Eat Pretty. Jedz i bądź piękna
Wydawnictwo: ZnakRok wydania: 2017 • Stron: 208 i 160

Choć nie należę do osób przesadnie dbających o urodę (bo i po co? I tak mają mnie za brzydulę), to już zdrowe żywienie uważam za bardzo ważny element życia codziennego. Jestem co prawda uważana przez to za Złą Matkę (i – jak się parę dni temu okazało – Złą Żonę), ale wychodzę z założenia, że wolę dbać o zdrowie swoje i swojej rodziny niż płakać nad wiecznie chorym dzieckiem, nawet jeśli ktoś głupi uważa to za idiotyzm, nawiedzenie i zadawanie innym cierpienia. Z moim podejściem do życia wydaje się zgadzać Jolene Hart, autorka poradnika Eat Pretty. Jedz i bądź piękna, choć – jeśli mam być szczera – ona w tym wszystkim ociera się o przesadę. Poza tym trochę niepotrzebnie pcha się na afisz – wiedzę mamy bowiem podobną, ale ja z tego książek nie robię.

I ona też nie powinna była.

Eat Pretty. Jedz i bądź piękna

Na rynku dostępne są dwie książki Jolene Hart – poradnik Eat Pretty. Jedz i bądź piękna oraz dodatek Twój osobisty kalendarz piękna. Ta pierwsza nie przydaje się właściwie na nic, z tej drugiej można ciekawie skorzystać, o ile dziennika posiłków nie prowadzi się gdzieś indziej (ja akurat używam do tego Fitatu). I tyle.

W porządku, książki zostały wydane przepięknie, przyznaję. Już samo przeglądanie ich dostarcza mnóstwa przyjemności:

Eat Pretty. Jedz i bądź piękna
Eat Pretty. Jedz i bądź piękna

Faktem jest, że w Eat Pretty znajdziemy sporo przydatnej wiedzy z zakresu zdrowego żywienia, ale nie da się ukryć, iż są to same banały. Wystarczy przejrzeć jakiegoś bloga o dobrym odżywianiu albo poczytać opisy produktów w sklepach ze zdrową żywnością i naprawdę wyjdzie na to samo. Wspaniałe wrażenia estetyczne to trochę za mało, by wydać na nie 60zł.

Eat Pretty. Jedz i bądź piękna
Eat Pretty. Jedz i bądź piękna

Gdybym miała polecić komuś poradnik Hart, z pewnością byłyby to osoby młode, które muszą się nauczyć, że cała gama drogich produktów w kosmetyczce na niewiele się zda, jeśli nie będzie się dbać o siebie od wewnątrz. Autorka przedstawia tutaj wrogów i przyjaciół urody, opowiada o wartościach odżywczych i zdrowych produktach i podpowiada jak się odżywiać w zależności od pory roku.

Twoim osobistym kalendarzu piękna także zamieszcza sporo ważnych informacji teoretycznych, a oprócz tego dzienniki posiłków, psychotesty, porady, listy zakupów, miejsca na przepisy itd. Ta druga propozycja podoba mi się dużo bardziej i gdybym nie prowadziła Bullet Journala i dziennika posiłków w komórce, z pewnością bardziej bym z niej skorzystała.

Podsumowując – książki są pięknie wydane i zawierają sporo informacji, ale nie ma w tym niczego odkrywczego, za co warto byłoby płacić.

Moja ocena: brak
Książki przeczytane w ramach wyzwań: ‚Grunt to okładka’ oraz ‚Czytamy nowości’.

Przeczytaj również:

, , , , , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

16 Comments

  1. Uwielbiam książki poświęcone tematyce urody, ale niestety ciągle brakuje mi czasu żeby po nie sięgać i bardzo rzadko do nich zaglądam. Często te książki to głównie piękne okładki i kolorowe obrazki, które przyciągają uwagę, ale uwielbiam chwile relaksu z taką książką w dłoni 🙂

    1. To prawda. Tutaj jest podobnie – najwięcej dobrego robi warstwa graficzna, treść jest już trochę gorsza.

  2. Przyznam, że w pierwszej chwili miałam na nie ochotę (właśnie ze względu na to wydanie i obietnice z zapowiedzi), ale ostatecznie stwierdziłam, że szkoda mojego czasu skoro tyle cudnej beletrystyki czeka tylko aż ją wreszcie przeczytam. Myślę jednak, że osobom, które nie potrafią się zorganizować taka literatura może pomóc.

    1. Masz słuszność – szkoda czas 🙂

  3. To nie jest do końca moja bajka. Chyba sobie odpuszczę te publikacje.
    Zapraszam na konkurs!

    1. Dzięki za zaproszenie. A Twoją opinię jak najbardziej rozumiem 🙂

  4. Do niedawna nie przywiązywałam zbyt dużej wagi do zdrowego jedzenia, ale kiedy w końcu mój organizm się zbuntował, postanowiłam zadbać o siebie i nie żałuję, bo już widać pierwsze, zadowalające efekty np. zdrowsza cera.

    1. Super! Również zauważam to u siebie, nareszcie! 🙂

  5. Jestem fanką poradników i zawsze sobie obiecuje że i na nie znajde czas

    1. Na niektóre czasem tracić czasu nie warto 😉

  6. dieta idealna dla mnie to: dużo, dużo i żeby mięso było.. a w żadnej książce nie gwarantują tego, dlatego nie czytam. A tak na serio, to nie jestem jakimś fanem zdrowego żarcia. może inaczej. Wiem co spożywać, żeby dostarczać niezbędne wartości, bez jakiegokolwiek ograniczania się.

    1. To bardzo dobrze, grunt to dbać o to, co się je i jednocześnie się nie ograniczać 🙂

  7. podoba mi się ta ksiażka 😉 lubię tego typu poradniki

    1. To dobrze. Mnie niestety zupełnie nie podeszły.

  8. Kiedy zobaczyłam zapowiedź o wpisie i mój wzrok padł na okładki książek nie mogłam pohamować zaciekawienia i podejrzewałam, że przedstawisz nam coś naprawdę treściwego. Szkoda, że te śliczne wydania znamionuje wtórność, ponieważ naprawdę cieszą oko 🙂

    Co się zaś tyczy Twojej postawy – zasługujesz na podziw i jesteś niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie rozwoju – każdej sfery. Jeżeli ktoś nie potrafi pojąć dbałości o siebie i najbliższych – jego strata. Niech lepiej rozważą autorstwo poradnika "Eat dirty" 😀 I nie trwonia energii na zbyteczną, bezrefleksyjną krytykę.

    Zamiast poradników wolę opierać się na podbudowanych doświadczeniem wskazówkach – takich, jak Twoje ubogacające i inspirujące cykle <3

  9. Odkąd znalazłam Fitatu to nie ma bata, że wróce do jakiś papierowych dzienniczków. Ich uzupełnienianie zajmowało mi czasami z godzinę dziennie, no bez sensu totalnie! Teraz z Fitatu to jakieś 5 minut max dziennie i to często jak siedzę w tramwaju lub nawet na kibelku 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *