Od Wajdy do Komasy, Babara Hollender

Wydawnictwo: Prószyński Media
Rok wydania: 2014
Stron: 448
Gatunek: wspomnienia

Jedną z rzeczy, której o mnie nie wiecie jest to, że lata temu, kiedy planowałam swoją ścieżkę edukacyjną, moim priorytetem nie była wcale polonistyka, ani też nie było to dziennikarstwo sportowe. Marzyłam o szkole filmowej i studium scenariuszowym, bo pisaniem zajmowałam się od dawna i zawsze to kochałam, tak jak kocham świat kina. Dlatego właśnie tak chętnie poświęcam się oglądaniu filmów oraz zgłębianiu literatury filmowi poświęconej. Również dlatego z wielkim przejęciem przyjęłam wiadomość o premierze książki Barbary Hollender – uznanej krytyczki filmowej i dziennikarki – Od Wajdy do Komasy. Każdy, kto choć trochę interesuje się polską kinematografią powinien uznać tę pozycję za obowiązkową w swojej biblioteczce…

Barbara Hollender zestawiła ze sobą trzydzieści wielkich osobowości świata kina. Z jednej strony wydaje się, że to liczba duża, jednak dla samej autorki – niewystarczająca. Istnieje więc spora szansa na to, że któregoś dnia powstanie drugi tom rozprawy, który – jestem tego pewna – również okaże się ujmującym, inspirującym i niezwykle bogatym zbiorem tekstów poświęconych wybitnym twórcom tego środowiska.

Choć spodziewacie się pewnie po prostu biogramów, sylwetek, faktów z życia i przeglądu twórczości wybranej trzydziestki, Od Wajdy do Komasy stanowi przede wszystkim ciekawą przeprawę przez historię rodzimego kina. Autorka rysuje tło społeczno-polityczne zmieniającej się Polski i dopiero w tym kontekście osadza historie swoich bohaterów – Wajdy, Różewicza, Holland, Machulskiego, Smarzowskiego, Szumowskiej czy Komasy. Znajomość środowiska i wychowywanie się w nim (ojciec Hollender był cenionym kierownikiem produkcji), pozwoliło autorce na przedstawienie tematu z ciekawej perspektywy. Dlatego brak w tym tekście surowości i sztywności – często zyskuje on osobistego charakteru, a prywatne wspomnienia Hollender stanowią interesujące rozwinięcie tematu. To już nie są tylko wielkie nazwiska z afisza, są to ludzie z krwi i kości, bliscy autorce, bliscy czytelnikowi…

Niesamowite jest to, jak wiele z tych trzydziestu odrębnych historii się zazębia. Różne pokolenia twórców, jeden świat. Różne spojrzenia na te same tematy, wspólne cele. Z książki dowiecie się, kto komu zawdzięcza swoje wejście do środowiska, kto w pewnym momencie poddał się i oddał życiu rodzinnemu, kto planuje nas jeszcze zaskoczyć. Odkryjecie, jak wiele wspólnych mianowników mogą mieć biogramy twórców z odmiennych środowisk i jak dzieciństwo, wychowanie i doświadczenia późniejszego życia wpłynęły na życie artystyczne poszczególnych bohaterów książki.

Barbara Hollender stworzyła publikację imponującą i rzeczową. Taką, z której chce się wynotować cytaty, fakty i tytuły, i do której będzie się wracać po wielokroć. Aż chciałoby się, aby powstała z tego cała seria – nie tylko poświęcona reżyserom, ale i scenarzystom, aktorom, kompozytorom i innym ważnym postaciom świata kina. Marzę sobie? A kto mi zabroni?

Polecam z całego serca!

Moja ocena: brak
Książka przeczytana w ramach wyzwań: ‘Pod hasłem’, ‘Polacy nie gęsi’ oraz ‘Książkowe podróże’.

, , , , , , , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

6 Comments

  1. Raczej nie moje klimaty.

  2. Mam wrażenie, że trochę za słabo jestem zorientowana w polskiej kinematografii (dopiero od niedawna ją tak naprawdę odkrywam) by w pełni docenić tę publikację. Ale za jakiś czas czemu nie 🙂

    1. Właśnie dzięki takim książkom możesz zorientować się w temacie bardziej 🙂

  3. Świetnie, że pojawiają się też nowe twarze jak Komasa i Wasilewski. Książki filmoznawcze raczej oferują znane, już docenione nazwiska, klasykę. Trudno o porządny tekst o "świeżakach" na rynku.
    Mnie interesuje kilka nazwisk starszego pokolenia: Jerzy Kawalerowicz, Tadeusz Konwicki, Wojciech Jerzy Has, Janusz Morgenstern. Czy pojawiają się w książce? No, może jeszcze Andrzej Żuławski… (choć osobiście nic jeszcze tego pana nie widziałam, więc trudno mi oceniać inaczej niż "ponoć…") ;-).

    Chętnie śledzę twoje wpisy o filmach, bo sama się trochę filmem pasjonuję, ale jednak procent tych wpisów w porównaniu z książkowymi jest niewielki, więc to miłe zaskoczenie: fakt że to dla ciebie jednak coś więcej niż oglądanie dla rozrywki. Oglądasz również starsze pozycje czy raczej interesuje cię współczesne kino? Preferujesz jakiś gatunek, kraj?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *