21 grudnia 2016

25 książkowych faktów o mnie

klaudyna maciąg kreatywa książki

Tag pod nazwą "25 książkowych faktów o mnie" był modny w świecie literackich blogów i vlogów już jakiś czas temu, ale ja postanowiłam w tym przedświątecznym czasie stworzyć wpis na ten temat także u siebie. Za jakiś czas opowiem Wam, jakim jestem widzem, natomiast dziś dowiecie się, jakim jestem czytelnikiem i jak wygląda ten mój książkowy świat. Zapraszam!

1. Nauczyłam się czytać mając 3 lata

W moim rodzinnym domu książki były obecne od zawsze i zawsze miały dla mnie wielkie znaczenie. Nauczyłam się czytać mając trzy lata i od tamtej pory nałogowo pochłaniam książki.

2. Noszę imię na część bohaterki literackiej

To, że jestem Klaudyną zawdzięczam mojemu tacie, którego ujęła ekranizacja książki Sidonie-Gabrielle Colette o przygodach Klaudyny właśnie. Sama chciałam nazwać córkę na cześć przyjaciółki tej bohaterki - Klary, ale decyzja nie należała niestety do mnie.

3. Czytam wszystkie gatunki

Jestem otwarta na każdy gatunek literacki i bardzo lubię poszerzać horyzonty, poznawać gatunki, które mi "nie leżą" i stawiać sobie książkowe wyzwania. Nie umiem określić swojego ulubionego gatunku, ale na pewno chętniej sięgnę po współczesną powieść obyczajową niż fantasy.

4. Czytam książki w każdej formie

Nie wyznaję tych wszystkich dziwacznych zasad, że powinnam czuć ciężar książki w dłoni, że tylko macane kartki mają znaczenie i tylko pachnąca farbą drukarską książka ma sens. Wolę ebooki od wydań drukowanych, chętnie sięgam także po książki audio, którymi umilam sobie gotowanie czy sprzątanie.

5. Czytam wszędzie, w każdej pozycji, również chodząc

Nie mam ulubionego miejsca na czytanie - może to być fotel lub wersalka, podłoga w przedpokoju, ławka pod blokiem czy wanna. Często czytam i chodzę jednocześnie, np. kiedy wybieram się na tramwaj albo idę przez miasto, i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się w takich okolicznościach potknąć czy przewrócić. Lubię wykorzystywać na czytanie każdą nadarzającą się okazję i czasem cieszy mnie długa kolejka na poczcie albo spóźniający się autobus.

6. Czytam kilka(naście) książek naraz

Nie mam problemu z tym, by czytać kilka czy kilkanaście książek jednocześnie. Mogą należeć do tego samego gatunku, a i tak nie mieszają mi się wcale.

W tej chwili czytam 17 książek:

goodreads książki czytanie kreatywa
Moja półka "currently reading" na goodreads.com

7. Czytam po polsku, angielsku i w esperanto

W ramach szlifowania języków obcych, lubię czytać tekstu po angielsku lub w esperanto. Zaczynałam od książek, które dobrze znam, ale teraz mogę sięgnąć po klasykę albo kompletną nowość i nie sprawia mi to żadnego problemu.

8. Czytam szybko, ale nie uczęszczałam na żadne kursy

Choć wiem, że można nauczyć się szybkiego czytania na specjalnych kursach, sama nigdy się tego nie uczyłam. To, że czytam szybko, wynika prawdopodobnie z wprawy i doświadczenia a nie żadnej tajemnej wiedzy.

9. Wiele książek pożyczam innym, ale sama od nikogo nie pożyczam

Niewielu mam znajomych, którzy interesowaliby się literaturą czy lubili poczytać coś po prostu dla przyjemności, więc staram się rozpieszczać tych, którzy książki lubią i chętnie wpuszczam ich do swojej biblioteczki. Od paru miesięcy pożyczam też książki mojej listonoszce, mimo że kiedyś miałyśmy poważne spięcia i musiałam pisać na nią skargi. Mam też czarną listę znajomych, którzy książki pożyczają, ale nie oddają. Niektórzy mają u siebie moje książki jeszcze od czasów liceum!

10. Staram się, by liczba moich książek nie przekroczyła 1500

Obecnie jest ich trochę więcej, ale po to regularnie wspomagam osiedlową bibliotekę, rozdaję książki znajomym i sprzedaję je, by pilnować tego progu 1500. Docelowo chciałabym uszczuplić swój zbiór o 1/3 i zostawić tylko ważne dla mnie tytuły, ciekawe kolekcje i książki, które przydadzą się w przyszłości.

11. Bardzo lubię chodzić do biblioteki

Mimo że mam w domu kilkaset książek, których jeszcze nie czytałam, uwielbiam chodzić do biblioteki i nigdy nie wychodzę z niej z pustymi rękami. Mam w sumie siedem kont w czterech częstochowskich bibliotekach i jeszcze parę innych ciekawych miejsc na oku.

12. Książki kupuję przez Internet

Choć czasem zdarzy mi się upolować coś stacjonarnie na wyprzedaży w markecie lub w moim ukochanym Dedalusie, to kupuję głównie przez Internet. Mam kilka ulubionych księgarni i kilka ulubionych stron wydawnictw i to tam regularnie zaopatruję się w książki.

książki ułożone kolortystycznie
Lubiłam to ułożenie, ale szybko okazało się niepraktyczne...

13. Mój pierwszy raz z Harrym Potterem...

Podobno ludzie pamiętają dokładnie najbardziej przełomowe momenty swojego życia, wiedzą, co działo się z nimi, gdy wydarzyło się coś wielkiego i potrafią ze szczegółami odtworzyć te istotne chwile. Takie badanie przeprowadzono, pytając ludzi o to, w jakich okolicznościach dowiedzieli się o atakach na WTC. Większość ludzi pamiętała te momenty bardzo dokładnie i ja też tak mam - był wtorek, kończyłam lekcje po 16, wróciłam do domu, włączyłam Teleexpress i wtedy to do mnie dotarło. Z każdym szczegółem pamiętam też dzień, w którym poznałam Marcina i dzień, w którym mi się oświadczył.

Jest tylko jedna książka na świecie, która musiała okazać się dla mnie na tyle ważna, że - oddając nawet najmniejsze detale - jestem w stanie opowiedzieć o tym, kiedy sięgnęłam po nią po raz pierwszy. Nie chciałam jej czytać, uważałam, że to bajka dla dzieci i kompletne bzdury. Tata powiedział: "pożycz dla mnie od Spidi tego Harry'ego Pottera". Pożyczyłam, przyniosłam, położyłam na stole. Na dekoderze Cyfry+ można było wtedy grać w różne prosty gry i ojciec grał właśnie w Tetrisa. Sięgnęłam więc po tę książkę, przysiadłam na rogu wersalki i zaczęłam czytać. Po chwili przepadłam, rozłożyłam się i czytałam, dopóki rodzice nie kazali mi iść spać. Spać i tak nie poszłam, czytałam pod kołdrą...

O żadnej innej książce nie mogłabym opowiedzieć Wam takiej historii. Nie pamiętam nawet okoliczności, w jakich zaczęłam czytać powieść, po którą sięgnęłam wczoraj. Tymczasem pamiętam dokładnie ten mój pierwszy raz z Potterem piętnaście lat temu.

14. Mam mały czytelniczy rytuał

Choć wydawało mi się, że czegoś takiego nie mam - nie macam, nie wącham, nie gapię się na książkę z namaszczeniem, to jednak przed samą lekturą robię dwie rzeczy - czytam opis na czwartej stronie okładki i sprawdzam liczbę stron. Dopiero wtedy mogę wystartować z lekturą.

15. Używam nietypowych zakładek

Posiadam sporo klasycznych zakładek do książek, ale jakoś nigdy nie mam ich pod ręką. Dlatego najczęściej za zakładki służą mi opakowania po cukierkach, kawałki papieru toaletowego, bilety, długopisy, małe zabawki Zosi. Bywa też, że stron nie zaznaczam wcale, ale potem dość długo zajmuje mi przypomnienie sobie, gdzie skończyłam czytać.

16. Nie mam problemu z jedzeniem podczas czytania

Nie brudzę książek, bo lubię o nie dbać, ale nie mam żadnego problemu z tym, by podczas czytania jeść lub pić. W przeciwieństwie do wielu innych ludzi potrafię to robić bez zostawiania po sobie śladów. Nie mogę, niestety, powiedzieć tego samego o czytelnikach bibliotek.

17. Podczas czytania mogę jednocześnie robić coś innego

Mam na tyle podzielną uwagę, że mogę jednocześnie czytać, oglądać serial i zerkać na mecz albo rozmawiać z kimś. Absolutnie nie mogę czytać w ciszy i zawsze muszę mieć chociaż nastawioną muzykę albo włączony telewizor (najczęściej na kanał muzyczny).

klaudyna maciąg murakami

18. Lubię dawać prezenty książkowe

Uwielbiam obdarowywać książkami rodzinę, przyjaciół, znajomych i ich dzieci. Wybieranie książkowych prezentów dla kogoś sprawia mi ogromną frajdę i żałuję, że nie wszyscy czytać lubią.

19. Nie dostaję prezentów książkowych

Bardzo rzadko zdarza się, by ktoś obdarował mnie książką. Najczęściej dostaję praktyczne akcesoria dla prawdziwej pani domu. Albo nic.

20. Od kilku lat "robię w książkach"

Zaczęło się tak: prowadziłam bloga i recenzowałam na nim książki. Któregoś dnia pojawiło się jedno wydawnictwo, potem drugie, które chciały, abym wykonywała dla nich korektę i redakcję książek. Kiedy porzuciłam już to zajęcie, to pierwsze wydawnictwo znów się do mnie zgłosiło, tym razem z propozycją prowadzenia ich działu marketingu. Zajmuję się tym już 1,5 roku i choć zdecydowanie nie jest to moje powołanie (ilekroć mam gdzieś zadzwonić, mam wrażenie, że zaraz dostanę zawału), bardzo tę pracę lubię i nie sądzę, abym mogła trafić lepiej.

Pierwszą książką, w której znajdziecie moje nazwisko, była Ladacznica, natomiast najciekawszą i najbardziej niezwykłą - Depeche Mode. Monument.

21. Nie mogę czytać podczas jazdy

Ogromnie nad tym ubolewam. Przez lata bardzo lubiłam czytać w drodze do szkoły czy na studia, ale zawsze kończyło się to tym, że było mi potwornie niedobrze. Od dziecka mam chorobę lokomocyjną, ale nigdy nie przypuszczałam, że nawet zwyczajne czytanie w autobusie może być dla mnie tak szkodliwe. Uświadomiono mnie w tym temacie dopiero na studiach.

22. Nie wiem, co to znaczy mieć książkowego kaca

Czytam czasem, że ktoś ma "książkowego kaca" i kompletnie nie wiem, o co mu chodzi. Oczywiście, znalazłam nawet w sieci jakąś definicję tego zjawiska, ale nigdy w życiu coś takiego mi się nie przytrafiło, mimo że niektóre książki robią na mnie powalające wrażenie i żyję nimi jeszcze długo po lekturze. Prawda jest taka, że jestem w stanie przeczytać jedną książkę i za parę minut zabrać się za kolejną.

klaudyna maciąg bookstagram kreatywa
Książkowe konto na Instagramie: kreatywa

23. Mogłabym pracować jako doradca książkowy

Wygląda mi to na zawód-marzenie. Oczywiście, mogłabym być księgarzem albo bibliotekarzem, ale ja to widzę jeszcze szerzej - rasowy doradca do wynajęcia. Np. w domu milionera, który może pozwolić sobie na każdą książkę i chce urządzić biblioteczkę swojej córki albo młodej żony. Magia! A jeśli nie milioner, to chociaż ktoś szukający prezentów książkowych dla najbliższych i potrzebujący porady - coś cudownego!

24. Mam pisarskie zapędy

O byciu pisarzem marzę od wczesnego dzieciństwa. Dlatego od samego początku edukacji wygrywałam wszelkie konkursy literackie - po prostu udział w nich był dla mnie czymś wspaniałym. Od zawsze lubiłam pisać, nigdy nie dostałam za wypracowanie gorszej oceny niż piątka, byłam ulubienicą polonistek i dosyć wcześnie zaczęłam pisać na poważnie, tj. zajmować się dziennikarstwem. Tworzę trochę prozy, mam w szufladzie sporo zapisanych stronic i może kiedyś uda mi się osiągnąć z tym jakiś swój mały szczyt.

25. Książki nie są całym moim światem

Zawsze jest tak, że gdy na blogu opowiadam o filmach czy serialach, musi pojawić się ktoś z komentarzem: "phi, lepiej by było poświęcić ten czas na książki" albo "i tak wolę książki" itd. Nie będę ukrywać, że trochę mnie to drażni, bo od razu mam poczucie, że muszę się wytłumaczyć z tego, dlaczego jestem "gorszym czytelnikiem" i marnuję czas na coś mniej wartościowego. Tymczasem moje zainteresowania są szerokie i bywa, że wolę obejrzeć Manchester United niż czytać, wolę zrobić sobie maraton z The Good Wife niż czytać albo ograć męża w Scrabble. I tak czytam naprawdę dużo i nie przestaję tego kochać, ale nie mam zamiaru zamykać się na jedną tylko dziedzinę życia, bo świat oferuje nam dużo więcej niż tylko litery. Kocham książki, ale nie są one całym moim światem.



Kolej na Was! W których momentach mówiliście: "mam tak samo!", a w których: "Klaudyna, jesteś nienormalna"? Zapraszam do dyskusji. Podrzucajcie też linki do siebie, jeśli zrealizowaliście albo zrealizujecie ten tag na swoich blogach.

Lektura dodatkowa:

Osoby, które dołączyły do akcji:

36 komentarzy

  1. Też najczęściej czytam kilka książek na raz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że nie jestem w tym sama :)

      Usuń
  2. Chyba zrobię :D chociaż ja jestem nudna, nie wymyślę 25 ciekawostek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, jasne :) Bierz się do roboty!

      Usuń
  3. Wow, 17 książek naraz! A ja mam do siebie pretensje, gdy czytam 3 jednocześnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego pretensje? :) Nie ma sensu trzymać się jednego tytułu, jeśli ma się ochotę na inne.

      Usuń
    2. Szczerze powiedziawszy, to mam ochotę na WSZYSTKIE naraz, w bibliotece mam ochotę zapakować cały plecak:)

      Usuń
    3. Haha, to tak jak ja. Aczkolwiek odkąd mam Legimi, po prostu ładuję na półkę dziesiątki książek :)

      Usuń
  4. Chyba też zrobię książkowe 25 faktów o mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, podrzuć link :)

      Usuń
    2. Proszę bardzo: http://hard-big-hand.blogspot.com/2016/12/25-ksiazkowych-faktow-o-mnie.html

      :)

      Usuń
  5. Z przyjemnością zrobię coś podobnego u siebie, ale w nieco późniejszym czasie:) A co do komentarza pod zdjęciem z kolorowymi regałami - też tak ustawiłam jakiś czas temu i już wiem, że w najbliższym czasie zmienię; to szalenie niepraktyczne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Efekt jest piękny, ale korzystanie z tego systemu szybko zaczyna człowieka doprowadzać do szału :) Czekam na Twój wpis.

      Usuń
  6. Ja niestety nie mogę czytać w hałasie, więc jak czytam gdzieś indziej niż w domu, to ze słuchawkami na uszach (o dziwo, wtedy muzyka mi nie przeszkadza).
    Też zawsze sprawdzam liczbę stron. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze, muzyka to najlepszy towarzysz :)

      Usuń
  7. Z siostrą też mamy "książkowe" imiona. Ona ma imię po pięknej głównej bohaterce, a ja po zgorzkniałej ciotce. Tak, nasza mama lubi "Nad Niemnem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, to w sumie trochę zabawne :)

      Usuń
  8. Trzeba przyznać, że jesteś pozytywnie zakręcona. liczba książek robi wrażenie.
    Podbijasz statystyki czytelnictwa w całym mieście.
    Polecam serwis http://lubimyczytac.pl, gdzie znajdziesz statystyki odnośnie czytania własnych książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście znam LCz, aczkolwiek przestałam korzystać, bo jednak Goodreads jest dużo, dużo lepsze :)

      Usuń
  9. Też umiałam czytać mając 3 lata :) I też mam imię po bohaterce - mama będąc w ciąży fascynowała się Balzakiem a jego miłością była Ewelina Hańska.
    Również dość szybko czytam, bez kursów, ale raczej jedną książkę, nie lubię kilku naraz i nawet nie dlatego że mi się mają mieszać, ale nie mogłabym spać nie znając ciągu dalszego.
    Też mogłabym pracować w książkach, bo to związane z moim wykształceniem, zapędy też miewam. Z bibliotek nie korzystam, bo mam ogrom swoich książek.
    Nie lubię czytać gatunków, których zwyczajnie nie lubię. Wolę czytać w ciszy i nie podpasowały mi audiobooki, za długo trwają. Nie lubię też czytać przy innych czynnościach. W tramwajach, na przystankach, poczekalniach tak, ale w autobusie czy samochodzie nie poczytam - też mam lokomocyjną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście też dostrzegam problem w tym, że audiobooki są za długie - sama czytam dużo szybciej. Ale traktuję je jako dodatek, a jeśli mnie wciągną - wtedy sięgam po książkę i szybko ją kończę :)

      No i przybijam wirtualną piątkę na te nasze wszystkie wspólne punkty! Szkoda tylko, że choroba lokomocyjna pojawia się też u Ciebie - strasznie upierdliwa sprawa.

      Usuń
  10. Ja również jakoś bardzo wcześnie nauczyłam się czytać. Pamiętam, że gdy szłam do zerówki pani prosiła mnie żebym czytała na głos innym dzieciom :) Natomiast nie potrafię czytać szybko i liczba przeczytanych książek, ani czytelniczy "staż" niczego tutaj nie zmieniają. Trochę nad tym ubolewam, bo czasem chciałabym przysiąść i przeczytać jakąś książkę w jeden dzień... Zgadzam się z punktem 25!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to czerpać z czytania przyjemność - niezależnie od tego, czy czyta się szybko czy wolno :)

      Usuń
  11. Widzę, że bardzo się od siebie różnimy w kwestii podejścia do książek i czytania :) Zaskakuje mnie Twoja tolerancja na spoilery umieszczone na okładkach. Też kiedyś lubiłam zerknąć na taki opis, ale wyleczyłam się z tego nawyku jak po raz któryś okazało się, że wydawca zdradza ważną rzecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, opowiedz więcej o tych naszych różnicach :)

      Ja bez znajomości opisu książki nie kupię. No, chyba że to jakiś sprawdzony autor. Parę razy zdarzyło się, że opis kłamał i mnie to denerwowało, ale spoilerów jeszcze nie uświadczyłam :)

      Usuń
    2. Okej, to zaczynam :) Mam swoje ulubione gatunki i trudno mi się przekonać, żeby sięgnąć po historię wykraczającą poza nie, chociaż i tak teraz częściej daję szansę powieściom innym niż kryminały i horrory. Nie znoszę ebooków i audiobooków, na słuchaniu nie potrafię się skupić, a czytnik leży i kurzy się od lat, bo nie lubię z niego korzystać. Wyjątkiem są słuchowiska, bo te mogę pochłaniać :)Czytam tylko jedną książkę na raz, irytuję się jak zacznę kilka i żadnej nie kończę w ciągu kilku dni. Nie pożyczam książek nikomu poza 2 osobami do których mam zaufanie, że nie zniszczą i oddadzą wcześniej niż po paru miesiącach. Nie chodzę do bibliotek od lat, jak czytam to koncentruję się tylko na tym i przeszkadza mi muzyka czy głośna rozmowa obok, więc zazwyczaj czytam w domu, a nie np. w poczekalni u lekarza. Mam ulubione zakładki i nie wyobrażam sobie używania czegokolwiek lub szukania miejsca, w którym skończyłam lekturę. W zasadzie mogę się podpisać tylko pod ostatnim punktem, bo również książki nie są dla mnie najważniejsze. Lubie grać w gry, oglądać seriale, a ostatnio w wolnym czasie zmuszam się do ćwiczeń, więc też nie oburzam się, jeśli ktoś nie ma ochoty czytać albo po prostu tego nie lubi. No, ty byłoby na tyle :))

      Co do spoilerów to pewnie mamy inną definicję spoilera :)

      Usuń
    3. No to widzę, że rzeczywiście niewiele nas łączy pod względem czytelniczym. Ale to akurat fajnie.

      Prawda jest taka, że u mnie pożyczającymi są też 2-3 osoby (+ wspomniana pani listonosz). Dawniej pożyczałam chętniej, ale rzeczywiście było tak, że często książki nie wracały, więc ograniczyłam się do najbliższych osób, które są zaufane.

      No i w kwestii czytnika jeszcze - mój też kurzył się przez parę lat. W końcu zaczęłam, niechętnie, używać, a on się zepsuł. Po nim zamówiłam inny, dużo lepszy i nareszcie coś zaskoczyło - u mnie problemem było to, że pierwszy czytnik był bardzo marny i na niewiele się przydawał. A czytanie na czytniku doceniłam dopiero przy dziecku - bo żeby uniknąć targania stron musiałam znaleźć jakieś inne rozwiązanie :)

      Usuń
    4. Też sądzę, że ciekawie jest poznać zupełnie inne podejście do czytania (i nie tylko) :)

      Mam kindle'a classic, nie ma żadnych podświetleń, dotykowych ekranów i innych bajerów, ale wątpię, żeby u mnie niechęć do czytnika była podyktowana posiadaniem tego, a nie innego modelu. Czasami mnie kusi, żeby sprawić sobie nowy czytnik, ale przechodzi mi jak pomyślę, że pewnie i tak będzie leżał, a pieniądze wydam niepotrzebnie. Ale może klucz tkwi w chwilowym zmuszeniu się, a potem zaskoczy, nigdy nie wiadomo :) Faktycznie, wyobrażam sobie, że trudno jedną ręką trzymać opasłe tomisko, a drugą zajmować się dzieckiem :)

      Usuń
    5. No widzisz, to u mnie niechęć do pierwszego czytnika wynikała właśnie z tego, że nie miał podświetlania, więc i tak do czytania potrzebowałam dobrego światła, jak przy klasycznej książce. Drugi czytnik kupiłam za 1zł w abonamencie Legimi i dopiero on sprawił, że naprawdę polubiłam czytanie ebooków - nie potrzebne mi są żadne bajery w nim, ale podświetlanie to genialna funkcja - nareszcie mogę czytać w każdych warunkach i w każdej pozycji. To naprawdę dużo zmienia :)

      Usuń
  12. Tyle nas łączy! A przede wszystkim- ja też najpierw sprawdzam ilość stron, bez tego czytać nie zacznę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dziwny ten nasz nawyk, ale ja też nie dam rady czytać, jeśli nie wiem, ile jest stron :)

      Usuń
  13. Czytanie w autobusie i samochodzie - łączę się w bólu, dobrze, że są audiobooki. Natomiast nie mam najmniejszego problemu, żeby czytać w pociągu lub tramwaju - mniej trzęsie, więc nie robi mi się niedobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z pociągiem też nie mam absolutnie żadnego problemu. Dlatego lubię podróżować pociągami, bo tam w żaden sposób choroba lokomocyjna się nie ujawnia. No i psychicznie czuję się dużo lepiej niż np. w autokarze, który ma mocno ograniczoną przestrzeń.

      Usuń
  14. Do niedawna nie umiałam czytać kilku książek jednocześnie, a teraz się coś zmieniło i sobie mieszam lektury, naprzemiennie czytając po rozdziale. ;)
    Uwielbiam czytać w środkach komunikacji czy w aucie i zawsze się ekscytuję przed dłuższą podróżą i wybieram starannie lekturę, która będzie mi towarzyszyła. Sama mam chorobę lokomocyjną, zdarza mi się nie móc czytać i całą drogę przesypiam lub jestem po prostu zombie.
    Nie wypożyczam książek z biblioteki, bo mam wiele swoich lektur na półkach, a po drugie, brzydzę się niektórych plam, bo nie wiem skąd pochodzą.
    Doradca książkowy, to cudowny zawód! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Opublikowałam kilka słów u siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trochę jesteśmy w tej kwestii podobne. Między innymi też nie mogę czytać gdy jadę. A spędzam w autobusie dwie godziny dziennie :(

    http://kociesprawki98.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń