10 czerwca 2016

[FILM] Zanim się pojawiłeś, reż. T. Sharrock

Zanim się pojawiłeś
Tytuł oryginalny: Me Before YouPremiera: 2016 • Produkcja: USA

Minęło ponad 2,5 roku odkąd z całego serca pokochałam wydarzenia opisane w pewnej wyjątkowej książce pewnej wyjątkowej autorki. Wiecie, lubiłam Jojo Moyes zanim to stało się modne i kochałam Zanim się pojawiłeś jeszcze na długo przed tym, jak zrobiło się o tej książce głośno za sprawą filmu, który właśnie dziś wszedł na ekrany polskich kin. Dlatego właśnie mogę powiedzieć, że żyłam tą historią od lat i przez lata miałam ją w sercu. Niecierpliwie wyczekiwałam ekranizacji odkąd pojawiła się pierwsza wzmianka na jej temat. I choć, jak zwykle w takich przypadkach, miałam obawy, że coś pójdzie nie tak, z walącym sercem pognałam do kina i przez dwie godziny siedziałam na sali to śmiejąc się, to powstrzymując wybuchy płaczu.

Nie zawiodłam się. Zakochałam się na nowo!

Kolorowe ptaki

Świat dwudziestosześcioletniej Lou pełen jest barw. Ona sama jest jak kolorowy egzotyczny ptak, który zaraża optymizmem, poraża nietypowym wyczuciem stylu i podbija serca niebywałym poczuciem humoru. Zgryźliwy, snobistyczny Will, który na skutek wypadku stracił władzę w nogach i rękach to jej całkowite przeciwieństwo. Odpycha wszystkich od siebie, a w "dawnych czasach" nawet nie zaszczyciłby takiej dziewczyny jak Lou spojrzeniem. Los jednak splata ze sobą ich drogi - na sześć niezwykłych miesięcy, podczas których każde z nich przejdzie niebywałą transformację.

Zanim się pojawiłeś

Choć doskonale wiedziałam, co czai się za każdym rogiem i fabuła Zanim się pojawiłeś nie mogła w żadnym momencie mnie zaskoczyć, i tak twórcom filmu udało się zrobić na mnie wrażenie. Zdumiewa mnie, jak perfekcyjną robotę wykonały osoby odpowiedzialne za casting, scenografię i kostiumy, jak wiernie oddano klimat książki, dodatkowo ubarwiając go doskonale dobraną muzyką. Ten film zachwyca w każdym szczególe, w każdym kolorze, w każdym pojedynczym elemencie. A chemia między Emilią Clarke i Samem Claflinem jest tak namacalna, że aż od samego patrzenia na nich widza zalewa cała fala emocji.

Wspaniałe jest to, że film Thei Sharrock broni się sam. Nie potrzeba znać książki, aby go zrozumieć. Nie potrzeba znać książki, aby się nim zachwycić. A kto wybrał się na seans nie znając wcześniej prozy Jojo Moyes, z pewnością nabierze ochoty na poznanie tej historii w bardziej rozbudowanej, bo książkowej, wersji.

Zanim się pojawiłeś to doskonały melodramat, który oczarowuje od pierwszej do ostatniej minuty. Ma szansę stać się klasykiem w swoim gatunku, ma szansę podbić serca milionów widzów. Już teraz nie mogę doczekać się jego kontynuacji!

Moja ocena: 9/10

Przeczytaj również:

19 komentarzy:

  1. Książkę miałam w planach od dawna, ale w zasadzie nieco o niej zapomniałam, jednak aktualne wydarzenia skutecznie mi o niej przypomniały. Ta historia zbiera tyle pozytywnych opinii, że MUSZĘ ją poznać - zarówno w wersji papierowej, jak i filmowej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybieram się na niego, ale trochę się boję, że będzie to kolejny melodramat dla nastolatek, coś pokroju "Gwiazd naszych wina". Przynajmniej tak odebrałam zwiastun. Lubię Sama zwróciłam na niego uwagę w Igrzyskach Śmierci, potem Love Rosie, także tej kreacji jestem bardzo ciekawa.

    Zaintrygował mnie ostatni akapit. Ma szanse na stać się klasykiem w swoim gatunku? Skoro jest, aż tak dobry to może nie mam się czego obawiać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już mam zarezerwowane bilety, ale zastanawiam się czy nie zajrzeć najpierw do książki. Możesz podpowiedzieć jak to najlepiej rozegrać?, bo że historia zrobi na mnie wrażenie Twoja recenzja nie pozostawia mi wątpliwości. Jak zostawię sobie książkę na deser to po wyjściu z kina będę miała "czym" ukoić ból. Klaudyna help!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że spokojnie możesz przeczytać później. I tak będzie to wspaniała przygoda - i filmowa, i literacka.

      Usuń
  4. Książkę przeczytałam kilka dni temu i ogromnie mnie poruszyła. Z niecierpliwością czekam, aż zdam egzaminy i będę mogła spokojnie pójść do kina. Bardzo, bardzo się cieszę, że ekranizacja jest wierna powieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę koniecznie poznać tę wyjątkową historię, ale najpierw chyba wezmę się za książkową wersję, a potem obejrzę ekranizację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie czytałaś? Koniecznie musisz to nadrobić :)

      Usuń
  6. Jak to dobrze, że film również oddaje wiele emocji i potrafi poruszyć. Zanim go jednak obejrzę, muszę sięgnąć po książkową wersję. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chcę przeczytać i chcę obejrzeć, urzekł mnie zwiastun tego filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny film, ostatnio byłam na nim w kinie i niesamowicie mnie urzekł :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio strasznie dużo słyszę o tej książce, a teraz również o filmie i wręcz wyskakują mi z lodówki ;) Nie pozostaje mi nic innego jak zapoznać się z książką, która tak bardzo Cię zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, nie widziałam też trailera, więc poszam do kina, nie wiedząc, czego oczekiwać. Wow. Dla mnie też jest to 9/10.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książkę czytałam kilka tygodni temu, tak żeby zdążyć przed filmem i nie żałuję. To jedna z najpiękniejszych historii jakie ostatnio czytałam. Nie mogę doczekać się filmu i książkowej kontynuacji.

    OdpowiedzUsuń
  12. z chęcią obejrzę, może nawet jeszcze dziś ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawiłaś mnie tą recenzją, a muszę przyznać, że fabuła wydawała mi się oklepana. Może się przekonam do obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiedziałam, że powstał film.

    Przy książce łzy miałam w oczach, muszę przyznać, więc film jak najbardziej do obejrzenia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tyle obowiązków, że nie miałam okazji przeczytać nawet książki... Takiej książki! A usłyszałam o niej dopiero gdy zrobił się szum wokół filmu. Okropność! Muszę jak najszybciej to nadrobić!

    Tak przy okazji, bardzo tutaj przyjemnie :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń