zabawki językowe Chicco

W ramach cyklu “Nauka języków przez zabawę” opowiadałam Wam już o tym, dlaczego oswajanie dzieci z językami jest tak ważne oraz podpowiadałam, jak umilić dziecku dłużącą się podróż dzięki pomysłowi na angielski w podróży, natomiast dziś przedstawię Wam pierwszy sposób na zabawę i naukę w domu – i to taką, która rozwija umiejętności dziecka na wielu różnych płaszczyznach. Zapraszam!

Angielski w domu

Wiecie dlaczego jako kilkulatka nauczyłam się grać w kanastę? Bo widziałam, jak rodzice grali w nią z przyjaciółmi. Dlaczego lubię Dżem, Grechutę i Budkę Suflera? Bo w naszym domu były ich kasety i płyty. Dlaczego kocham piłkę nożną, mam kilka złych nawyków i pęd do pomagania zwierzętom? To wszystko przejęłam od rodziców. I tak jak w sobie widzę wiele z nich, tak i w Zosi widzę wiele z siebie. Taka jest naturalna kolej rzeczy – że dzieci naśladują dorosłych i przejmują pewne schematy ich zachowań. Prawdopodobnie właśnie dlatego zabawka, którą Wam dzisiaj przedstawię, cieszy się taką sympatią dzieci – bo związana jest ona z naśladowaniem dorosłych, a to jest coś, co maluchy lubią najbardziej.

Przy okazji jest to przykład kolejnej mądrej, dwujęzycznej zabawki, która bawi ucząc i uczy bawiąc, a do tego dostarcza dzieciom mnóstwa frajdy.

nauka języków przez zabawę

Chicco: Pchacz Wesołe Zakupy PL/EN

Pchacz Wesołe Zakupy jest zabawką o wielu właściwościach. W pierwszej kolejności spełnia swoją podstawową rolę, a więc ułatwia stawianie pierwszych samodzielnych kroków. Jednak doskonale przyda się on także maluchom, które już chodzą, ponieważ jego wyjątkowość kryje się w czymś innym, mianowicie w tym, że pchacz ten zaprojektowano jako wózek sklepowy. I to nie byle jaki – dizajnerski, wypasiony i dobrze wyposażony wózek sklepowy.

nauka języków przez zabawę

Pchacz Wesołe Zakupy posiada sorter, który pozwala na umieszczenie w koszyku trzech przedmiotów o różnych kształtach i kolorach. Ale żeby nie było nudno, do zestawu dołączony jest dwujęzyczny skaner produktów, który pika (dzieci to uwielbiają!) i mówi, jaki przedmiot skanujemy (np. “pomidor”, “koło”, “pomidor jest czerwony”, “cheese”, “triangle”, “the cheese is yellow” itd.), a oprócz tego wygrywa wesołe melodie i piosenkę o literkach. Dodatkowo wózek wyposażony jest w kolorowe elementy ruchome oraz podajnik na monetę.

Krótko mówiąc – dzieciak może dzięki tej zabawce poczuć się jak na prawdziwych zakupach.

nauka języków przez zabawę

Pchacz Wesołe Zakupy ujął mnie tym, że dzięki niemu nie tylko dziecko uczy się stawiać kroki czy sortować kształty, ale też poznaje język angielski i uczy się pewnych zachowań społecznych. Podczas zakupów w markecie maluchy zazwyczaj są wożone od regału do regału i jedyne, o czym mogą pomarzyć, to zrzucenie czegoś z półki albo wrzucenie do wózka rodziców kolejnej tabliczki czekolady. Dzięki tej zabawce dzieci mogą wejść do świata zarezerwowanego dla dorosłych i naśladować to, co robią ich rodzice. To niezwykle ważne dla ich rozwoju, a wprowadzenie elementu dwujęzyczności dodatkowo podkreśla walor edukacyjny tej zabawki.

nauka języków przez zabawę

nauka języków przez zabawę

Nie mogę też nie zwrócić uwagi na to, jak estetyczna i przyjazna jest to zabawka. Sympatyczna buzia na przedzie, duże oczy, szeroki uśmiech, soczyste kolory, solidnie wykonane elementy – takie zabawki zwracają uwagę i cieszą przez długi czas. Gdybym miała wskazać na jakikolwiek jej mankament, to chciałabym, by elementów do sortowania było więcej, ale domyślam się, że z uwagi na wielkość wózka oraz wymaganą minimalną wielkość przedmiotów do niego wkładanych, nie było szans na dołożenie do zestawu choćby jednego elementu więcej.

nauka języków przez zabawę

Pchacz Wesołe Zakupy jest kolejną mądrą zabawką edukacyjną, która wspiera rozwój dziecka i pozwala na przyjazne oswajanie go z językiem angielskim. Należy pamiętać, że na tym etapie dzieci mogą przyswajać język obcy w sposób równie naturalny, co język ojczysty i tylko od nas zależy, czy ułatwimy swoim pociechom start w dorosłe życie – dziś, kiedy znajomość języków obcych jest jednym z podstawowych wymagań w szkole i pracy. A czy jest na to lepszy sposób, niż pokazanie dziecku, że poznawanie angielskiego może być przede wszystkim świetną zabawą? Nie sądzę!

A jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii?

Przeczytaj również:

dziecko angielski zabawki
Wpis komercyjny, napisany zgodnie z etyką blogvertisingu.

, , , ,

30 Comments

  1. Fajna zabawka. A języki dzisiaj są w cenie! 😊

    1. To prawda. Nie wiadomo, jak będzie za 20 lat, gdy dzieci dorosną, ale raczej okaże się, że potrzebujemy jeszcze więcej języków, a nie mniej 😉

  2. U nas najczęstszy kontakt z j. angielskim jest przez anglojęzyczne bajki.

    1. To też dobry wybór. Chociaż ja wolę mniej telewizora a więcej manualnych rozrywek 😉

  3. Od małego Jaś słuchał piosenek anglojęzycznych i przyznam szczerze, że podstawy typu kolory, liczby, kształty potrafił wskazać gdy słyszał angielski odpowiednik. Niestety to trochę rzutowało na rozwój jego mowy, ale mimo to uważam, ze polsko-angielskie zabawki czy programy edukacyjne to świetna sprawa, im szybciej dziecko oswoi się z językiem, tym łatwiej go potem załapie.

    1. W pierwszym wpisie z tego cyklu wypowiadał się na ten temat nawet logopeda – rzeczywiście, czasem lepiej zacząć od kontaktu ze specjalistą, choć przeważnie przeciwwskazań to używania zabawek dwujęzycznych nie ma.

      Co ciekawe, u nas było odwrotnie niż u Was – młoda nareszcie rozkręciła się z mówieniem, gdy wprowadziliśmy do jej codzienności drugi język.

  4. Każda metoda jest dobra, aby dziecko od najmłodszych lat przyswajało sobie i inny język. Dlatego też uważam, że ta zabawka jak najbardziej jest przydatna, chyba że dziecko nie polubi owej zabawki. Bo też tak się może zdarzyć.

    1. Pewnie że tak – Zośce też zdarzało się, że jakiejś zabawki nie polubiła. Tak było m.in. z lalkami. Po czasie jednak sama zaczęła po nie sięgać, więc pewnie i w tym temacie gusta się zmieniają 🙂

  5. Bardzo lubię dwujęzyczne zabawki. Ostatnio eksploatujemy misia podróżnika. I już był z nim mały stres. Podczas weekendowego wyjazdu miśkowi "zacięła się płyta" i biedak się krztusił. Na szczęście okazało się, że włożone do niego baterie były demonstracyjne z opcją "zdychamy po jednym dniu". Szybka zmiana i misiek otrzymał nowe życie.

    1. Cieszę się, że Miś przypadł Wam do gustu 🙂

      Pamiętam, że u nas też dość szybko baterie się wyczerpały. Wpadłam w małą panikę, ale na szczęście kolejne baterie trzymają już długo, długo.

  6. Nauka przez zabawę jest jedną z najskuteczniejszych form nauki języka. Również praktykujemy 😉

    1. Fantastycznie! Cieszę się, że zgadzamy się w tym względzie 🙂

  7. I to jest przykład łączenia przyjemnego z pożytecznym

    1. Otóż to – czyli połączenie idealne 🙂

  8. Małe dzieciaczki niesłychanie szybko chłoną nazewnictwo, nie zważają na to, iż jest ono w obcym języku. Czasem bywam w szoku perfekcyjnością wymowy. Uważam, ze podobne zabawki mają wpływ na rozwój intelektualny dzieci.

    1. To prawda. Tak nas właśnie cudownie natura stworzyła, że dziecięce umysły po prostu są do tego stworzone 🙂

  9. Sama praktycznie ZAWSZE kiedy są w sklepie kasy samoobsługowe … aż kusi ten skaner, a przecież jesteśmy dorośli 😀 Pracuję z dziećmi, więc wyobrażam sobie, jaka radość jest z takiej zabawki 🙂

    1. To prawda! Ja sama mam z tego niezłą frajdę, mimo że stara już jestem 🙂

  10. Im wczesniej tym lepiej! 😀
    Moja mama uczyła w przedszkolu angielskiego i ja..no coż przesiąkłam 😉

    1. Super, to na pewno były wspaniałe doświadczenia 🙂

  11. super zabawka a jak przy okazji dziecko jeszcze się jakiś słówek nauczy to juz w ogole 🙂

    1. O to właśnie chodzi – niby zabawa, a jednak "przy okazji" dzieje się tam coś dobrego.

  12. Zawsze mnie zastanawia, jak to jest, że dzieciaczki szybciej łapią te słówka, a my stare osły nie możemy się nawet zdania nauczyć… 🙂

    1. No cóż, to po prostu czysta biologia – tak działają nasze mózgi 🙂

  13. Fajnie wiedzieć,że są sposoby, by przemycać angielski do codzienności najmłodszych 🙂

    1. Oczywiście, że tak, a niebawem podrzucę ich jeszcze więcej 🙂

  14. Również uważam, że nauka języka angielskiego od najmłodszych lat, to ważna inwestycja w przyszłość dziecka. Znajomosc angielskiego otwiera wiele perspektyw, ale tez umożliwia dogadanie się z mieszkańcami innych krajów. Jeśli możemy dziecku przemycić ten język w zabawie, to jestem jak najbardziej za 🙂

    1. Masz rację – znajomość języków obcych otwiera przed nami wiele możliwości i fajnie jest przybliżać je dzieciom.

  15. My zrobiliśmy eksperyment. Nie wiem czy znasz bajki "Masza i Niedźwiedź" oraz "Малы шарики" (jeszcze nie przetłumaczona na nasz język). Moja mała ciągle ogląda te bajki w oryginale. W chwili obecnej nie wiem czy ma to pozytywny czy negatywny skutek. Rozumie wszystko doskonale i po polsku i po rosyjsku, ale do tej pory jeszcze w ogóle nie mówi (czasami tylko pojedyncze słowa). W październiku kończy 2 lata.

    1. Znamy Maszę – oglądamy po polsku i po rosyjsku, Zośka uwielbia.

      Moja w wieku dwóch lat też mówiła pojedyncze słowa, teraz powoli się rozkręca i nadaje coraz więcej. Nie przejmuję się tym, że mówi mniej niż niektóre dzieci, bo daję jej czas na rozwinięcie się we własnym tempie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *