[KSIĄŻKA] Krótka historia siedmiu zabójstw, Marlon James

Krótka historia siedmiu zabójstw, Marlon James
Wydawnictwo: LiterackieRok wydania: 2016 • Stron: 751

Bujaka Jamajka, Brada and Sista! Ruszajcie szturmem do księgarń, bo oto właśnie dziś na półki wjechała bujająca w rytm reggae propozycja prosto z Jamajki. I to propozycja nie byle jaka, bo nagrodzona Bookerem w roku 2015. Nie spodziewajcie się jednak, że czeka Was przyjemna lekturka o przyjaznych rastafarianach, Peace and Love i tak dalej, bo kiedy już odłożycie tę monumentalną książkę na półkę, zapragniecie wziąć długą kąpiel, by zmyć z siebie jej brudy.

Armagideon Time

Myślicie, że Jamajka to piaszczyste plaże, drinki z palemką i zapach gandzi dookoła? Myślicie, że to malownicze miejsce prosto z katalogów biur podróży, którego mieszkańcy szczerzą się przyjaźnie jak Usain Bolt? No to Was Marlon James zaskoczy. Bo prawdziwa Jamajka to bieda, zabijanie na zawołanie, brud, gwałt, syf, wojny gangów i korupcja.

Ta książka jest wulgarna i brutalna, zewsząd leje się krew, a “kurwy” sypią się z każdej linijki tekstu. Duszna atmosfera przytłacza od pierwszych momentów. Co kilka stron pojawia się nowy trup, nowy gwałt, nowy seks i nowe mordobicie. Jest gorzko, jest mocno i wyraziście. Powiecie, że takie rzeczy to nie dla Was, że zbyt delikatne macie duszyczki, żeby przyjąć naraz tyle naturalizmu i zła. A ja Wam na to odpowiem – spróbujcie. W tę historię człowiek się tak zatapia, że siedemset duszących stron tekstu przelatuje nie wiadomo kiedy, a po zamknięciu książki nie ma się pojęcia, co zrobić ze sobą dalej. To naprawdę “epicka”, “wspaniała” i “wyjątkowa” powieść – tym razem okładka nie kłamie.

Znacie tę złotą myśl należącą do Tołstoja: “Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób”? Cytat ten idealnie oddaje charakter nieszczęścia, jakie od dziesięcioleci dotyka Jamajczyków. I choć zazwyczaj chcemy od takich spraw odwracać głowę, zamykać oczy, nie widzieć, Marlon James zapragnął zburzyć wizerunek katalogowej przyjaznej Jamajki i objawić światu prawdę. A prawda ta wniknie w Wasze umysły i okaże się uwierająca jak kamień w bucie.

Utwory przewijające się w powieści
Pretekstem do powstania opowieści opisanej na kartach Krótkiej historii… były wydarzenia z roku 1976, kiedy to uzbrojeni bandyci przeprowadzili nieudany zamach na życie Boba Marleya. Marlon James opowiada, jak do tego doszło, przybliża nam prawdę o “Śpiewaku” i przedstawia związaną z tamtymi wydarzeniami historię toczącą się przez dziesięciolecia i obejmującą losy kilkudziesięciu osób.

Mnogość wątków i przytłaczająca liczba postaci mogą zakręcić w głowie nawet najbardziej uważnego czytelnika, ale na szczęście już na pierwszych stronach autor wymienia wszystkich bohaterów i krótko wyjaśnia kim są i do jakiego środowiska przynależą. Pojawiają się tutaj gangsterzy, dziennikarze, agenci CIA, politycy, artyści i policjanci i wszystkich tych ludzi Marlon James dopuszcza do głosu. Jest to niesamowicie ciekawy zabieg, który stanowi dowód na niebywały zmysł obserwacyjny autora i jego doskonałe umiejętności pisarskie. Kiedy rozdział należy do młodego analfabety, musimy mierzyć się z milionem literówek i błędów ortograficznych, kiedy do ducha nieżyjącego polityka – gładko płyniemy przez elegancki tekst, kiedy zaś do gangstera – zostajemy zarzuceni potokiem przekleństw. I w tym miejscu docenić należy nie tylko to, że Marlon James sportretował różnorodne postacie, którym nadał imponujący indywidualny rys, ale także to, jak rewelacyjnie spisał się tutaj Robert Sudół odpowiedzialny za przekład książki. Do takich zadań potrzeba ludzi wybitnych i – jak widać – Wydawnictwo Literackie takich zatrudnia.

Krótka historia siedmiu zabójstw to książka, o której wypowiadał się już chyba cały świat i o której powinno mówić się także w Polsce. Jest to imponujący portret życia społecznego, niesamowita historia zwykłych i niezwykłych ludzi, poruszające odarcie z legend i mitów. Pojawia się tutaj mnóstwo dobrej muzyki, ogrom wbijających w fotel zdarzeń oraz wiele błyskotliwych i poruszających myśli, które aż proszą się o cytowanie (“Nie żyć to rozumieć, że śmierć nie oznacza odejścia, tylko przebywanie na polach umarłych. Czas biegnie dalej. Widzimy, jak płynie, ale sami pozostajemy w bezruchu, niczym obraz z uśmiechem Mony Lisy. W przestrzeni między gardłem poderżniętym przed trzystu laty a zgonem dwudniowego noworodka śmierć jest taka sama”).

Nie zapomnę tej książki do końca życia, bo rozpieprzyła rozerwała mnie emocjonalnie na części pierwsze. Gdybym miała określić ją jednym słowem, powiedziałabym, że jest “brudna” i czuję, że już nigdy nie pozbędę się jej śladów ze swoich rąk.

Moja ocena: 10/10
Książka przeczytana w ramach wyzwania ‘Pod hasłem’.

20 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *