27 lipca 2016

Czytaj z Zosią #6

Czytaj z Zosią

Dzisiejszy wpis pełen będzie znakomitości od wydawnictwa Nasza Księgarnia, które słynie z tego, że wydaje doskonałą literaturę dla dzieci i młodzieży. Jedną z tych książek na pewno znacie, a pozostałe dwie na pewno zapragniecie poznać, szczególnie, kiedy macie w otoczeniu jakieś maluchy. Zapraszam!

Książki wydawnictwa Nasza Księgarnia

Książki, o których Wam dziś opowiem, to:




Dzieci z Bullerbyn, Astrid Lindgren


Dzieci z Bullerbyn, Astrid Lindgren

Od dawna chciałam wrócić do tej historii, bo kocham ją od dzieciństwa, ale zawsze były ważniejsze wydatki. Na Targach Książki w Warszawie urocza Pani ze stoiska NK oraz towarzysząca mi Emilia przekonały mnie, że warto skorzystać z targowej promocji i zdobyć dla Zośki piękne nowe wydanie dzieła Astrid Lindgren. Skusiłam się i nie żałuję, bo obie przy tej książce przeżywamy teraz niesamowite przygody.

Dzieci z Bullerbyn, Astrid Lindgren

Choć sporo tańsze jest klasyczne wydanie, mnie dużo bardziej ujmuje ta wersja ilustrowana. Jest ona wydana starannie, na świetnym papierze i w grubej oprawie, a do tego pełna jest bardzo ładnych ilustracji, które stanowią wspaniałe uzupełnienie tej pasjonującej lektury.

Dzieci z Bullerbyn, Astrid Lindgren

Samej fabuły Dzieci z Bullerbyn raczej przedstawiać nie muszę, bo to jedna z tych powieści, którą znają lub powinni znać wszyscy, ale nadmienić muszę, że mimo upływu lat historia ta nie traci zupełnie na wartości. Nie zestarzała się, nie przestała być aktualna i urocza. Wciąż bawi, wciąż fascynuje i wciąż cieszy. Przeżyłam już wiele rozczarowań podczas powrotów do książek mojego dzieciństwa, ale tym razem było inaczej - trudno było mi oderwać się od lektury i znów, po dwudziestu paru latach pochłaniałam Dzieci z Bullerbyn z wypiekami na twarzy.

Dzieci z Bullerbyn, Astrid Lindgren

Bez owijania w bawełnę - ta książka powinna być obecna w każdym domu. Nie da się z niej wyrosnąć, a nie pokazać jej własnym dzieciom to grzech!



Szopięta, Ewa Kozyra-Pawlak


Szopięta, Ewa Kozyra-Pawlak

Jeden rzut oka na okładkę, i już wiecie, że obok tej książeczki nie można przejść obojętnie. W erze grafiki komputerowej mamy oto bowiem do czynienia z publikacją ilustrowaną za pomocą wyszywanek. Trzeba mieć wiele wyobraźni i sporo umiejętności manualnych, by stworzyć takie dzieło, więc ja od razu chylę czoła przed Ewą Kozyrą-Pawlak.

Szopięta, Ewa Kozyra-Pawlak

Szopięta to opowieść o pewnej rodzinie, w której z powodu natłoku obowiązków zniknęła wzajemna bliskość. Szopi rodzice wiecznie zajęci, a szopie dzieciaki wiecznie w nastroju do zabaw i psot. Pewne nieszczęśliwe zdarzenie sprawia jednak, że szopia rodzina odkrywa to, co naprawdę ważne i na nowo odbudowuje swoje relacje.

Brzmi poważnie, prawda? Bez obaw - całość podana jest w lekkiej, przyjaznej formie, idealnie dostosowanej do dziecięcego odbiorcy.

Szopięta, Ewa Kozyra-Pawlak

Książeczka jest bardzo ładnie wydana, a jej największym atutem są oczywiście ilustracje, a także bardzo duże i wyraźne litery. Sporym mankamentem jest jednak papierowa forma wydania. Jeżeli publikacja ma oznaczenie 0-6 powinna zostać wydana z grubszymi, a najlepiej kartonowymi kartkami. Cieniutkie strony nie mają zbyt wielkich szans w konfrontacji z małymi ciekawskimi rączkami.

Szopięta, Ewa Kozyra-Pawlak

Mimo drobnych niedogodności, uważam, że warto zaopatrzyć dziecięcą biblioteczkę w tę pozycję. Książeczka ma bardzo mądre przesłanie, jest interesująca i skłania do przemyśleń. Może być także pretekstem do rozmowy z dzieckiem na temat wzajemnych relacji, budowania bliskości w rodzinie czy współpracy z rodzeństwem i rodzicami. Polecam!



Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa, Jan Kallwejt


Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa, Jan Kallwejt

Na widok takich publikacji człowiekowi od razu świecą się oczy. Po pierwsze - z powodu przyciągających oko grafik. Po drugie - z powodu samego pomysłu. To niesamowite, że wymyśla się dzisiaj dla dzieciaków takie wspaniałe książki. Będą one towarzyszyć maluchom przez długie lata, wspomagać ich rozwój, uczyć i bawić. Najdoskonalsze połączenie z doskonałych!

Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa, Jan Kallwejt

Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa zawiera szereg grafik dotyczących taki dziedzin, jak: "kształty, kolory, cyfry", "ja i moje ubranie", "rodzina i emocje", "mój pokój", "dom", "w kuchni i na stole", "plac zabaw", "pogoda i pory dnia", "pory roku", "na wsi", "dzikie zwierzęta", "w przedszkolu", "w podróży", "w mieście". W sumie czternaście różnotematycznych rozkładówek, które pomogą dziecku poznać przedmioty, zjawiska, miejsca i symbole związane z tym bliższym i tym dalszym otoczeniem.

Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa, Jan Kallwejt

Ilustracje przedstawione w książce są dość specyficzne - mnie niezbyt spodobał się pomysł autora na ludzkie postaci (gdyby to mieli być Indianie, całkowicie poparłabym ten czerwony kolor skóry, ale Indianie to to nie są). Najważniejsze jest jednak to, że grafiki są czytelne i różnokolorowe, co powinno przyciągnąć uwagę każdego malucha. Ważne jest też to, że wydano książkę na dużych kartonowych kartkach, co gwarantuje jej przetrwanie najbardziej niszczycielskiego okresu w życiu małoletniego użytkownika.

Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa, Jan Kallwejt

Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa to kolejna z książek, którą uważam za obowiązkową w każdym domu, w którym są niemowlęta i kilkulatkowie. Możliwości jest zastosowania są niesamowite - można dziecko uczyć nazw z mnóstwa dziecin, można trenować jego spostrzegawczość i pamięć, można poznawać z nim nie tylko kolory, kształty i pojęcia, ale też dźwięki. Można rozmawiać, zadawać pytania, wertować ją wzdłuż i wszerz i nie wyobrażam sobie że kiedykolwiek mogłoby się to komukolwiek znudzić.

Zosia i Kontra

Całą ekipą polecamy Wam wszystkie te trzy książki bardzo gorąco. Nie pożałujecie!


Przeczytaj pozostałe wpisy z serii Czytaj z Zosią.

Książki biorą udział w wyzwaniach: 'Grunt to okładka' oraz 'Dziecinnie' (wszystkie), a także 'Pod hasłem' i 'Czytelnicze wyzwanie 2016' (pierwsza).

14 komentarzy:

  1. CHCĘ to wydanie 'Dzieci...'. To jest absolutnie moja ukochana książka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie trzy pozycje chcialabym w bibliotece corki, ale najpierw weźmiemy sie za "Szopięta", bo portfel z gumy nie jest, a swietnych pozycji dla dzieci jest OGROM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, chciałobg się mieć wszystko, ale tak dobrze być nie może :) "Szopięta" są przeurocze, mam nadzieję, że Wam się spodobają.

      Usuń
  3. Śliczne jest to wydanie "Dzieci z Bullerbyn". Za jakiś czas obowiązkowo muszę się zaopatrzyć w tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam z całego serca, jest piękne, warte każdych pieniędzy :)

      Usuń
  4. "Dzieci z Bullerbyn" to jedna z moich ukochanych książek. Znam i mam ją w starszej wersji. Za to "Szopięta" oraz ""Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa" to pozycje, które muszę zdobyć dla Jasia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też długi czas myślałam o starszej wersji, ale kiedy zobaczyłam tę, to eeech, nie mogłam jej nie ulec :)

      Usuń
  5. Mój must have ''Dzieci z Bullerbyn''! :) Muszę się nie długo zaopatrzyć i moim chłopcom przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ujmie ich tak, jak ujmowała dzieciaki naszego pokolenia :)

      Usuń
  6. Klaudyna, uznaję okładkę "Dzieci z Bullerbyn" do lata, bo widzę na niej bawiące się (w chowanego) dzieci :)

    Strasznie bym chciała zobaczyć na żywo "Szopięta" strasznie mi się podobają w ten sposób wykonane ilustracje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, cieszę się :)

      Koniecznie wyhacz "Szopięta" w księgarni, zachwycisz się :)

      Usuń