[FILM] Oskar i pani Róża, reż. É.E. Schmitt

oskar i pani roza film
Tytuł oryginalny: Oscar et la Dame RosePremiera: 2009 • Produkcja: Belgia, Francja, Kanada

Oskar i pani Róża

Adaptacja jednej z najbardziej znanych książek Érica-Emmanuela Schmitta, o której pisałam tutaj i której raczej nikomu przedstawiać nie trzeba. Historia chłopca umierającego na raka, który dzięki spotkaniu z niezwykłą kobietą, zaczyna odkrywać czym jest prawdziwe życie i dorosłość.

Co poszło nie tak?

  • Film nie jest wierną adaptacją książki. Szczególną uwagę zwraca groteskowe przedstawienie opowieści snutych przez Różę. Jej zapaśnicze walki wzbudzają dosyć mieszane uczucia – niby się człowiek podśmiewa, ale jednak jest mocno zażenowany. Z tego powodu filmowa wersja Oskara i pani Róży spotkała się z dość chłodnym przyjęciem widzów, a i mnie tego typu podejście do tematu niezbyt przekonało. Pamiętam z książki, że historie Róży były barwne i zabawne, ale na pewno nie tak groteskowe i udziwnione.
  • Przekaz Oskara i pani Róży w wersji filmowej nie jest aż tak mocny, jak w wersji książkowej. Brakuje tu wielu mądrych tekstów, które uczyniły książkę Schmitta tak wyjątkową.

Zbiór zalet

  • Michèle Laroque stworzyła niesamowitą kreację pani Róży. Nie tak sobie tę postać wyobrażałam, kiedy czytałam książkę, ale wizja reżyserska jest dużo lepsza od mojej. Laroque jest znakomita – naturalna, ironiczna, pełna uroku, a jej Róża jest wyjątkowa, zapadająca w pamięć i urzekająca.
  • Aktorsko świetnie spisuje się również Amir Ben Abdelmoumen, odtwórca roli Oskara. Éric-Emmanuel Schmitt jako reżyser spisał się całkiem nieźle, bo dobrał sobie bardzo ciekawą ekipę aktorską, która podnosi nieco poziom samego filmu.
  • Historia Oskara jest niezwykle emocjonująca – pięknie opowiedziana, poruszająca i dostarczająca wzruszeń. Ma też w sobie sporo humoru, choć często jest on przesłonięty mgiełką dramatu. Pod względem emocjonalności to naprawdę dobre kino.
  • Jeżeli komuś bliska jest tematyka wiary, z pewnością mocno przemówi do niego przekaz, jaki niesie za sobą ta opowieść.

Podsumowując

Polecam film wszystkim, którzy czytali książkę. Jeżeli jeszcze jej nie znacie – warto to nadrobić, a dopiero potem ewentualnie sięgnąć po adaptację.
Warto jednak nie nastawiać się na równie dobre wrażenia, jak przy lekturze. Kino francuskie jest dość specyficzne i nie inaczej wygląda to w tym przypadku. Spróbować jednak warto.

Moja ocena: 7/10Film obejrzany w ramach wyzwań: ‘1000 filmów, które muszę obejrzeć’ oraz ‘Wyzwanie filmowe 2016’ (kategoria: Film francuski).

16 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *