i zna tyle zwrotów po angielsku z bajek z yt, że robi to ogromne wrażenie, a młody kompletnie nie jest świadomy, że się uczy. 🙂

    1. O to właśnie chodzi – to ten piękny moment, kiedy dzieciaki jeszcze nie wiedzą, co to nauka i korzystają z tego jak tylko się da 🙂

  7. Nie widziałam wcześniej tego misia. U nas egzamin zdał Szczeniaczek uczniaczek. Córka dług o miała problem z mówieniem kolorów po polsku, bo łatwiej było jej powiedzieć pink itp. Niż nasze, dość trudne, nazewnictwio. Teraz młodsza jest na etapie nauki języków ( w tym naszego ojczystego i szalenie trudnego – polskiego). Może teraz warto zainwestować w prezentowaną przez Ciebie zabawkę.

    1. Polecam 🙂

      My mamy pieska z Fisher Price i Zośka totalnie go olewa. Wyciągnęła z niego wnętrzności i czasem bawi się elementem grającym, ale sama zabawka zupełnie jej się nie spodobała. Między obiema zabawkami widać zresztą mega różnicę np. w jakości materiałów. Nie dziwię jej się, że woli przyjemną w dotyku, naprawdę pięknie wykonaną zabawkę 😉

    1. To prawda. Sama się z nim zakumplowałam 😉

  8. Żałuję, że jak ja byłam dzieckiem to nie było takich zabawek 😃

    1. Ja również. Miałam cudowne dzieciństwo bez takich gadżetów, ale i tak zazdroszczę.

  9. Swietne pomysly, taka nauka jezyka to po prostu przyjemnosc 🙂 Jak bede miala dzieci, tez planuje tak je oswajac z jezykiem. Sama od malego ogladam telewizje po angielsku i to daje bardzo, bardzo duzo!

    1. Zgadzam się z Tobą 🙂

    2. Telewizja bardzo dużo daje, bo pozwala się dziecku osłuchać. Na początek jednak polecałabym czytanie książek po angielsku, od tych najprostszych po coraz trudniejsze dostosowane do poziomu językowego dziecka.

  10. My posiadamy rodzinę zarówno w anglo jak i niemiecko języcznych krajach i czasem uwierzyć nie możemy jak dzieciaki super, szybko uczą się języków. Ważne jest też, że swobodnie posługują się językiem polskim 🙂 A tego typu zabawki to same plusy 🙂

    1. Zgadzam się – jeżeli dzieci mieszkają za granicą, nauka polskiego jest szalenie ważna. Właśnie dlatego można cieszyć się z obecności na rynku zabawek dwujęzycznych 🙂

  11. Taki miś podróżnik to skarb! Towarzysz dnia codziennego! 🙂

    1. Oj tak, to prawda 🙂 Chociaż obecnie Zosia ukochała sobie innego misia z serii dwujęzycznej. Ale o nim opowiemy kiedy indziej 😀

  12. Świetna sprawa 🙂 Jeśli kiedyś będę miała dziecko, chciałabym wychowywać je w pełni dwujęzycznie. Ale to jeszcze przede mną 😉 choć wtedy takie dwujęzyczne zabawki też są pewnie na wagę złota.
    Pozdrawiam,
    Ewelina z "Gry w Bibliotece"

    1. Hej Ewelina;) Mnie się udało wychować córkę dwujęzycznie. Mówi po polsku i po angielsku:) Oboje jesteśmy z mężem Polakami, ale dla chcącego nic trudnego. Jeśli jesteś zainteresowana to zapraszam do siebie na bloga 🙂 Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *