1 maja 2016

[KSIĄŻKA] Historia Bez Cenzury, Wojciech Drewniak

Historia Bez Cenzury, Wojciech Drewniak książka
Wydawnictwo: Historia Bez Cenzury • Rok wydania: 2016 • Stron: 288

Pojawienie się tej książki w mojej skrzynce pocztowej nie było wcale miłą niespodzianką. Nie spodziewałam się jej i nie wiedziałam, o co z nią w ogóle chodzi, a okładka odstraszyła mnie tak, że natychmiast odłożyłam egzemplarz na półkę. Kilka dni później podyskutowałam z innymi niespodziewanie obdarowanymi, rzuciłam okiem na recenzję DeVi, zobaczyłam Wojtka Drewniaka w Dzień Dobry TVN i uznałam, że muszę dać tej książce szansę.

A potem przepadłam.

Złota zasada głosi, że oceniać książki po okładce nie wolno i dziś muszę się z tym zgodzić. Bo nie dość, że z wielkim zainteresowaniem przeczytałam Historię bez cenzury w wydaniu papierowym, to jeszcze zaczęłam nadrabiać odcinki na kanale z nią związanym. Zostałam zatem kolejną fanką Wojtka Drewniaka i jego działalności, ale nie da się ukryć, że nie każdemu bym jego książkę poleciła.

Historia bez cenzury jest książką nie tyle pisaną, co mówioną. Składa się na nią potok słów, zlepek myśli i anegdot, trochę językowych błędów i wulgaryzmów, żarty i żarciki. Jest barwnie, ciekawie, nietuzinkowo i po prostu fajnie. Ale! Historii, to my się z tej książki nie nauczymy. Oczywiście, tu poznamy jakąś datę, tam nazwisko, gdzie indziej słynne zdarzenie, ale Wojciech Drewniak skupia się na tym, czego na lekcjach historii nikt nam nie powie - romansach, zdradach, układach, skandalach i świństwach. Krótko mówiąc: mamy tu Pudelka w wydaniu historycznym. Z jednej strony jest to interesujące i zabawne, z drugiej jednak mówienie, że tak powinni uczyć w szkołach, nie do końca mnie przekonuje.

Ponieważ jednak Wojciech Drewniak udowadnia, że w Polsce działo się kiedyś ciekawie i że mieliśmy w swoich dziejach naprawdę barwne postacie, mam nadzieję, że Historia bez cenzury zainspiruje młodych ludzi do tego, by poszerzać wiedzę i fascynować się dawnymi zdarzeniami, które wcale nie muszą kojarzyć się wyłącznie z wkuwaniem dat, klepaniem nużących opowieści i zapamiętywaniem biogramów nudnych figur historycznych.

Jeżeli skusicie się na Historię bez cenzury, z pewnością nie będziecie się nudzić i pochłoniecie ją w jeden wieczór. To naprawdę zacna lektura. Z jajem, z charakterem, z dystansem. Brakuje w niej źródeł, z jakich czerpał autor, a język jest dość specyficzny, ale i tak uważam, że warto. Przy czym jeśli chcecie ją pokazywać uczniom, upewnijcie się, że skończyli 16 lat. Dla młodszych jednak warto znaleźć inne wzorce.

I jeszcze jedno! Jeżeli zastanawiacie się, czy jest sens sięgać po książkę, skoro "wszystko jest dostępne na kanale", to mam dla Was dobrą wiadomość - opowieści zawarte w książce są dużo bardziej rozbudowane. Dlatego jeśli lubicie kanał Historia bez cenzury, publikacja o tym samym tytule pozwoli Wam zgłębić dane tematy bardziej.

Nie mogę się doczekać kolejnych części. Jestem pewna, że takowe powstaną.

Moja ocena: 8/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Pod hasłem', 'Czytelnicze wyzwanie 2016' (kategoria: Książka o wojnie) oraz 'Dziecinnie'.

7 komentarzy:

  1. rzeczywiście okładka jest bardzo średnia i mnie by pewnie też odstraszyła, ale czasem można się pomylić. nie znam tego kanału, nie znam tych historii, na razie jeszcze nie jestem pewna czy chciałąbym poznać - szokująca trochę pozycja, nie wiem czy dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego na próbę zapoznaj się z kanałem i sama oceń :)

      Usuń
  2. Po okładce stwierdziłam, że to na pewno jakaś książka dla wariatów. Niech będzie, ale muszę ją przeczytać, szczególnie że mój chłopak (historyk) jest fanem od początku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kanał Wojtka jest jednym z najlepiejszych na polskim YT! Na książkę zapewne też kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie było dokładnie tak samo. Książka znalazła się w skrzynce zupełnym przypadkiem i początkowo stwierdziłam, że ani myślę ją czytać, skoro nie zamawiałam. Ale gdy zaczęłam, samo poszło;) Świetnie się przy niej bawiłam;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ciekawa treść. Rzeczywiście okładka potrafi zniechęcić :)

    OdpowiedzUsuń