Jeżynowa zima, Sarah Jio

Oryginał: The Blackberry Winter
Wydawnictwo: Między słowami
Rok wydania: 2014
Stron: 320
Gatunek: obyczajowa

Sarah Jio ma konkretny pomysł na swoje powieści. W każdej z nich miesza współczesność z przeszłością, głównymi bohaterami czyniąc prostych, zwyczajnych ludzi, z którymi łatwo utożsamią się czytelnicy. Choć trąci to nieco szablonowością, każda z opowieści Jio jest inna, każda wyjątkowa, każda zapadająca w pamięć…

Jeżynowa zima to prawdopodobnie najlepsza powieść tej autorki, z jaką miałam do czynienia. Jest piękna, poruszająca, pełna ciepła i niezwykle życiowa. Być może niewiele w niej zaskoczeń, być może miejscami jest przewidywalna, ale to i tak nie ma znaczenia. Ta opowieść po prostu tak właśnie miała wyglądać – od początku do końca.


Główna bohaterka, Claire, to dziennikarka, której przychodzi zmierzyć się z wyjątkowo niełatwym wyzwaniem zawodowym. Rozwikłać zagadkę zaginięcia sprzed kilku dziesięcioleci – wydaje się niewykonalne. A jednak, wrodzony upór i kilka szczęśliwych zbiegów okoliczności pozwalają naszej bohaterce odkryć wstrząsającą prawdę o losach ludzi, których drogi w zdumiewający sposób splotły się z drogami bliskich jej osób. Dzięki temu możemy bliżej poznać młodą kobietę, Verę, której w latach trzydziestych przyszło mierzyć się z biedą, nierównością społeczną i osobistą tragedią. Opowiadane naprzemiennie historie Claire i Very z czasem zazębiają się i tworzą piękną, poruszającą historię obok której trudno przejść obojętnie…

I choć wydaje się, że dzieła Sarah Jio skierowane są wyłącznie do kobiet, akurat w Jeżynowej zimie odnajdą coś dla siebie również panowie. To piękna, pozbawiona ckliwości opowieść, która choć skrywa w sobie wiele miłości, absolutnie nie ma nic z typowej literatury “w spódnicy”. To dobra powieść dla czytelników obu płci – wrażliwych, mądrych, spragnionych ciepła i niebanalnych historii. Każdemu życzę, by znalazł w Jeżynowej zimie coś dla siebie.

Bo to naprawdę wyjątkowa powieść.

Moja ocena: 9/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: ‘Czytam literaturę amerykańską’ oraz ‘Książkowe podróże’.

, , , , , , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

15 Comments

  1. Przeczytałam, a moja rekomendacja znajdzie się na okładce! 🙂 Super, że przedstawiłaś okładki innych wydań- są piękne!

  2. Na razie poluję na " Marcowe fiołki", ale tę książkę dopisuję do listy. Wiesz lubię Twoje recenzje. Krótko , subiektywnie i na temat. Co ważniejsze masz swój styl . Dużo czasu zajęło Ci znalezienie go? To, że jesteś absolwentką polonistyki też ma na to jakiś wpływ ? w sensie na to ile szukałaś stylu bo pewnie dużo pisałaś różnych rzeczy.

    1. Hm, trudne pytanie.

      Polonistyka na pewno miała wpływ na to, że jestem w stanie wyłapać u siebie błędy, o których istnieniu przed studiami nie miałam pojęcia. Natomiast ten tzw. 'styl' to raczej efekt wieloletniego pisania. Kiedy czytam swoje teksty, jakie stworzyłam jako dziecko czy później jako nastolatka dostrzegam w nich cechy wspólne, jakiś taki konkretny rys. Mój promotor twierdził, że piszę albo zbyt kwieciście, albo zbyt felietonowo i z zadziorem, co dostrzec można już w tych moich dziwnych tworach sprzed kilkunastu lat. Więc wychodzi na to, że ów styl to efekt tworzenia od najmłodszych lat 😉

    2. Mogę sobie pożyczyć ten zbiór okładek do swojej recenzji ?

    3. Jasne, nie ma problemu 🙂

    4. A i jeszcze jedno są Twojego autorstwa ?

    5. To okładki innych wydań, nie mogłam ich stworzyć 😉 Ja je tylko połączyłam w tej grafice.

    6. O to mi chodziło czy Ty je zrobiłaś czy wzięłaś z sieci. Źle się wyraziłam.

  3. Skoro polecasz to muszę przeczytać. Na czytniku już sobie spokojnie czeka, ale nie byłam do niej za bardzo przekonana. Teraz widzę, że źle myślałam. Przeczytam w wolnej chwili 🙂

  4. po spotkaniu z Marcowymi fiołkami, nie mam przekonania do Sarah Jio. zawiodłam się, a że i ostatnie lektury mnie nie powaliły, to na pewien czas koniec z eksperymentami.

  5. To już kolejna pozytywna ocena Jeżynowej zimy. W innej recenzji przeczytałam, że z pewnego względu warto przeczytać najpierw Marcowe fiołki, bo w Jeżynowej… wyjaśnia się los jednej z bohaterek. Chyba zachowam kolejność i najpierw sięgnę po Marcowe… Wydaje mi się, że warto poznać powieść określaną mianem wyjątkowej :).

    1. O, muszę przyznać, że choć czytałam 'Marcowe fiołki', kompletnie nie pamiętam żadnej bohaterki, która pojawiłaby się teraz… Muszę przejrzeć tamtą książkę raz jeszcze w takim razie 🙂

  6. Zachęciłaś mnie do przeczytania, lubię teraźniejszość połączoną z przeszłością, odkrywanie tajemnic w fabule obyczajowej.

  7. Szablonowość przestaje mi przeszkadzać gdy dany tytuł ma do zaoferowania coś, co do mnie przemówi, poruszy czy po prostu przyniesie przyjemność z lektury 🙂 Autorki jeszcze nie znam, ale myślę, że w "Jeżynowej zimie" (świetny tytuł!) znalazłabym coś dla siebie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *