Kolejna propozycja na rynku modnych ostatnio kolorowanek dla starszych. Tym razem stanowiąca nie tylko pole do popisu dla uzdolnionych plastycznie i tych, którzy potrzebują się twórczo wyżyć bądź zrelaksować, ale również dla tych, których fascynują piękne historie opowiedziane za pomocą symboli i mądrych cytatów.

Co poszło nie tak?

  • Papier, jakiego użyto, nie jest wystarczająco gruby. Ślady flamastrów bądź kredek akwarelowych wyraźnie przebijają na drugą stronę.
  • Granice obrazków nie są w żaden sposób zaznaczone, przez co kolorowanie na brzegach wychodzi niezbyt estetycznie.

Zbiór zalet

  • Na Łapacza snów składa się cała seria obrazków, które razem tworzą spójną całość. Mamy tu do czynienia z historią, której motywem przewodnim jest ptak (podtytuł kolorowanki to: “a soul bird’s journey”), który pojawia się na większości stron. “Czytelnik” przemierza razem z nim krainę dziwacznych, pięknych snów i nadaje temu światu barwy.
  • Obok każdej z malowanek znajdują się intrygujące złote myśli zapisane w sposób spiralny, a przez to idealnie wpasowujące się w poetykę oniryzmu i fantazji.
  • Zaproponowane wzory są bardzo różnorodne – pełne drobnych szczegółów i bardziej ogólne, realne i odrealnione, mniej lub bardziej wymagające. Co ważne, zadbano tutaj o każdy szczegół – jeżeli mam ochotę pomalować płatki kwiatu naprzemiennie, nie zdarza się tak, by przez niedopatrzenie rysownika dwa sąsiadujące ze sobą płatki miały ten sam kolor (mam nadzieję, że rozumiecie co mam na myśli – kiedy dawniej rysowałam sama, nie przywiązywałam do tego uwagi, a potem, gdy chciałam pomalować płatki na czerwono-żółto-czerwono-żółto, okazywało się, że zawsze machnęłam o jeden płatek za dużo i wszelką symetrię i harmonię szlag trafiał). W przypadku Łapacza snów błędy tego typu się nie zdarzają, a obrazki – choć niekiedy mocno abstrakcyjne – zawsze są spójne i pełne harmonii.

Podsumowując

To moje pierwsze spotkanie z kolorowankami dla dorosłych, ale jestem pewna, że nie ostatnie. Wsiąknęłam w ten świat, nagle zostałam fascynatką kredek i flamastrów, a wolne chwile zamiast na czytanie, poświęcam na kolorowanie. To nie tylko sposób na przypomnienie sobie o czasach dzieciństwa, ale także wspaniała forma relaksu, sposób na wyciszenie się i skupienie. Warto spróbować, jeśli jeszcze nie macie przekonania do tej formy aktywności twórczej – odpręża toto i daje poczucie satysfakcji. A tego nam – przemęczonym i zagonionym dorosłym potrzeba.

Moja ocena: brak

, , , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

19 Comments

  1. Właśnie szukałam jakichś kolorowanek dla dorosłych, ale trochę za dużo by chcieli za niektóre- tylko kilka mi się podobało 🙁 Chyba zacznę rysować 😀

    1. Biorąc pod uwagę to, że w sieci wszystko jest, podejrzewam, że osoby rysujące udostępniają swoje dzieła do drukowania – to też jakaś opcja 😉

    2. Są do druku ale nie mam ze sobą drukarki za to chciałam się uczyć rysować by rysunki dzięki którym wyjaśniam uczniom zagadnienia językowe były po prostu ładne, może to ten czas 😉

    3. Ano, chyba że tak – to bardzo ciekawy pomysł 🙂

  2. Kolorują już chyba wszyscy :D. Ja dla odmiany zaczęłam dzisiaj łączyć kropki… 😀

    1. O, widziałam to u kogoś. Teraz kreatywność taka w cenie bardzo 🙂

  3. Brak granic mi też przeszkadzał, ale tak po za tym, bardzo polubiłam tę kolorowankę.

    1. No właśnie, ten brak granic jest bardzo irytujący. Przydałoby się jakieś… no nie wiem, obramowanie, cokolwiek, żeby nagle się to tak nie urywało w przestrzeni.

  4. Tak się składa, że rysuję, więc może kiedyś Ci prześlę jakieś kolorowanki. :DD pozycja nie dla mnie, ale fajnie że coś takiego powstaje.

    PS wybacz ten komentarz wyżej, z rozpędu wypełniłam na telefonie nie to pole co trzeba 😛

    1. O, jak miło! Chętnie pokoloruję 🙂

  5. Bardzo interesujące 🙂

  6. Właśnie koloruję:) Jedna z lepszych wydanych ostatnio kolorowanek:)

  7. Przyczajam się na tą kolorowankę, ale póki co mam u siebie 4, które muszę najpierw wykorzystać ;]

  8. fantastyczny blog, zostaje tutaj 🙂

  9. Nie jestem przekonana, co do tych "Zniszcz dziennik" i kolorowanek, sama mam dziennik i nie bardzo umiem czy chcę go niszczyć – co nie znaczy, że tego nie robię. Jednak… jakoś niszczenie książek to nie dla mnie.
    Świetna recenzja, jak zawsze 🙂

  10. Ale cudo! Chętnie bym sobie pobazgroliła po czymś takim. Pewnie córka by i tak mi to zabrała :).

  11. Jeszcze nie koloruję, ale dookoła wszyscy kuszą.

  12. No kuszą faktycznie tymi kolorowankami. Mi się spodobała książką, którą ostatnio gdzieś widziałam, nie pamiętam tytułu (Książka o niczym?), podobna w stylu jak te Keri Smith. Ale nie wiem czy się nie zdecyduję po prostu na własny zeszyt i codzienne, karykaturalne, humorzaste ilustrowanie dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *