27 grudnia 2016

"Stany, Stany, fajowa jazda!", czyli kilka słów o książce "Przez stany POPświadomości" Kuby Ćwieka

Wydawnictwo: SQNRok wydania: 2016 • Stron: 448

Czy wśród miłośników popkultury istnieje ktokolwiek, kto nie chciałby znaleźć się na planie ulubionego serialu, kto nie chciałby wędrować ulicami, którymi wędrowali bohaterowie kultowego filmu albo kto nie miałby ochoty wypić piwa z uwielbianym pisarzem? Szczerze wątpię. Dlatego w pierwszej chwili książka Przez stany POPświadomości wywołuje falę zazdrości, ale potem pochłania tak mocno, że czytelnik i tak ma wrażenie, że i on był uczestnikiem tej niesamowitej wyprawy.

Wyrusz w niezwykłą podróż...

Wynajął kampera, rzucił pomysł, zebrał ekipę, zaplanował trasę i z grupą totalnych nerdów ruszył na podbój Wschodniego Wybrzeża. Kto taki? Kuba Ćwiek, autor słynnych Chłopców, tutaj robiący za sprawcę całego zamieszania.

Zebrana przez Ćwieka ekipa wyruszyła w podróż kamperem śladami ważnych i ciekawych tworów amerykańskiej popkultury, dlatego w opowieści tej przewija się mnóstwo tytułów filmów, seriali i książek, ogrom kultowych scen, wiele ważnych dla światowej kultury postaci itd. Gdyby nie dokumentacja zdjęciowa dodana do książki, prawdopodobnie w wiele z opisywanych historii czytelnik mógłby nie uwierzyć, bo kulturalny melanż z Jackiem Ketchumem albo wizyta w tajnym biurze Stephena Kinga to naprawdę jest coś niesamowitego!

Przez stany POPświadomości to książka o tyle specyficzna, że opowiedziana w niej historia pewnie trochę bardziej nadawałaby się na gawędę przy piwie niż tekst przelany na papier, ale mnie luzacki styl autora odpowiada tak bardzo, że zupełnie nie przeszkadzało mi nieustanne zbaczanie z tematu, przywoływanie wspomnień z dzieciństwa czy licznych anegdotek. Bez tej specyficzności książka Ćwieka prawdopodobnie nie byłaby aż tak fajna. Tymczasem jest to jeden z najbardziej smakowitych kąsków na rynku książek o tematyce kulturalnej i najlepsza relacja z podróży, jaką w życiu czytałam.



Choć plany były duże, nie wszystkie zamierzenia udało się zrealizować, dlatego Przez stany POPświadomości częściowo jest opowieścią o spełnianiu marzeń, podbijaniu wielkiego świata i czerpaniu frajdy z poznawania innej odsłony Stanów Zjednoczonych, ale też częściowo opowieścią o rozczarowaniu. Czasem trzeba było mocno się nakombinować, czasem trzeba było uznać, że papież Franciszek może być przeszkodą nie do pokonania, a czasem z bólem należało przyznać, że wielcy ludzie nie zawsze są doceniani, że popularne w filmach żarcie nie nadaje się nawet dla świń a wizerunki niektórych miejsc utrwalonych w kinie czy literaturze to po prostu ściema. Jest jednak również druga strona medalu - cudownie było podążać śladami Rocky'ego, sprawdzać na własnej skórze klimat Salem czy popijać burbona i lądować twarzą w obfitym biuście pięknej pani. Albo wziąć udział w walce o sukienkę Elzy z Krainy lodu. Serio, nie takie rzeczy się tam wyprawiały!

Detektyw, House of Cards, Banshee, Rocky, True Blood, Miasteczko Salem, The Walking Dead, Rzeka tajemnic, Supernatural, Ojciec chrzestny - to tylko niektóre z tytułów, jakie spotkacie w książce Ćwieka. Tak naprawdę na każdej stronie znajdziecie tutaj jakieś popkulturowe wspomnienia, anegdoty, nawiązania i zdarzenia. Dzięki temu lektura tej książki jest nieustającą przygodą, podczas której co krok wykrzykujecie: "znam to!" i z maleńką dozą zazdrości uświadamiacie sobie, że to, co widzieliście na ekranie albo w swej wyobraźni, Kuba Ćwiek i jego ekipa widzieli na własne oczy.

Oprócz strumienia świadomości autora znajdziecie też w publikacji zapiski dziennikarza kulturalnego - Bartka Czartoryskiego, który przedstawia opisywane miejsca z nieco poważniejszego punkt widzenia, serwując nam ważne ciekawostki i interesujące fakty, a także w jakiś sposób podsumowując kolejne etapy podróży.

Całość wypada mocno inspirująco. To bardzo dobra, ciekawie opowiedziana historia, której mankamentem mogą być jedynie niedopatrzenia osób odpowiedzialnych za redakcję i korektę. Albo to, że mogłaby być ona jeszcze ze trzy razy dłuższa. Ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by Kuba Ćwiek raz jeszcze wpakował ojca i przyjaciół do kampera i ruszył z nimi w kolejną podróż po Stanach, prawda?

Moja ocena: 9/10
Książka przeczytana w ramach wyzwania 'Czytelnicze wyzwanie 2016' (kategoria: Reportaż o USA lub Rosji).

8 komentarzy

  1. Ciekawa książka :) dopiszę ją do listy książek do przeczytania na 2017

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaskoczenie... Omijałam tą książkę i nie brałam jej zbytnio pod uwagę w planach czytelniczych, teraz chyba zmienię zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniaj, zmieniaj - naprawdę warto :)

      Usuń
  3. Sama nie wiem... Jakoś nie mam przekonania do tej książki. Po prostu jej tematyka nie wzbudziła mojego zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na czytanie ostatnio mam minimum czasu, ale za to regularnie podglądam u ciebie cóż też warto obejrzeć 😊
    Staram się choć po trochu czytać i odkurzyc blog, uciekając się troszkę do innego hobby 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Na czytanie ostatnio mam minimum czasu, ale za to regularnie podglądam u ciebie cóż też warto obejrzeć 😊
    Staram się choć po trochu czytać i odkurzyc blog, uciekając się troszkę do innego hobby 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię książki pisane przez autorów o luzackim stylu - myślę, że ta pozycja przypadłaby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń