18 sierpnia 2016

[KSIĄŻKA] Kosogłos, Suzanne Collins

Kosogłos, Suzanne Collins okładka
Wydawnictwo: Media RodzinaRok wydania: 2010 • Stron: 376

Miałam słuszne przeczucia, żeby po lekturze Igrzysk śmierci oraz W pierścieniu ognia darować sobie Kosogłosa, jednak przez te lata uderzała we mnie myśl, że dobrze by było poznać wreszcie zakończenie tej historii.

No to poznałam.
I jestem załamana.

Powiedzieć, że ta książka jest tragicznie słaba, to jak nic nie powiedzieć. Przez pierwszych 200 stron wlecze się niemiłosiernie, nudząc i zmuszając człowieka do przysypiania, a kiedy już się rozkręca, poziom absurdu zaczyna przekraczać ten znany z serialu Pretty Little Liars. Wychodzi z tego sztuczna sieczka, przez którą trudno przebrnąć i sens istnienia której niełatwo jest zrozumieć. Nawet ekscytować się nie ma czym i tylko kilka wybranych fragmentów wzbudza większe emocje - przerażenie, smutek, zaskoczenie.

To jednak stanowczo zbyt mało, by docenić zwieńczenie tej historii.

Kosogłos Jennifer Lawrence
Źródło: filmweb.pl

Wiele osób ostrzegało mnie przed tą książką i dziś widzę, że ich ostrzeżenia były słuszne. Cieszę się, że przekonałam się na sobie, że Kosogłos zupełnie do mnie nie przemawia, ale z drugiej strony trochę żal mi straconego czasu. Nie przypuszczałam, że na fali popularności Igrzysk śmierci Suzanne Collins pokusi się o stworzenie ich kontynuacji za wszelką cenę, niezależnie od tego, jaką wartość będzie ona miała i jaką jakością się odznaczała.

Oczywiście, książka wciąż mówi o ważnych problemach, a jej przekaz jest istotny, ale tym razem wszystko to niknie pod warstwą nieciekawych zdarzeń, które pewnie efektownie prezentują się w kinie, ale które w książce okazują się zbędnymi zapychaczami dziur w tekście. Gdyby usunąć stąd te wszystkie "efekty specjalne", treści zostałoby niewiele.

Szkoda.

Moja ocena: 3/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Z półki' oraz 'Grunt to okładka'.

Przeczytaj również:

23 komentarze:

  1. Książki nie czytałam, ale wszystkie części filmu tak i przyznaje skończyło się beznadziejnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam obawy przed filmem, ale na pewno 'Kosogłosa' obejrzę, choćby z ciekawości.

      Usuń
  2. No co Ty! Dla mnie zakończenie jest genialnie przewrotne i położyło mnie na łopatki, a całość to były dla mnie emocje, emocje i jeszcze raz emocje! Dla mnie świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, też chciałabym to wszystko przeżyć, bo dotąd byłam wielką fanką tej serii.

      Usuń
  3. czytalam raz jakis czas temu i przyznam ze im dalej tym gorzej lecz zakonczenie mi sie podobalo ze zrobila tak a nie inaczej bo przynajmniej cos sie stalo, sama trylogia zle nie wypada a na pewno sto razy lepiej od filmow :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w pewnym stopniu zakończenie też się podobało - fajnie, że autorka nie przesadziła ze słodzeniem i happy endem.

      Usuń
  4. Szkoda, że tak bardzo się rozczarowałaś. Ja co prawda nie czytałam tej serii, ale znam ekranizację pierwszego tomu, która wywarła na mnie niesamowite wrażenie, dlatego zamierzam jednak sięgnąć po książkową wersję ,,Igrzysk śmierci''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgaj, bo warto. Pierwsza część jest miażdżąca :)

      Usuń
  5. Poznałam twoją opinię, i również jestem załamana, ale twoją wypowiedzią, z którą nie mogę się zgodzić no ale w końcu każdy ma inny gust.
    "Wiele" osób ostrzegało?, czytałam wiele recenzji, oraz wypowiedzi osób i rzadko kiedy były one negatywne, a tu taki szok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie było :) Nawet pod wpisem, do którego linkuję na dole ['Lato z Kreatywą'] pojawiły się negatywne głosy. To samo na Instagramie czy Facebooku. Nawet niegdyś zaciekli fani serii byli trzecią częścią rozczarowani.

      Usuń
  6. No cóż, do niektórych lektur trzeba niestety dorosnąć żeby je zrozumieć... Okazuje się, że nawet young adult bywa dla niektórych zbyt skomplikowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bo jak ktoś ma inne zdanie, to od razu nie dorósł i nie rozumie :)

      Ale może jak kiedyś dorośniesz, to zrozumiesz, że każdy ma prawo do własnej opinii i nikt nie daje Ci prawa za odmienne zdanie człowieka obrażać.

      Usuń
  7. Mnie zawiodło rozwiązanie wątku miłosnego, bo tak naprawdę Katniss nikogo nie wybrała tylko niejako "życie" czyli autorka zadecydowała za nią. Nie lubię trójkątów miłosnych, a na dodatek tutaj okazuje się, że w ogóle nie był potrzebny, bo bohaterka i tak nie wybrała. Wolałabym, żeby w zakończeniu była sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubiłam Gale'a, ale w sumie gdyby byli razem, wyszedłby z tego jakiś dziwny happy end. Autorka rzeczywiście dokonała wyboru za Katniss, ale mnie akurat to nieco smutne zakończenie się spodobało. Nie lubię Peety i nie chciałam, by z nim była, ale wyszło właśnie tak jak mówisz - że nie wybrała faceta, ale sposób życia. Pasowało mi to do jej charakteru.

      Usuń
    2. Mnie w sumie też nie przekonywał ani jeden, ani drugi i miałam wrażenie, że bohaterka nie powinna wybierać żadnego z nich. Mam takie przeświadczenie, że powinna być sama, że to byłoby najlepszym podsumowaniem, ale oczywiście to tylko moje wrażenie :)

      Usuń
  8. Hmm..u mnie ta trylogia wciąż czeka na swoją kolej na moim regale i jestem ciekawa, czy podobnie ostatnia część mnie rozczaruje..

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam tę trylogię dwa razy. Za pierwszym - trzeci tom nie bardzo mi się spodobał. Za drugim już tak. Za to nie rozumiem wyboru głównej bohaterki. :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też nie byłam zachwycona, ale i tak uważam, że książka była lepsze niż film :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten to był strasznie słaby, ale samo zakończenie bardzo mi się podobało;)

    OdpowiedzUsuń
  12. mi przypadły do gustu wszystkie części :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A mogę z czystej ciekawości zapytać, co dokładnie Cię rozczarowało w zakończeniu? Bo ja generalnie jestem całą serią zachwycona. Najpierw z nudów obejrzałam sobie pierwszą część filmu, później z wypiekami drugą, a jak się okazało, że muszę dwa lata czekać na zakończenie (bo trzecią książkę podzielili na dwie, ale w sumie słusznie), to przeczytałam całą serię.

    Z jednym na pewno się zgodzę - podczas zdobywania Kapitolu opisy były na tyle chaotyczne, że nie wszystko byłam sobie w stanie wyobrazić i to był duży minus. Jednak zakończenie zrekompensowało mi wszystko - ryczałam przez jakieś ostatnie 40 stron. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat o zakończeniu "Kosogłosa" w recenzji nic nie wspominałam :) Tak jak napisałam w komentarzu gdzieś wyżej: "Mnie w pewnym stopniu zakończenie też się podobało - fajnie, że autorka nie przesadziła ze słodzeniem i happy endem".

      Myślę, że nie było najgorzej, wolałabym nie widzieć już tam Peety, ale skoro jednak się pojawił, cieszy mnie to, że nie było słodzenia i motylków w brzuchu, tylko takie surowe, nieco smutne zwieńczenie ich losów.

      Usuń
    2. Najwyraźniej ja coś źle zrozumiałam. :)

      Mnie Peeta też denerwował i to, że w ogóle wzięli go na front. Jednak mimo wszystko bardzo mi się książka podobała i cieszę się, że przeczytałam całą serię. Tylko coś od roku nie mogę się zebrać do ostatniej części filmowej.

      Usuń