19 października 2016

[KSIĄŻKA] Tak się kręciło. Na planie 10 kultowych filmów PRL, Andrzej Klim

Tak się kręciło. Na planie 10 kultowych filmów PRL, Andrzej Klim
Wydawnictwo: PWNRok wydania: 2016 • Stron: 288

Uwielbiam książki filmowe, dlatego kiedy tylko dotarła do mnie najnowsza publikacja Andrzeja Klima, rzuciłam wszystko i wzięłam się za lekturę. Najpierw pochłonęłam ciekawostki z planu moich dwóch ulubionych polskich filmów - Popiołu i diamentu oraz Krótkiego filmu o zabijaniu, po czym w kilka godzin pochłonęłam resztę. I wiecie co Wam powiem? Chcę więcej!

To, jak wygląda kręcenie filmu "od kuchni", jak wygląda praca na planie zdjęciowym, na jakiej zasadzie obsadza się aktorów w konkretnych rolach czy jakie problemy napotykają twórcy filmowi podczas kręcenia swoich dzieł, fascynuje mnie od dawna. Przyglądanie się pracy filmowców jest zresztą jednym z moich marzeń ujętym na liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią, dlatego właśnie z wielkim zaciekawieniem sięgam po publikacje takie jak ta. Tak się kręciło dostarcza mnóstwa radości ciekawskim, ale jest też niesamowitym portretem życia społecznego i artystycznego czasów PRL.

Na planie kultowych filmów PRL

Książka Andrzeja Klima podzielona została na dziesięć rozdziałów głównych, związanych z konkretnymi tytułami:

  • Popiół i diament
  • Nóż w wodzie
  • Sami swoi, Nie ma mocnych, Kochaj albo rzuć
  • Rejs
  • Ziemia obiecana
  • Noce i dnie
  • Miś
  • Seksmisja
  • Krótki film o zabijaniu
  • Przesłuchanie

Jak widać, są to sztandarowe produkcje najlepszych - Wajdy, Polańskiego, Machulskiego, Kieślowskiego i paru innych, które kręcono w Polsce w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. I choć dziś wszyscy je znamy i podziwiamy, pewnie nie każdy wie, jak trudno było kręcić je w tych siermiężnych czasach, a potem jeszcze przepychać przez cenzurę i pokazywać w kraju i na świecie. Kulisy tamtych wydarzeń stara się odkryć Andrzej Klim, rozmawiając z aktorami, reżyserami i scenarzystami oraz przywołując ich wypowiedzi z licznych kinematograficznych publikacji, których obszerny spis znaleźć można na końcu książki.

Tak się kręciło to publikacja pełna smaczków i ciekawostek, która w interesujący sposób przybliża pracę przy produkcji filmowej, ale też doskonale obrazuje polską rzeczywistość czasów PRL, kiedy trzeba było podporządkowywać się systemowi albo ów system przechytrzać, kiedy właściwie nic nie było ogólnodostępne i ze wszystkim trzeba było mocno kombinować, a i tak nigdy nie miało się pewności, jaki kształt ostatecznie nabierze film, czy czasem już po premierze nie trzeba będzie wycinać z niego scen i jaką ideologię dorobią do niego żyjący za żelazną kurtyną widzowie.

To bardzo ciekawy wycinek historii naszego kraju oraz bardzo ciekawy czas dla rodzimej kinematografii, która mimo niesprzyjających warunków (a może właśnie dzięki nim?) przeżywała swój rozkwit.

Doskonale czyta się tę publikację Klima, chociaż przeszkadza nieco fakt, iż z niesamowitą szczegółowością postanowił autor streszczać fabuły przedstawianych filmów. Być może wymagała tego konwencja, choć nie sądzę, ale nie da się ukryć, że jeżeli ktoś danego obrazu jeszcze nie widział, właściwie zostanie pozbawiony całej przyjemności oglądania, bo wszystko będzie dla niego już wiadome. Tak więc książka będzie, owszem, rewelacyjna, ale tylko dla tych, którzy klasyki polskiego kina już znają i tylko chcą poznać je bliżej, od nieco innej strony.

Ciekawym dodatkiem do Tak się kręciło są dodatkowe materiały, które można zobaczyć na smartfonie po zainstalowaniu stosownej aplikacji i zeskanowaniu zamieszczonych w książce zdjęć:

Tap2C screen

Chciałabym, aby takich publikacji powstawało więcej. Mistrzowie kina powoli od nas odchodzą i wydawanie większej liczby tak ciekawych książek byłoby, z pewnością, pewnym ukoronowaniem ich ciężkiej pracy. Dla nas, zwyczajnych widzów, to z kolei jedna z niewielu okazji do zajrzenia tam, gdzie nasze oko nigdy zajrzeć nie mogło i chłonięcia tej niezwykłej atmosfery zarezerwowanej tylko dla wybranych.

Moja ocena: brak
Książka przeczytana w ramach wyzwania: 'Grunt to okładka'.

Przeczytaj również:

9 komentarzy:

  1. Kazdy z nas jest jednak inny bo mnie takie pozycje jakos nie przyciagaja. Choc moja siostra podobnie tak jak Ty tez by wszystko rzucila i wziela sie za czytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w sumie dobrze, że ludzie pod takimi względami się różnią. Grunt, to mieć własne zainteresowania :)

      Usuń
  2. Mnie zdecydowanie najbardziej ciekawi, jak kręcili Seksmisję, ale chyba tak jak Daria, nie umiałabym rzucić dla tego typu książki wszystkiego. Chociaż obecnie jak tylko wracam z pracy sięgam po Harrrego Pottera (o ile córka się szybciej do niego nie dorwie)i czytam, ie się da, zanim zasnę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Harry to wspaniały wybór. Również zamierzam niedługo się za niego zabrać :)

      Usuń
  3. Bardziej niż samą książkę lubię czytać recenzję takie jak Twoja :)
    Aktualnie osadzona jestem dość mocno w tematyce blogosfery i myślałam, że jesień, koc i chłodne wieczory pomogą mi zwiększyć ilość książek czytanych, jak na razie jest odwrotnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłodne wieczory sprzyjają też innym aktywnościom, dlatego wcale mnie nie dziwi, że akurat książki zeszły na plan dalszy :)

      Usuń
  4. Najpierw to ja chyba muszę nadrobić wszystkie te filmy, bo z tej listy znam tylko cztery tytuły :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka zapowiada się ciekawie. Teraz moda na "Ziemię obiecaną" ze względu na śmierć jej reżysera.

    OdpowiedzUsuń