Miało być magnetycznie, hippisowsko, oszałamiająco. Miało tu wibrować życie. Głośne nazwisko, ciekawy temat, intrygująca zapowiedź – to wszystko było. Tyle że Arkadia wewnątrz okazała się pustą wydmuszką, o której można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że w którymkolwiek miejscu tej historii “wibruje życie”.

Dlaczego nie polubiłam Lauren Groff?

Autorka bestsellera Fatum i furia nadawałaby się na poetkę. Umie opowiadać melodyjnie, lirycznie, klimatycznie. Jej opowieść jest jak przeprawa przez pola pełne artystycznych min. Ponieważ taki język trzeba lubić, dość długo do specyfiki jej pióra się przyzwyczajałam i kiedy już myślałam, że jesteśmy na dobrej drodze do przyjaźni, fabuła została poprowadzona w takim kierunku, że z rozczarowaniem i złością odłożyłam książkę na półkę.

Początek był ciekawy – lata siedemdziesiąte, niezwykły świat widziany oczami dziecka, niepowtarzalny klimat hippisowskiej enklawy. Dopóki autorka nie pokusiła się o drastyczny przeskok w czasie, byłam w stanie wybaczyć jej ten ciężki i przyduszający sposób pisania, bo przynajmniej sama opowieść wciągała.

Potem było już jednak gorzej. Główny bohater to bezpłciowy nudziarz pozbawiony charakteru, więc kiedy ciekawe realia zostały zepchnięte na margines, została nam miałka, nieautentyczna opowieść o życiu beznadziejnego gościa w zwyczajnym świecie.

W drugiej części książki nie ma nic, poza nudą i absurdem. Nie ma nic, co mogłoby pochłaniać. Nie ma nic, co świadczyłoby o tym, że Lauren Groff rzeczywiście jest dobrą pisarką. I choć miałam ogromny apetyt na jej Fatum i furię, jestem przekonana, że raczej po jej twórczość już nigdy nie sięgnę.

Duży szum wokół książki to za mało, bym mogła uwierzyć, że pisarka ma coś do zaoferowania. Kiedy ma dobry pomysł, marnuje go męczącym stylem pisania. Kiedy męczący styl pisania styka się z fatalnym pomysłem, efektu możecie się domyślić.

To mogła być ciekawa książka, to mógł być ciekawy portret życia w sekciarskiej hippisowskiej społeczności i odcinania się od niej. “Mogło być” to coś na miarę “prawie robi wielką różnicę”. Obiecywać i zapowiadać można wiele, szkoda jednak, że konfrontacja z taką literaturą przynosi tylko rozczarowania.

Moja ocena: 3/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: ‘Pod hasłem’, ‘Czytamy nowości’ oraz ‘Czytelnicze wyzwanie 2017’ (kategoria: Książka, której akcja dzieje się w innym kręgu kulturowym).

, , , , , , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

7 Comments

  1. aha…. dobrze wiedziec. Chyba bym nie przetrawila tego jesli patrzec z Twojego punktu. Dzieki wielkie za szczerosc!! 🙂

    1. Na tym polega moja "robota" tutaj – bez szczerości blog nie miałby racji bytu 🙂

  2. "Fatum i furia" nęciły również i mnie, choć zdania na ich temat rozpinały się pomiędzy skrajnościami, natomiast wdzięczna Ci jestem za przestrogę przed "Arkadią". Przykro mi, że inwestycja bezcennego czasu w powieść Groff okazała się dla Ciebie tak nietrafioną, tym bardziej, że każda chwila w obliczu mnóstwa nowych obowiązków jest na wagę złota. Mam nadzieję, że kolejna lektura, po którą sięgniesz, zrekompensuje Ci marnotrawstwo czasu w "Arkadii" – mamiącej tak tytułem, jak i obietnicą atrakcyjnej historii.

    Dziękuję, Klaudyno! <3

    1. Dziękuję Ci bardzo. Również mam nadzieję, że mój następny wybór okaże się bardziej trafny. Nienawidzę takiego marnotrawstwa czasu…

  3. Dobrze wiedzieć 🙂
    Ciekawy post ;*

  4. Mnie "Fatum i Furia" też rozczarowały – okropnie nudna to była książka, dlatego po kolejne tej autorki nie mam zamiaru sięgać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *