Poradniki i publikacje popularnonaukowe zawładnęły ostatnio moim sercem. Z coraz większą ciekawością i fascynacją chłonę ciekawostki ze świata nauki i psychologii, przez co nieustannie czuję się mądrzejsza, pełniejsza i lepsza. Kiedy natrafiłam na zapowiedź Kłótliwego poradnika partnerskiego bez chwili wahania uznałam, że to pozycja idealna dla mnie, czemu – o zgrozo – błyskawicznie przyklasnął narzeczony.

Poradnik Ewy Żeromskiej napisany jest lekko, z humorem i polotem (dodatkowo wzbogacono go o rewelacyjne ilustracje!). Traktuje on o tematach ważnych i poważnych, ale autorka nie zalewa czytelnika moralizatorstwami, nie atakuje nikogo poważnymi teoriami i psychologicznym bełkotem, którego szary obywatel zrozumieć nie będzie w stanie. Pisze o ludziach i dla ludzi – z dystansem, nieco przekornie, zabawnie i mądrze. A czyta się to świetnie!

Kłótliwy poradnik partnerski traktuje – jak sama nazwa wskazuje – o kłótniach. Sprawa wydaje się błaha – kłótnia to kłótnia, lepiej unikać, ale godzić się też jest fajnie. I tyle. Nic bardziej mylnego – według tego, o czym pisze Ewa Żeromska – kłótnia ma wiele oblicz i odcieni, rządzi się swoimi prawami i jest – uwaga, uwaga! – prawdziwą sztuką. Aby kłótnia była “na poziomie”, przydatna i owocna (tj. dobrze zakończona) trzeba dokładnie poznać zarówno jej reguły, jak i samego siebie. I partnera również, ale to raczej oczywiste.

W tym właśnie ma pomóc Kłótliwy poradnik partnerski.

Książka składa się z 20 rozdziałów, których tematyka jest bardzo rozległa – od pierwszych spojrzeń i docierania się, przez wspólne mieszkanie, małżeństwo, konflikty z teściowymi, wyjazdy na wakacje, wychowywanie dzieci po zdradę, zazdrość i rozwód. Autorka zagadnienie kłótni bada dokładnie i analizuje wieloaspektowo, ale nie na samych konfliktach partnerskich się skupia. Sporo tu zwyczajnych, ludzkich wywodów o życiu, partnerstwie, miłości i rodzinie…

Najmocniejszą stroną poradnika Ewy Żeromskiej są wymyślone przez autorkę scenki rodzajowe – dialogi, które znacznie wzbogacają teorię. Nic tak nie działa na wyobraźnię odbiorcy, jak spojrzenie z dystansu na rzeczywistość, która nie jest mu obca. Bo któż z nas nie kłócił się nigdy z kimś bliskim? Dzięki autorce Kłótliwego poradnika partnerskiego na mniej lub bardziej ostre wymiany zdań można spojrzeć z boku, dostrzegając komizm/tragizm/niedorzeczność danej sytuacji. O takie obiektywne, trzeźwe spojrzenie bardzo trudno na co dzień…

Kłótliwy poradnik partnerski mogłabym polecić właściwie każdemu kto był, jest bądź planuje być w związku. Ewa Żeromska nie sypie złotymi radami, nie sili się na dydaktyzm – po prostu z odpowiednią dozą ironii i humoru przedstawia to, o czym niby wszyscy wiedzą, a jednak stale zapominają. Bo ileż sprzeczek kończy się wyzwiskami i rękoczynami? Ileż problemów dałoby się rozwiązać, gdyby nie niepotrzebne zaognianie sytuacji i brak dystansu? Jeżeli zależy Wam na tym, aby Wasza miłość kwitła, a związek był udany – sięgnijcie po Kłótliwy poradnik partnerski. Można go potraktować jako rozrywkę i ciekawostkę, niekoniecznie jako wyrocznię. Ze swojej strony, polecam go szczerze.

Moja ocena: brak

, , , , , , , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

10 Comments

  1. Ja swojej 'drugiej połówki' nie mam, ale jako że temperament mam dosyć wybuchowy, pewnie kiedyś się przyda 😉

    1. Oj tak, dla nas – wybuchowych – to książka w sam raz 🙂

  2. Zawsze warto co nie co podpatrzyć 🙂

  3. Ja podobnie jak Marcepanek jestem dość wybuchowa i często nie umiem sie pohamować. Lubię tego typu poradniki, gdyż staram się walczyć z moim okropnym charakterkiem 🙂

  4. Mój Mąż też na pewno by się zgodził, że to coś w sam raz dla mnie 🙂 Chociaż odkąd zaszłam w ciążę stałam się znacznie mniej upierdliwa. Ale mamy już kilka tego typu książek i w sumie teorię znamy dobrze, ja po prostu nie umiem panować nad gniewem :/

  5. A ja bym chciała się w końcu dowiedzieć, jak można się kłócić, nie wytaczając przy tym najcięższych słownych dział. W moim przypadku inwektywy przybierają tak interesujące formy, że sama jestem zdziwiona.

    Mimo to ostatnio zabłysnęłam elokwencją i jednej babie syknęłam "ty starucho", choć wcale nie była starsza od mojej czterdziestoczteroletniej mamy. Dwa dni sobie plułam w brodę, ze nie wymyśliłam niczego lepszego 😀

  6. Nie przepadam za poradnikami, dlatego raczej nie przeczytam. 😉 Zresztą oczyszczająca kłótnia od czasu do czasu nie jest zła. 😀

    1. I o tym właśnie traktuje ten poradnik, bo autorka ma takie samo zdanie 🙂

  7. Ha! Musi być świetny! Mam parę swoich technik jakie stosuje podczas kłótni, ale z chęcią dowiem się czegoś nowego:)

  8. Taki poradnik czasem może być zbawienny, więc chyba warto po niego sięgnąć. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *