Elvis. Król Rock’n’Rolla, Jerry Hopkins

Oryginał: Elvis. The Biography
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: 2013
Stron: 472
Gatunek: biografia

Jerry Hopkins jest biografem, z którym spotykam się nie po raz pierwszy. Całkiem niedawno opowiadałam Wam o biografii Jima Morrisona, Król Jaszczur, która okazała się dla mnie dość ciężką przeprawą. Z Elvisem również nie było łatwo – dosyć długo zgłębiałam tę historię, z bólem przyjmując kolejne okrutne fakty z życia idola. Tak, Elvis od lat jest moim ogromnym idolem. I cieszę się, że sięgnęłam po tę książkę, nawet jeśli jakiś anonimowy mądrala znów zarzuci mi, że blogerom książkowym o muzyce pisać nie wolno…

Presleya znają wszyscy. Powszechnie wiadomo, że wyrósł z biedy, był megaprzystojniakiem, lubił tosty z masłem orzechowym i bananem, czarował głębokim głosem, bywał ekscentryczny, otaczał się mnóstwem kobiet, a na koniec roztył się i umarł – podobnie jak Michael Jackson – z mnóstwem przeróżnych medykamentów w organizmie.

Lektura biografii Król Rock’n’Rolla dobitnie uświadamia, jak wiele faktów z życia legendy nie jest szeroko znanych i komentowanych. Jerry Hopkins w swojej opowieści wnika naprawdę głęboko w świat gwiazdy, dokładnie opisując wszystkie albumy i popularne nagrania, odbyte trasy koncertowe, a także filmy (ponad 30!), w których idola można zobaczyć. Kariera legendy nie jest jednak tym, co znajduje się na pierwszym planie publikacji. To życie osobiste Elvisa widoczne jest tutaj najbardziej. Przy czym zaznaczyć należy, że w przeciwieństwie do wielu innych “twórców”, Hopkins skupia się na faktach, nie zaś na plotkach, a to z kolei czyni tę książkę naprawdę rzeczową i wartą uwagi.

Presley z publikacji Hopkinsa jest boleśnie prawdziwy. Narcystyczny, egoistyczny, przewrażliwiony i narwany, a jednocześnie kulturalny, oddany rodzinie i dobry. To taka postać pełna sprzeczności – z jednej strony ułożony i z szacunkiem odnoszący się do starszych, filantrop i działacz charytatywny – z drugiej egocentryk i raptus, który nie waha się wybiec za ukochaną z pistoletem w dłoni lub wydać wyroku śmierci na kochanka żony. Był postacią niezwykle złożoną – otoczoną świtą, a jednocześnie samotną, uwielbianą przez świat, a przy tym pozbawioną pewności siebie. Miewał swoje lęki i paranoje, nie akceptował cudzego zdania, histerycznie reagował na kiepskie recenzje. Chyba nigdy w pełni nie zaakceptował samego siebie, mimo statusu legendy i stałej obecności tłumu kobiet dookoła…

Na publikację Elvis. Król Rock’N’Rolla składają się przeredagowane i skrócone dwie kultowe biografie autorstwa Hopkinsa – opublikowane w 1971 (jedyna wydana za życia Elvisa!) i 1980 roku oraz rozdział dopisany współcześnie, poświęcony zdumiewającemu zagadnieniu: “Martwy jest więcej wart niż żywy”, czyli opowiadający o majątku Elvisa w kilkadziesiąt lat po jego śmierci.

Choć nie jest to łatwa lektura, bo Jerry Hopkins kolejny już raz skupia się na prawdzie, a nie wybielaniu czy przekoloryzowaniu wizerunku gwiazdy (a więc nie waha się przywoływać trudnych, bolesnych i niewygodnych faktów), to jednak warto głęboki i rzeczowy zapis z życia (i śmierci…) Króla poznać. To doskonała i świetnie napisana książka. Jedna z lepszych w gatunku!

Moja ocena: brak
Książka przeczytana w ramach wyzwań: ‘Ocalić od zapomnienia’, ‘Czytam literaturę amerykańską’ oraz ‘Książkowe podróże’.

, , , , , , , , , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

6 Comments

  1. Oj, zgadzam się, źle i ciężko się czyta o ciemnych kartach z życia idoli. Nawet, jeśli przebrnę przez taką lekturę, trudno mi cokolwiek o niej napisać. Podziwiam, że tobie tak dobrze się to udało:)

    1. Wiesz, długo zajęło mi napisanie tego tekstu. Faktycznie zebranie wrażeń po takiej lekturze rodzi się w bólach 🙂

  2. Książka liczy się do wyzwania Ocalić od zapomnienia 🙂

    1. Dziękuję za info! 🙂

  3. Tak, wydaje się być istną legendą, aniołem, a tu często wychodzi klops słoma z butów i kawał chama i buraka. Jakoś nigdy mi się ona nie podobał pod względem wyglądu – ot, taki buc. Ale nie mogę powiedzieć, że nie zasłużył sobie na sławę i legendę. Lubiłam jego piosenki. Na lekcji angielskiego uczyłam się kiedyś słów do jego piosenki "Blue suede shoes". Uwielbiałam ją.

  4. Ze względu na postać chętnie bym przeczytała 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *