18 marca 2017

Blogerze, załóż konto na Twitterze! Jak zrozumieć i pokochać Twittera? Jakich błędów unikać? Po co w ogóle blogerowi Twitter?

twitter cc0

Są takie miejsca, które powinno się znać, szczególnie, jeśli jest się osobą aktywną w sieci, prowadzącą biznes lub bloga, aktywnie uczestniczącą w internetowych dyskusjach i w Internecie się promującą. Znamy Facebooka, znamy Instagrama, niektórzy ogarniają też Tumblra, Pinteresta i Snapchata. Ale czy znamy Twittera? Czy potrafimy z niego korzystać? Czy w ogóle wiemy, do czego on służy? Dzisiaj postaram się to wspaniałe miejsce Wam przybliżyć, zachęcając do tego, byście dali mu szansę.

Do czego służy Twitter?

Teoria mówi, że Twitter jest platformą społecznościową służącą do mikroblogowania. Za jego pośrednictwem możemy wysyłać krótkie wiadomości tekstowe opatrzone zdjęciami, gifami czy aktywnymi linkami i hasztagami. Jest to najszybsze źródło informacji z całego świata, dlatego jego aktywnymi użytkownikami są politycy, dziennikarze, artyści, celebryci, publicyści, ludzie kultury czy sportowcy, a także czasopisma, stacje telewizyjne, największe firmy czy instytucje państwowe. Spotkać można tu także blogerów i influencerów z całego świata, a także przeciętnych Kowalskich i Nowaków w każdym wieku.

I wszyscy oni są na wyciągnięcie wirtualnej ręki.

Komentujesz na Twitterze odcinki ulubionych seriali? Ich twórcy mogą wdać się z Tobą w dyskusję! Zachwycasz się ukochaną książką? Jej autor może Ci za to podziękować! Chcesz pokonwersować z nielubianym politykiem, ukochanym sportowcem, cenionym dziennikarzem albo ulubioną aktorką? Na Twitterze jest to tak proste, jak nigdzie indziej!

wydawnictwa na twitterze
Pod tym linkiem możecie śledzić aktywności ponad 50 polskich wydawnictw!

Twitter tętni życiem 24 godziny na dobę. Możesz mieć pewność, że gdy o 21:00 w poniedziałek wyszukasz hasztag #mjakmilosc, setki ludzi będą na bieżąco komentować to, co dzieje się na ekranie. Przegapiłeś bramkę w oglądanym meczu? Za chwilę wśród dyskusji tysięcy kibiców, dziennikarzy i sportowców na pewno ją znajdziesz! Na świecie wydarzyło się coś istotnego? Będziesz wiedział o tym szybciej niż Twoja babcia regularnie śledząca czerwone paski na kanałach informacyjnych. Czekasz na relację z porodu Beyonce? I o tym dowiesz się najpierw z Twittera. Albo o tym, że J.K. Rowling szykuje nową powieść.

Brzmi nieźle, prawda?

Po co blogerowi Twitter?

Wiesz już, mniej więcej, po co warto być użytkownikiem Twittera i jak korzystać z oferowanych tam treści. Ale jak zostać aktywnym członkiem tej społeczności, promując siebie i swojego bloga? Jak przebić się w tym nawale treści? Po prostu - będąc sobą!

Myli się ten, kto myśli, że Twitter pozwoli mu na promowanie wpisów blogowych. Że wystarczy minuta dziennie i już ruch na blogu zrobi się sam. Myli się ten, kto uważa, że skoro ma Facebooka, nie ma po co konta na Twitterze zakładać. Myli się ten, który wyobraża sobie, że promocja w tym miejscu "zrobi się sama". TT jest łatwy w obsłudze, przyjazny i inspirujący, ale trzeba mieć na niego pomysł. Farma linków i zalew hasztagów na pewno nie wystarczą.

Na Twitterze trzeba przede wszystkim po prostu być. Nawet pięć minut dziennie, ale być. Wrzucać własne treści, odpowiadać na cudze wpisy, dyskutować, pokazywać się. Wiedzą o tym blogerzy z całego świata i powoli dojrzewają do tego również blogerzy w Polsce (z miesiąca na miesiąc jest ich tam coraz więcej). W przeciwieństwie do Facebooka nie trzeba tutaj wiecznie jęczeć: "dajcie serduszko, bo inaczej FB tnie zasięgi", "polubcie ten wpis, żebym zobaczył, czy dotrze on do 2% czy może do 4% obserwatorów". Na Twitterze jesteś widoczny - kiedy piszesz, kiedy odpowiadasz na cudze wpisy, kiedy kogoś cytujesz lub ktoś cytuje Ciebie albo kiedy zostałeś dopisany do listy, którą śledzą inni. Nie dostaniesz tutaj dołującego komunikatu: "Twój wpis dotarł do 5 z 5000 obserwatorów, wpłać daninę na rzecz FB a zobaczy ją 25 osób!". Za to dzięki hasztagom i oznaczaniu użytkowników możesz zostać zauważony dużo łatwiej niż w innych kanałach social media. To też brzmi nieźle, prawda?

blogerzy na twitterze
Lista "blogerzy" pozwala mi w jednym miejscu obserwować aktywności blogerów.

Zauważ jednak, że cały czas wspominam tu o Tobie, nie o Twoim blogu. Bo Twitter w pierwszej kolejności ma być miejscem do promocji Twojej osoby i Twojej własnej marki. Możesz dać się poznać swoim czytelnikom, możesz wejść w interakcję z tymi, którzy Cię śledzą albo z tymi, których śledzisz Ty. Nie musisz stresować się zasięgami, analizami, o której godzinie najwięcej osób zobaczy Twój wpis, nie musisz dowiadywać się czy lepszy zasięg będzie miał wpis z linkiem, link z hasztagiem, zdjęcie z opisem czy filmik. Twitter od Facebooka jest dużo bardziej przyjazny. I bardziej dynamiczny, co jest jego ogromna zaletą.

A jeśli zainteresujesz innych swoją osobą, możesz być pewny, że i Twój blog wzbudzi ich ciekawość. Przy okazji nawiążesz nowe znajomości, poznasz inspirujących ludzi i znajdziesz partnerów do dyskusji na fascynujące Cię tematy.

Czego na Twitterze nie robić?

Choć w ostatnim czasie coraz więcej blogerów przekonuje się do Twittera, wielu z nich wciąż nie potrafi umiejętnie z niego korzystać. Oto najgorsze, co możesz zrobić po założeniu konta na TT:

  • Dublowanie treści z pozostałych kanałów social media.

    Musisz pamiętać, że każdy z kanałów za pośrednictwem których komunikujesz się z czytelnikami swojego bloga, służy do czegoś innego. Na każde z tych miejsc musisz mieć inny pomysł i nie ma sensu, byś na Twittera wrzucał treści z Facebooka, na Facebooka treści z Instagrama itd. Po co ktoś miałby śledzić Twoje konto na TT, skoro to samo zaoferowałeś mu już gdzie indziej?

  • Automatyczne dublowanie treści z pozostałych kanałów social media.

    O ile zabiegi opisane w punkcie pierwszym nie zaszkodzą Ci, jeśli popełnisz je od czasu do czasu, o tyle grzech automatycznego powielania jest grzechem najcięższym. Czy wiesz, jak wygląda wpis z Facebooka, który automat wrzuca na Twittera po tym jak połączyłeś ze sobą te dwa konta? Ucięty nagle fragment tekstu + link. A Twoje piękne zdjęcie z Instagrama udostępnione z automatu? Kawałek tekstu, jakiś zabłąkany hasztag + link. Po kilku dniach działalności na Facebooku i Instagramie Twój połączony z nimi profil na Twitterze przypomina bezwartościową farmę linków. Czy naprawdę tak chcesz się promować? Czy naprawdę myślisz, że ktokolwiek będzie zainteresowany takimi treściami?

świat książki na twitterze
Drogi Świecie Książki, TT nie służy do odsyłania do Facebooka!

  • Nadużywanie hasztagów

    Widuję na TT wpisy #złożone #wyłącznie #z #hasztagów albo nimi przesycone. Używanie hasztagów to świetny pomysł na podpięcie się do dyskusji na dany temat, ale należy z nich korzystać umiejętnie. Jeżeli ich nie używamy - nasze wpisy docierają tylko do naszych obserwatorów. Jeżeli używamy ich nieumiejętnie - nasze wpisy i tak przechodzą bez echa. Albo wzbudzają drwiący śmiech. Zastanówmy się więc, czy warto przesadzać w którąkolwiek ze stron.

hasztagi na twitterze
Dzięki hasztagom można wylądować w kilku różnych miejscach.

Innymi grzeszkami są np. nieregularna aktywność, brak zdjęcia, brak opisu czy niewłączanie się do dyskusji, ale ich wyjaśniać szerzej nie trzeba. Bloger przecież wie, jak porządny profil w mediach społecznościowych wyglądać powinien, prawda?

Kreatywa na Twitterze


klaudyna maciąg futbolowa twitter

Na Twitterze funkcjonuję jako Futbolowa. Zachęcam do obserwowania mojego profilu, jeśli interesuje Was kulturalny misz-masz pomieszany z moimi prywatnymi wynurzeniami.

Jesteś na Twitterze? Podrzuć link do siebie!
Wciąż nie jesteś przekonany do TT? Napisz dlaczego!

36 komentarzy

  1. Do grzechów TT bym jeszcze dołożył brak odpowiedzi na tweety czyli właśnie obsługa TT na poziomie wspomnianej przez Ciebie tablicy ogłoszeniowej. Bo TT to interakcje, to ciekawostki, to szybkość przepływu informacji ale też informacja zwrotna. I dzielenie się ciekawymi treściami. A to mój TT, zapraszam ;) https://twitter.com/BookwormOTR

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mniej więcej to miałam na myśli pisząc na końcu o "niewłączaniu się do dyskusji" :)

      Usuń
  2. Ja się ciągle nie potrafię w tym odnaleźć. Mam konto, ale nie korzystam od dawna. Nawet hasła nie pamiętam. Brakuje mi czasu na porządne ogarnięcie Insta czy FB, więc dopóki się jakoś nie przeorganizuję, to Twittera omijam. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brakuje mi tam Ciebie. Ale Ty z kolei bardzo dobrze radzisz sobie na FB i bardzo Cię tam widać :)

      Usuń
  3. Fajny tekst i przydatny / uczę sie TT
    Dzięki ✨

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się przydał. Powodzenia!

      Usuń
  4. Mam konto na twitterze, ale nie korzystam z niego. O promocji bloga za pośrednictwem tego kanału nawet nie myślę, bo wystarczy mi udzielanie się w blogosferze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo bardzo fajnie byłoby poznać Cię od tej twitterowej strony.

      Usuń
    2. Być może kiedyś będę bardziej aktywna, nie wykluczam tego. Zwłaszcza że pod wpływem Twojego wpisu przekonałam się do Goodreads, więc może i Twitter mnie pochłonie :)

      Usuń
    3. Tak, tak, tak! No widzisz, można mi ufać :))

      Usuń
  5. Klaudyno, dziękuje za kolejny bezcenny wpis. Przyznaję, że dotychczas Twitter funkcjonował gdzieś na peryferiach mojej świadomości. Wiedziałam, że coś takiego istnieje, ale co to i do czego - nie za bardzo pojmowałam. Opierając się na Twoich drobiazgowych wyjaśnieniach i drogocennych wskazówkach można przystąpić do twitterowej ekspansji :)

    Bukiet wdzięczności i najgorętsze, gnane marcową wichurą pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam i zachęcam! Wyobrażam sobie, że Twoje konto na TT byłoby naprawdę piękne :)

      Usuń
  6. Hej, nie zgodzę się z tym dublowaniem treści. :) Co prawda sama tego nie robię (zdarza mi się wrzucić pojedyncze zdjęcie z insta na fb lub tekst z twittera na fb, ale to jednostkowe przypadki), ale wiem, że niektórzy owszem. I nie mówię tu o wklejeniu linka do bloga w sto różnych miejsc, tylko o tym, że nie widzę nic złego we wrzuceniu tej samej fotki na fb, insta, twittera etc. Albo jednej opinii. Jeśli na każdy portal będziemy mieć inny pomysł, spójność nam trochę siądzie, poza tym nie jest tak, że wszędzie obserwują nas dokładnie ci sami ludzie. A ci, którzy obserwują, a im to przeszkadza, niech wchodzą tylko na jeden kanał i po kłopocie. :) Zgodzę się za to, że automatyczne dublowanie treści jest słabe i na maksa sztuczne.

    Super, że napisałaś tekst o twitterze. Jest traktowany strasznie po macoszemu, dlatego też o nim wspominam, tworząc serię "Twitter wersja demo". :) Chciałabym, żeby blogerzy korzystali z niego naprawdę, a nie tylko wrzucali tam linki. To razi mnie bardziej niż spamowanie linkiem do bloga na fejsie, też tak masz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zdecydowanie. Kiedy śledzę fanpage bloga, spodziewam się linków i jest to dla mnie normalne. Natomiast na TT samo wrzucanie linków zupełnie mija się z celem. Myślę, że właśnie dlatego blogerzy czują się rozczarowani Twitterem - spodziewają się, że będzie to kolejny kanał do suchej promocji bloga, tymczasem tam trzeba angażować się w nieco inny sposób.

      Co do tego dublowania treści - tak jak napisałam - od czasu do czasu jest to dla mnie okej, tym bardziej jeśli ktoś robi to z głową (np. wrzuci zdjęcie a nie link do Insta), natomiast prowadzenie wszystkich kanałów w ten sam sposób wydaje mi się bezcelowe - to co sprawdza się w jednym miejscu, wcale nie musi sprawdzać się w innym.

      Usuń
  7. Jestem na TT, ale że mam mocno ograniczony czas to mało linkuję - w zasadzie tylko to co Ty wymieniłaś jako błędne, czyli link do recenzji, który jest na blogu i FB.
    Nie mam też tak cudnej listy linków jak Ty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lista potrzebna nie jest, tylko dużo ułatwia :) Zawsze można korzystać z cudzych, niektórzy gromadzą tam naprawdę ciekawe profile.

      Mam nadzieję, że z czasem znajdziesz czas na coś więcej niż linkowanie. Fajnie byłoby Cię bliżej poznać, a TT służy do tego znakomicie.

      Usuń
  8. Mnie strasznie irytuje ta generowana treść z FB czy Insta :D Od razu jest unfollow. Natomiast z Twittera korzystam głównie zawodowo, przy okazji jasne, promuję trochę bloga i kanał, ale jednak to jedna z niewielu okazji by pogadać z ludźmi z każdego zakątka świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba też muszę zrobić "unfollow" dla takich profili. W sumie do niczego przydatne nie są a tablicę zaśmiecają.

      Podrzuć link do swojego TT :)

      Usuń
  9. Nie mam Twittera i jakoś nawet nie chcę mieć :) Wolę skupić się na innych social mediach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie umiem w Twittera. Założyłam tam konto, ale szczerze mówiąc, to nie ogarniam, co się tam dzieje, a i nie jestem pewna, czy starczy mi czasu i energii, aby i to ogarnąć. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego objaśniam, w czym rzecz. Warto skorzystać i spróbować rozwinąć ten kanał :)

      Usuń
  11. Moim zdaniem sensowność założenia konta na twitterze zależy od tego, co robimy. Ja akurat mam bloga podróżniczego, od czasu do czasu wrzucam tam zajwki wpisów lub jakieś zdjęcia, ale szczerze mówiąc nie widzę w tym większego sensu oraz wpływu na zasięgi czy zwiększenie popularności kanału. Akurat za twitterem jakoś wybitnie nie przepadam, dużo bardziej wolę wizualnie przyjemniejszego instagrama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w tym rzecz - Twitter nie ma służyć do promocji bloga. Nie zobaczysz wpływu na zasięgi, skoro nie dajesz się poznać a aktywność ograniczasz do wrzucania linków czy zdjęć.

      Twitter służy do czegoś zupełnie innego. Od osób, które przede wszystkim dają się tam poznać i są aktywne, a dopiero w drugiej kolejności promują bloga, wiem, że mają z TT sporo wejść. Ale one najpierw budują markę :)

      Usuń
  12. Podchodziłam już do Twittera dwukrotnie, ale jakoś nigdy nic z tego nie wyszło. Przyznam, że boję się, że po prostu nie będę miała na niego czasu i tyle z tego będzie... Ale dobrze, przekonałaś mnie, spróbuję raz jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia! 5 minut każdego dnia wystarczy, aby rozkręcić Twittera. Gorzej może być później, jak się dasz pochłonąć :)

      Usuń
  13. Zmotywowałaś mnie żeby wziąć sie za mojego Twittera dzieki

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny tekst!, Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Większość rzeczy wiedziałam, ale do list dopiero Ty mnie przekonałam. Parę razy widziałam powiadomienia, że ktoś mnie dodał do jakiejś listy, ale zupełni nie wiedziałam o co z tym chodzi.

    A tak pytanie właśnie odnośnie do tego. Czy jeśli zrobię listę prywatną, to będzie ona widoczna tylko dla mnie, czy tak jak w przypadku profili – będzie ona widoczna również dla moich obserwatorów? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dla Ciebie. Dodany profil nawet nie dostanie powiadomienia o tym, że na liście wylądował :)

      Usuń
  16. Bardzo ciekawy pomysł z tym tetarzykiem. Super sprawa w deszczowe dni dla dzieci. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. To dla mnie niesamowite, że o sprawach technicznych można pisać z taką pasją! Podziwiam :-) Ja jestem antytalenciem screenmediowym, więc mnie trzeba długo przekonywać do takich nowości ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Już od jakiegoś czasu chcę zadbać o obecność na Twitterze, ale to kolejna platforma, na którą musiałabym poświęcić czas i w końcu się nie decyduję - wiem, że trudno byłoby mi wytrwać. Dlatego na Twitterze raczej podczytuję niż się udzielam. Ale jak wiemy, dobra organizacja to podstawa sukcesu - może uda mi się w przyszłości ogarnąć i twittera. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawe jest to, co piszesz o możliwości dotarcia do większych grup. Nie korzystam z Twittera z braku czasu, skupiam się na blogu i FB.

    OdpowiedzUsuń