7 marca 2016

Jak stworzyć związek idealny?

love tattoo

Dziś temat, który wyjątkowo grzeje moich znajomych i o poruszenie którego prosiło sporo osób uczestniczących w blogowej ankiecie. Często słyszę, że jako przykład pary idealnej, powinniśmy z Marcinem pomagać innym wychodzić na prostą i sprzedawać swoją miłość w kapsułkach. Podobno jesteśmy wzorem do naśladowania, wzbudzamy powszechną czułość i cudownie się na nas patrzy. Cholerka. Nieźle to sobie wszyscy wymyślili...

Nie jesteśmy ideałami!

Oto pierwsza, podstawowa kwestia - nam i naszej relacji daleko do ideałów. Nie umiałabym nawet wskazać, jakie kryteria decydują o tym, że para jest idealna lub nie. Co, może brak kłótni? Bez sensu, kulturalna kłótnia (bez rzucania mięchem, wypominania sytuacji sprzed lat i wzajemnego obrażania) to całkiem niezły sposób na wygłoszenie swoich żali i rozładowanie tłumionego gdzieś wewnątrz napięcia. Pierwszy raz pokłóciliśmy się po półtora roku - i tak jestem pełna podziwu, że wytrzymaliśmy tak długo. Ale za to już odpowiadają hormony, które podobno przez pierwsze dwa lata związku każą nam spoglądać na świat przez różowe okulary.

klaudyna i marcin
Prawda jest taka, że w oczach otoczenia jesteśmy parą idealną, bo dla naszych ewentualnych nieporozumień nie organizujemy sobie widowni. Krótko mówiąc: nawet jeśli coś jest między nami nie tak, to i tak nikt się o tym nie dowie. Znam, niestety, pary, które swoje sprawy koniecznie muszą załatwiać przez facebooka. Pannie X. nie pasuje, że on wyszedł z kumplami - bach! - zamiast powiedzieć mu to wprost, woli powyzywać na niego publicznie, przy okazji wypominając, że jego eks była ruda, a w marcu 2014 obejrzał się za jakąś cizią na ulicy. Pan Y. został zdradzony - bach! - najpierw obdzwania w tej sprawie kumpli z pracy i sąsiadów, a potem relacjonuje wszystko na facebooku. Dwa dni później i tak się godzą i co prawda wizerunek idioty utrwalił się już w pamięci wszystkich, ale najważniejsze, że mógł sobie koleżka publicznie ulżyć. Z. i X. mają konflikt? Wiadomo, że najpierw on wrzuci na fejsa jakiegoś nawiązującego do tematu mema, potem ona odpowie mu w komentarzu i tak będą się wzajemnie obrzucać mięskiem. Na oczach widowni, oczywiście.

To chyba znak naszych czasów, że absolutnie wszystko musi znaleźć się w mediach społecznościowych. Tylko po jaką cholerę? Skąd to parcie na ekshibicjonizm? A może to po prostu problemy z komunikacją?

Rozmawiajmy!

Brak komunikacji w związku to problem naprawdę poważny. Sygnalizują go znajomi, opowiadają o nim użytkowniczki babskich for internetowych, udowadniają ci wszyscy fejsbukowi dyskutanci. W kiepskich związkach tworzą się kiepskie relacje. Wszyscy wszystko w sobie tłumią, nie potrafią szczerze mówić o swoich pragnieniach i problemach, za to język rozwiązuje im klawiatura. W porządku, mogę czasem wrzucić mężowi romantyczną piosenkę na jego profil albo podrzucić liścik miłosny, gdy wychodzi do pracy, ale to romantyczny poryw serca, a nie jedyny sposób porozumiewania się.

Nie wspominając już o tym, że znam pary, które nie tylko nie rozmawiają głośno o swoich problemach, ale właściwie to... nie rozmawiają wcale. A ów brak dialogu to tylko szczyt listy braków - braku bliskości, braku wspólnego śmiechu, braku wspólnie spędzanego czasu. Gdyby mój związek składał się z samych braków, porządnie zastanowiłabym się, czy warto w coś takiego jeszcze brnąć. Szkoda by mi było czasu, straconych szans i zdrowia psychicznego na coś, co stoi na tak kruchych fundamentach, że i tak kiedyś się posypie, przy okazji pozostawiając sporo otwartych ran, blizn, złych wspomnień, kompleksów i traum.

klaudyna i marcin

Jeżeli ktoś prosi mnie o radę w sprawach sercowych, w 9 na 10 przypadkach jedyną słuszną poradą okazuje się: "rozmawiajcie!" albo "powiedz mu o tym!". Jeżeli masz jakiś problem - zasygnalizuj go głośno, bo nikt nie jest jasnowidzem i choćby miał najlepsze intencje, do głowy Twej nie wejdzie, by dowiedzieć się, jakie masz oczekiwania i wątpliwości...

Wspólne i osobne spędzanie czasu

Gdybym miała wskazać jedną z kwestii, która czyni nasz związek satysfakcjonującym, z pewnością wymieniłabym tutaj wspólne i oddzielne spędzanie czasu. Z jednej strony uwielbiamy razem gotować, oglądać seriale, grać w gry, spacerować czy tańczyć, z drugiej - szanujemy swoją przestrzeń, indywidualne preferencje i potrzebę spędzenia czasu osobno. Nie jesteśmy przylepcami, mimo że najczęściej można nas spotkać przytulonych albo trzymających się za ręce. Kiedy ja czytam, on gra na konsoli. Kiedy ja piszę, on ogląda anime. I nawet jeśli pierwotnie planowaliśmy urządzić sobie wieczór z romantycznymi filmami, kiedy ja wciągnę się w książkę, Marcin potrafi znaleźć sobie zajęcie, a kiedy jego pochłonie jakaś strzelanka, ja spokojnie zorganizuję sobie czas. Bez uczucia zawodu, bez rozczarowania czy wyrzutów sumienia. Tak wyglądało to również w czasach, w których nie mieszkaliśmy razem. Widywaliśmy się każdego dnia, ale czasem tylko po to, by po prostu czuć swoją obecność i zajmować się własnymi sprawami (nauką, książką, projektem do pracy). Niby każde sobie, a jednak wciąż razem.

klaudyna i marcin

Małe rzeczy czynią cuda

Są maleńkie kwestie, które razem złączone składają się na coś większego. To drobne szczegóły naszej codzienności - wspólne położenie się spać, buziak na "dzień dobry", "do widzenia" i "dobranoc", drobne prezenty i małe czułości, wspólne kąpiele, zasiadanie do posiłku przy stole (a nie przy laptopie), słuchanie, co drugie ma do powiedzenia, mówienie sobie "kocham cię" czy spontaniczne przytulanie w kuchni, przedpokoju i na dworze. Każdego dnia zachodzi między nami coś, co sprawia, że wciąż iskrzy, że wciąż pojawiają się motyle w brzuchu i że wciąż wszyscy mają nas za świeżo zakochanych. Nie jesteśmy parą idealną, ale jesteśmy parą szczęśliwą. Często się potykamy (głównie za sprawą osób postronnych), ale po to mamy siebie, by nawzajem stawiać się na nogi i dalej wspólnie kroczyć przez życie. Jest nam razem dobrze i tak dobrych relacji życzę każdemu! Nie musicie tworzyć związków idealnych, po prostu bądźcie dla siebie.

31 komentarzy:

  1. Ciekawy post :) Chociaż nie ma związków idealnych. Związek to ciągła praca i kompromisy.. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym właśnie napisałam - ideałów nie ma. I całe szczęście :)

      Usuń
  2. Interesujący post. Sama wiem, że nie ma związków idealnych, ale jakby było idealnie to byłoby nudno :) / C.

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ideałów nam nie potrzeba, grunt, żeby związki były szczęśliwe :)

      Usuń
  3. To, że cudownie się na Was patrzy to tylko sama prawda! :) Uwielbiam Wasze zdjęcia, z których bije ogromne szczęście, miłość, czułość, radość i wiele innych pozytywnych emocji. Zawsze Wasz widok poprawia mi humor, a jak jesteście na zdjęciach we trójkę, to już w ogóle ! :)

    A odnośnie związku idealnego. Istnieje w ogóle coś takiego? ;) Nie ma opcji. Ludzie nie są idealni, choćbyśmy nie wiem, jak ich idealizowali. Każdy ma wady, jakieś niedociągnięcia, ale najważniejsze to akceptować go z tymi wszystkimi "nieidealnościami". I rozmawiać ! To najlepsza rada. Nic nigdy nie rozwiąże problemów tak jak szczera rozmowa, w cztery oczy. A nie w cztery portale..

    Klaud, życzę Wam wciąż niemijającej miłości i zrozumienia. I przede wszystkim tego, żebyście wciąż byli wzorem do naśladowania dla wielu! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemyyy, strasznie miło to czytać :*

      No i cieszę się, że się zgadzamy - rozmowa to podstawa. Zawsze.

      Usuń
  4. A dla mnie istnieje związek idealny - taki, w którym obie osoby są szczęśliwe i w niego zaangażowane. Kiedy jednocześnie akceptujemy nieidealność drugiej osoby i ciągle staramy się o siebie i dla siebie. ;) Taki mój ideał wśród nieistniejących idealnych związków.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z moim M. też uchodzimy wśród znajomych za "parę idealną", ale czy ja wiem.. Związków idealnych nie było, nie ma i nie będzie. Nikt nie jest idealny. Zresztą.. każdy ma przecież swoją własną definicję ideału ;) Jak wszędzie, tak i w naszej relacji bywają czasem gorsze chwile, jakieś nieporozumienia, smutne oczy. Tylko że właśnie podobnie jak Wy, nie potrzebujemy publiki do wylewania wszystkich swoich żali. Nasze sprawy załatwiamy między sobą, a nie jeszcze między całą fejsbukową społecznością ;) Potrafimy ze sobą rozmawiać, szczerze rozmawiać - masz całkowitą rację z tym, że komunikacja jest w związkach bardzo ważna. Zgadzam się również w kwestii wspólnego i oddzielnego spędzania czasu. Każdy potrzebuje czasem trochę "przestrzeni" tylko dla siebie, ważne, by to szanować :) "Niby każde sobie, a jednak wciąż razem"... "Nie jesteśmy parą idealną, ale jesteśmy parą szczęśliwą"... Pięknie napisany, świetny i prawdziwy tekst! Życzę Wam wszystkiego najlepszego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Wam również życzę wszystkiego wspaniałego!

      Cieszę się, że się zgadzamy. Nieczęsto trafiam na podobną postawę wśród znajomych mi osób.

      Usuń
  6. bardzo szczery wpis :) my czasem także widujemy się tylko dla swojej obecności :) I gratuluję małej ilości kłótni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas już nie ma szans na "widywanie się", skoro mieszkamy razem, ale fajne to były czasy, kiedy Mar zakuwał na studia, a ja czytałam, trzymając głowę na jego brzuchu :)

      Usuń
  7. Pięknie ujęte i ile w tym prawdy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fakt rozmowa to podstawa, kulturalna kłótnia też jets potrzebna, bo oczyszcza atmosferę i potem się można godzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, godzenie się jest bardzo spoko! ;)

      Usuń
  9. Mam wrażenie, że ludzie nie potrafią i nie lubią rozmawiać. U nas tak jak u Was- rozmowa to podstawa, podobnie jak załatwianie spraw bez widowni i spędzanie czasu razem i osobno :D Zdrówka dla Was :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się zgadzamy :)
      No i dzięki za życzenia, na szczęście Mar już zdrowieje.

      Usuń
  10. Podpisuję się pod każdym słowem. Jestem w związku na odległość od 4 lat, gdzie jakby nie patrzeć podstawą są długie rozmowy. Rozmawiamy, a nie kłócimy się, osobno spędzamy czas aż za często, ale staramy się co weekend obejrzeć razem przynajmniej jeden film. Ciekawe czy coś się zmieni jak zamieszkamy razem... Oby nie.
    Ogólnie czasem jak słyszę kłótnie par o byle pierdołę to zaczynam współczuć obu stronom;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że udaje Wam się spotkać chociaż co weekend, to na pewno wspaniały czas :)

      Usuń
  11. Zamiast kapsulek proponuje... SPRAY LOL :D

    OdpowiedzUsuń
  12. albo CZOPKI :D :D :D :D buhahhaaha :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluje rozowych okularow na nosie...a moze krzywego zwierciadla? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może osoba zajęłaby się tak swoimi relacjami, które tak bardzo szwankują?
      My mamy się dobrze :)

      Usuń
  14. Cos czesto to powtarzasz/zapewniasz. W psychologii znane jest pojecie wyparcia zaprzeczajacego... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, do niektórych odbiorców nie dociera. Ale widocznie spędzają czas u nas pod kołdrą i wiedzą lepiej ;)

      Śmierdzi anonimową zazdrością i zawiścią. Przykre, szczęścia życzę.

      Usuń
  15. Związek idealny nie istnieje, tak jak idealni ludzie. Każdy ma swoje wady i zalety ;) Musimy się kochać i szukać frajdy w byciu razem. Poza tym warto wprowadzać jakieś urozmaicenia, choćby do sfery intymnej, w końcu istnieje seks oralny, analny... itp;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie ma idealny związków, ale tak jak piszesz rozmowa może rozwiać wiele problemów. Rozłąka na chwilę też może czynić cuda ;).

    OdpowiedzUsuń
  17. Wydaje mi się, że receptą na udany związek jest wyżej wspomniana rozmowa. Większość związków rozpada się przede wszystkim z braku odpowiedniej komunikacji. To właśnie przyczynia się do pomnożenia problemów, które w efekcie niszczą relację.

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie, prosto i na temat. I prosta rada: "Rozmawiajcie". Nic do dodania - to przecież podstawa każdej relacji :-)

    OdpowiedzUsuń