Dziś będzie bajecznie, mówię Wam! Tym razem przedstawimy książki od wydawnictwa Egmont, które pokochają i duzi, i mali. A zwłaszcza duże i małe dziewczynki! No bo wiecie – jest Disney, jest słodko! I tym razem większą frajdę z tych publikacji miałam ja, a nie moje dziecię. Ale jakże mogłoby być inaczej, skoro ja się na Disneyu wychowywałam?

Mała syrenka. Złota księga

Mała syrenka. Złota księga

Pamiętacie syrenkę Ariel? Jeżeli nie mieliście okazji przedstawić jej swoim dzieciom albo młodszemu rodzeństwu, nowa publikacja Egmontu Wam w tym pomoże. Jest tak pięknie wydana, że zachwyci każdego, a przy okazji przypomni tę bajeczną, wzruszającą historię, która w latach ’90 była prawdziwym hitem.

Mała syrenka. Złota księga

Z wielką przyjemnością przypominałam sobie tę historię, z przejęciem śledząc losy syrenki Ariel, jej przyjaciela Florka i przystojnego Eryka. Nie pamiętałam już dokładnie tej opowieści, więc czytanie jej na głos pozwoliło mi nie tylko przybliżyć ten świat córce, ale też odkryć go na nowo.

Mała syrenka. Złota księga

Tym, co zwraca uwagę szczególną w przypadku publikacji z serii Złota księga są naprawdę piękne wydania. Te książki mają duże, kolorowe ilustracje, wyraźne czcionki, pokaźny format i napowietrzone okładki, które sprawiają, że są one jednocześnie delikatne i solidne.

Mała syrenka. Złota księga

Disney nie zawodzi. Mijają dziesięciolecia, a bajki, które podziwiałam w dzieciństwie, zupełnie się nie starzeją. To niezwykłe, że całe pokolenia mogą przeżywać tę samą historię i wciąż rozumieć jej przekaz i doceniać ukryte w niej piękno. Tę książkę możecie przeczytać Wy, mogą przeczytać ją Wasze dzieci i młodsze siostry – gwarantuję, że niezależnie od wieku, wszyscy pokochacie ją tak samo.

Piękna i Bestia. Kocham ten film

Piękna i Bestia. Kocham ten film

Solidna książka w twardej oprawie, która kryje w sobie historię tajemniczej Bestii mieszkającej w wielkim zamczysku i przepięknej dziewczyny o dobrym sercu. Kolejny klasyk, po latach przypomniany na nowo, głównie za sprawą kinowej wersji kultowej bajki. Tyle że w tym przypadku w środku nie znajdziemy Emmy Watson i Dana Stevensa, ale kadry z animacji z roku 1991.

Zosia czyta

Jak to zwykle w przypadku publikacji Egmontu bywa – książka odznacza się naprawdę ładnym wydaniem. Lśniący papier, twarda oprawa, cudowne ilustracje i soczyste kolory – to wszystko sprawia, że Piękna i Bestia w takim wydaniu jest wspaniałą ucztą dla oka.

Piękna i Bestia. Kocham ten film

Cieszy mnie, że dzieci mogą poznać klasyczne wydanie tej historii. Absolutnie nie jestem przeciwniczką wersji kinowej, ale klasyk z lat dzieciństwa napełnia mnie ogromnym sentymentem i jest czymś, czym pragnę się podzielić ze swoją córką.

Piękna i Bestia. Kocham ten film

Ta książka koniecznie powinna pojawić się w Waszych biblioteczkach, bo przedstawia ponadczasową opowieść, która łączy pokolenia i wciąż zachwyca równie mocno, co dwie dekady temu.

Piękna i Bestia

Piękna i Bestia

Nie wspomniałam o tym podczas przedstawiania Pięknej i Bestii z serii Kocham ten film, ale muszę się Wam przyznać, że choć mam sentyment do tej historii, bo kojarzy mi się ze szczenięcymi latami, to właściwie niewiele pamiętałam już z jej treści. Dlatego niesamowicie ucieszyło mnie, że Egmont nie tylko wydał uroczą wersję ilustrowaną dla dzieci, ale też pokusił się o klasyczne książkowe wydanie, skrywające w sobie powieść opartą na scenariuszu kinowej wersji klasyka.

Jedno Wam powiem – cudownie było móc zatopić się w tej historii!

Pokochałam Piękną i Bestię na nowo, przypomniałam sobie, dlaczego jako dziecko tak bardzo dałam się porwać tej opowieści i dlaczego przez wiele lat uznawałam Bellę za jedną z ukochanych bohaterek filmowych. Książka zachwyca wydaniem – szczególnie magiczną okładką i eleganckim wnętrzem:

Piękna i Bestia

ale przyznać należy, że choć całość ma aż 272 strony, to wciąż jest to trochę mało. Musicie wybaczyć mi tę zachłanność, ale ja naprawdę uważam, że trochę treści w tej historii jeszcze brakuje.

Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest po prostu dobra. Często powieści pisane na podstawie scenariuszy filmowych są rozczarowujące i jakby wymuszone, jednak ta wersja Pięknej i Bestii wciąga i oczarowuje. Miło móc ożywić tę historię na nowo i przypomnieć sobie czasy dziecięcych zachwytów i pierwszych oczarowań.

Polecam, przypomnijcie sobie tę opowieść, nawet jeśli wydaje Wam się, że już z niej wyrośliście. Istnieją bowiem takie historie, z których wyrosnąć się nie da.

Moja ocena: 9/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: ‚Pod hasłem’, ‚Czytamy nowości’ oraz ‚Czytelnicze wyzwanie 2017’ (kategoria: Książka, która doprowadziła cię do łez).

Przeczytaj pozostałe wpisy z cyklu Czytaj z Zosią.

, , , , , , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

11 Comments

  1. Małą Syrenkę uwielbiałam jako dziecko, do Pięknej i Bestii miło było powrócić przy okazji premiery filmu, jednak moim bajkowym hitem wszech czasów pozostaje Kubuś Puchatek ♥

    1. O proszę! Ja akurat nigdy za Kubusiem nie przepadałam i do dziś nie darzę go specjalną sympatią 🙂

  2. Książki mojego dzieciństwa 🙂

    1. O tak, zdecydowanie!

  3. Zosia to ma fajowe życie. Zazdroszczę. To nowe wydanie muszę obadać, bo sam mam bardzo sfatygowane książeczki z serii, którą kiedyś co miesiąc przynosił listonosz (istnieją jeszcze książkowe subskrypcje?).

    1. Wiadomo, że istnieją – właśnie zbieram w ten sposób dwujęzyczne wydania Szekspira 😉

  4. Obie książki wg mnie są super. Moje dzieci je uwielbiały, więc z sentymentem obejrzałam Twoje zdjęcia 🙂 Pozdrawiam 🙂

  5. Uwielbiam piękną i bestię… To bajka mojego dzieciństwa… 😉

  6. Bajki mojej ery! Pamiętam jak dostałam w prezencie od babci pod choinkę puzzle z Ariel i brakowało jednego puzzla, o jaki był płacz o ja chciałam Ariel a nie Pszczółkę Maję…Jednak babcia wymieniła puzzle na Pszczółkę Maję…Za to po 10 latach znalazł się ten jeden puzzel hehe. Az mi się ciepło zrobiło na sercu.

  7. Arielkę uwielbiam tak bardzo, że jako mała dziewczynka znałam całą książkę na pamięć. "Piękną i Bestię" też lubiłam i chętnie powróciłabym do obu historii. 🙂

  8. Klaudyno, choć wszystkie zaproszenia do wspólnej lektury z Zosią aż skrzą się od zapraszających barw i ciekawych historii, tym razem rzeczywiście jest bajecznie! <3 "Mała syrenka" była jednym z pierwszych filmów, które miałam podziwiałam na kinowym ekranie, oszołomiona jego ogromem i urzeczona historią Arielki. Wychowana na baśniach Andersena, ciekawa byłam niezmiernie Disneyowskiej interpretacji i od tamtego czasu mała syrenka zawsze już ma buzię rudowłosej Arielki 🙂
    Czy uwierzysz, że "Piękną i bestię" znam jedynie z klasycznej wersji pani Gabrielle-Suzanne Barbot de Villeneuve? Nie widziałam ani animacji, ani filmu… Jednakże kusisz nadzwyczajnie perspektywą zaczytania w książkowej adaptacji filmu, o którego obejrzeniu marzę (zupełnie, jak nie ja :D). Nie uważam, by niedosyt czytelniczy był objawem zachłanności – ja dostrzegam w tym Twoją ujmującą, wciąż dziewczęcą wrażliwość i ciekawość, wiążącą Cię z bohaterami dzieciństwa, Kochana Klaudyno.

    Dziękuję za podsunięcie kolejnych prześlicznych wydawnictw! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *