Językowe łowy Kreatywy

Przyszła mi do głowy taka myśl, że chciałabym znaleźć nowy język do nauki. Jako pasjonatka języków obcych mam jednak poczucie, że chciałabym spróbować właściwie wszystkiego – bo fascynują mnie przeróżne zakątki świata, różne mowy i kultury. Tę moją nagłą myśl podchwyciła Fiszkoteka, dlatego w 2017 będziemy tworzyć razem coś bardzo fajnego! A na koniec roku będę już wiedziała, jakiego nowego języka zacznę uczyć się jeszcze przed trzydziestką.

A jak to w ogóle będzie wyglądało? Zapraszam do lektury!

Językowe łowy Kreatywy – o co chodzi?

Stało się tak, że w ostatnich miesiącach skupiłam się wyłącznie na nauce angielskiego oraz esperanta. W tym pierwszym przypadku zostało mi już tylko utrwalanie i praktyka, w drugim – ciągłe poznawanie słownictwa i pisanie. Na bok odeszły wszystkie inne języki – hiszpański i włoski, w których byłam się już w stanie dogadać, niemiecki, który dość dobrze poznałam w szkole oraz rosyjski, którego zaledwie liznęłam. Być może do któregoś z nich jeszcze wrócę, a być może pierwsza część tego eksperymentu przekona mnie, że wolę spróbować czegoś nowego.

Megapack Fiszkoteka

Fiszkoteka udostępniła dla mnie swój megapack „wszystkie kursy”, dzięki któremu będę miała okazję poznać nowe języki – francuski, szwedzki, czeski, norweski, słowacki oraz ukraiński, a potem ewentualnie przypomnieć sobie pozostałe – niemiecki, rosyjski, włoski i hiszpański.

Każdemu z języków poświęcę miesiąc i będzie to miesiąc intensywnej nauki, która pozwoli mi zapoznać się z jego zasadami, wymową, gramatyką, brzmieniem itd. Podstawą będą dla mnie materiały udostępnione przez Fiszkotekę, ale będę też uzupełniać wiedzę podręcznikami, które pozwolą mi – jeszcze przed nauką słów i zwrotów – poznać bliżej sam język i jego zasady.

Przez pierwsze miesiące projektu będę poznawać języki zupełnie dla mnie obce, natomiast później ewentualnie powrócę do tych, które już znam. Na koniec roku ocenię, który z języków zafascynował mnie najbardziej i który będę zgłębiać już w roku 2018.

Styczeń z francuskim

Nie umiałam zdecydować, którego języka będę uczyć się najpierw, dlatego przeprowadziłam losowanie, którego efekt mogli zobaczyć wszyscy, którzy śledzą Kreatywę na Facebooku. Musicie wiedzieć, że losowanie było bardzo uczciwe, bo skoro padło na francuski, którego nie lubię, to znaczy, że powstrzymałam się od kantowania:

Wiedzę uzupełniać będę przy pomocy książki Mówimy po francusku Antoniego Platkowa i Mieczysława Jaworowskiego, a oprócz tego będę słuchać bardzo dużo francuskich składanek na Spotify i oglądać francuskie filmy.

Na koniec stycznia spodziewajcie się podsumowania na blogu. Śledźcie też blogowego Facebooka, bo to właśnie na Was spadnie wybór języka, jakiego będę uczyć się w lutym i wkrótce Was o dokonanie takiego wyboru poproszę.

Życzcie mi szczęścia i napiszcie, co sądzicie o kolejnym szalonym pomyśle językowym Kreatywy.

Przeczytaj również:

, ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

16 Comments

  1. ja rowniez zaczynam maly cykl czyli z jezykiem za pan brat 🙂 z fiszkoteka 🙂 mam nadzieje ze sie uda mi co nieco i zoabczymy ak kbedzie wygladala nauka 😀 ale cos czuje ze sie niezle doucze 😀 powinno sie spodobac innym 🙂 ja raczej na francuski sien ie pisze wybieram moj kochany sngielski ktore chce szlifowac do konca 😀 moj plan jest wielki 😀 ale to zdradze z pierwszym psotem. Tobie zycze powodzenia!!! 🙂

    1. Super, bardzo jestem ciekawa, co tam przyszykowałaś. Fajnie, że też lubisz języki 🙂

  2. Super! Już się nie mogę doczekać 🙂 co do Fiszkoteki mam trochę do powiedzenia i powoli ubieram to w słowa – niedługo to wyartykuuję 😉

    1. O, no właśnie, cały czas czekam na ten Twój wpis 🙂

  3. No to bierzemy się do roboty! Ja stawiam na angielski i hiszpański, ale mam nadzieję za jakiś czas dołączyć do zestawu francuski i rosyjski. Myślałam też o niemieckim, ale ten język dla mnie brzmi tak fatalnie, że nie wiem czy się zmobilizuję. 😀

    1. Mam z niemieckim dokładnie ten sam problem. Niby uczyłam się go dużo i nawet zdałam próbną maturę, ale wybitnie mi nie leży jego brzmienie.

    2. Ja miałam w liceum, ale robiłam wszystko, żeby się go nie uczyć. Głupia ja. Teraz nie potrafię kompletnie nic powiedzieć, a tak, miałabym chociaż podstawy. :/

    3. Na pewno przydałyby Ci się w kolejnych podróżniczych podbojach 🙂
      Na pocieszenie powiem Ci, że rok temu przeglądałam jakieś materiały do niemieckiego i dość łatwo wchodził mi do głowy, więc jakaś wiedza z czasów liceum pozostaje 🙂

    4. O tak, zdecydowanie.
      Obawiam się, że w moim przypadku to nie zadziała, bo nawet w liceum niewiele umiałam. 😉

    5. A może jakiś readers w tym języku? Taka uproszczona lektura po niemiecku (np. Niemiecki z Kryminałem), która pozwoli przypomnieć sobie gramatykę 🙂 Może tak zachęcić się do nauki 😀

  4. Ja bym chciała angielski mocno pod szlifować 😀

    1. Ja też muszę, bo jednak używam go stanowczo zbyt rzadko.

  5. Kiedyś jednym z moich wiodących hobby była nauka języków obcych, fantastyczna sprawa, a jeśli tylko mamy ułatwiające naukę narzędzia, to już naprawdę tylko poszerzać zasób słownictwa i umiejętności go używania. 🙂 Powodzenia we francuskim, piękny język. 🙂

  6. No ja się muszę kopnąć w swój wielki zadek i przysiąść na poważnie nad angielskim, hebrajskim i odświeżyć hiszpański. Hebrajski Ci polecam bo jest bardzo fajny, melodyjny i ma śliczny alfabet. O niemieckim już chyba mogę zapomnieć na dobre (licealna trauma, nawet książek się pozbyłam). Ale tak po cichu mam ochotę na rosyjski 😉 Ech, mam nadzieję, że mi się uda, a nie, że będzie to to moje czcze gadanie ;)powodzenia we francuskim (notabene też miałam z nim mega krótką przygodę).

  7. Zawsze jestem za! Kocham języki obce i także uważam, że cudownie jest mieć szansę poznać ich jak najwięcej 😉 Będę trzymać kciuki, bo przez dwa lata (ale z przerwami po parę miesięcy) uczyłam się francuskiego – jako lektoratu na studiach (3 semestry) i jako kursu wakacyjnego (miesiąc wakacji) i wiem, że to trudny orzech do zgryzienia, choć tak pięknie brzmi. Ta pisownia…. I ta gramatyka…. Te liczebniki przy wyższych liczbach… Mimo to chciałabym kiedyś do niego wrócić, lecz od tych wakacji chodzę na hiszpański – sama w domu się uczę i na zorganizowany kurs też uczęszczam. Zawsze chciałam poznać ten język i cieszę się, że mi się udało.
    Poznać języki nowe jest fajnie, trzeba jednak też cały czas dbać o to aby wiedza z tych wcześniej poznanych (a w których jesteśmy bardziej biegli) gdzieś nie uciekła.

    Ja zaś zakochałam się w brzmieniu i melodii języka koreańskiego, który poznałam przez ciągłe oglądanie tylu dram. Właśnie o tym mam wpis na blogu – powody by zakochać się w dramach koreańskich plus podsumowanie tych obejrzanych. Coś czuję, że spodobałyby się Tobie te opowieści 😀
    Pozdrawiam Zakładka do Przyszłości

    1. Super, że masz takie warunki do nauki hiszpańskiego – mnie takiego zorganizowanego kursu bardzo brakuje, jednak nauka wygląda wtedy zupełnie inaczej.

      Dziękuję za kciuki, mam nadzieję, że projekt okaże się sukcesem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *