25 lutego 2016

[KSIĄŻKA] Reinkarnacja według nauk Śri Śrimad - czyli pomówmy o reinkarnacji

girl

Zachowywaliśmy się tak, jakbyśmy mieli żyć wiecznie.
Tak zresztą każdy myślał w czasach Beatlesów, nieprawdaż?
Któż myślał, że przyjdzie nam umrzeć?


Paul McCartney


Bardzo cenię książki, które wnoszą coś do naszego życia, zmieniają sposób myślenia, pozwalają otworzyć się na nowe horyzonty. Dlatego dziś trochę refleksji ode mnie. Luźne myśli pojawiające się pod wpływem lektury Reinkarnacji według nauk Śri Śrimad.

Wielu ludzi wierzy, że po zakończeniu jednego żywota, przychodzi następne. Że błędy popełnione w jednym z żyć, naprawić można w kolejnym. Że dusza wędruje wiecznie, a jej „zatrzymanie się” w jakimś ciele jest krótkotrwałe. O zjawisku tym mówili już starożytni, jednak do dziś stanowi ono zagadkę, spędzającą sen z powiek wielu badaczom, psychologom i religioznawcom. Mowa oczywiście o reinkarnacji (z łac. „ponowne wcielenie”), zjawisku zmuszającym nas do zadania sobie podstawowego pytania: czy śmierć jest kresem istnienia, czy jedynie otwiera drzwi do innego bytu, innego wymiaru, innego świata?


Jak w naszym obecnym życiu miewamy tysiące snów,
tak nasze obecne życie jest jedynie jednym z tysięcy takich istnień,
do którego przychodzimy z innego, bardziej rzeczywistego życia...
i następnie wracamy po śmierci. Nasze życie jest tylko jednym ze snów
tego bardziej rzeczywistego życia
i tak już jest nieskończenie aż do ostatniego,
najprawdziwszego życia – życia Boga.

Lew Tołstoj


reinkarnacja według nauk śri śrimad
Reinkarnacja według nauk Śri Śrimad
A.C. Bhaktivedanty Swamiego Prabhupady

red. Michael Grant, Austin Gordon,
Michael Cremo The Bhaktivedanta Book Trust
Gdyby przywołać definicję słownikową pojęcia „reinkarnacja”, otrzymalibyśmy taką oto formułkę: „wielokrotne odradzanie się człowieka po śmierci przez wstępowanie jego duszy w ciało innej istoty”. Mówiąc krótko i zwięźle: jest to wiara w możliwość wielokrotnego życia, traktująca śmierć, jako element przejściowy. Według tego wierzenia dusza po śmierci swego ciała wciela się w inne ciało, niekoniecznie ludzkie. Pogląd ten stanowi filar buddyzmu, hinduizmu, okultyzmu tudzież gnostycyzmu, a także różnorakich ruchów (np. New Age), czy sekt.


Jestem przekonany, że istnieje ponowne życie,
że wyrasta ono ze śmierci
i że istnieją dusze zmarłych.

Sokrates


Świat pełen jest kontrastów, co doskonale daje się zaobserwować każdego dnia. Jedni mają pieniądze, inni urodę, jeszcze inni zdrowie. Naprzeciw nich stają ci biedni, brzydcy, schorowani. Sytuacja ta często prowokuje pytania: „dlaczego los jest taki okrutny?”, „gdzie jest w tym sprawiedliwość?”, „czemu nieszczęścia dotykają dobrych ludzi?”. Reguły reinkarnacji nakazują spojrzeć na życie z szerszej perspektywy – z punktu widzenia wieczności. W takim ujęciu jedno krótkie życie nie jest początkiem istnienia, lecz jedynie błyskiem w czasie. W związku z tym, nasuwa się uzasadnienie, iż ludzie cierpią, pokutując za grzeszne czyny, dokonane w tym lub przeszłym życiu. Tak szeroka perspektywa pozwala zobaczyć, że każda indywidualna dusza odpowiedzialna jest za swą własną karmę (prawo przyczyny i skutku, zgodnie z którym przeżywamy świat odpowiednio do naszych wcześniejszych działań oraz wrażeń nagromadzonych w umyśle; pozytywne działania prowadzą do szczęścia, negatywne zaś do cierpienia).


Gdyby Azjata poprosił mnie o zdefiniowanie Europy,
poczułbym się zmuszony odpowiedzieć mu: jest to ta część świata,
którą nawiedziło niewiarygodne złudzenie,
że człowiek został stworzony z niczego
i że obecne jego narodziny
są jego pierwszym wejściem w życie.

Artur Schopenhauer


Obok pytań o sprawiedliwość losu interesującym jest także zagadnienie, jakie wcielenia przyjmuje nasza dusza w trakcie swej wędrówki po wszechświecie. Istnieje bowiem mylne przekonanie, iż ten, kto raz urodzi się człowiekiem, już nigdy nie odrodzi się w „niższym gatunku”. Bhagawadgita – święta księga hinduizmu, przedstawia tę sytuację następująco: „żaden ojciec ani matka nie są faktyczną przyczyną narodzin żywej istoty. Prawa natury zmuszają duszę do wejścia w nasienie ojca i sprawiają, że zostaje przeniesiona do łona matki. Nie ma już wtedy wpływu na to, jakiego ojca otrzyma. Zależy to od jej czynów w poprzednich życiach. Prawa natury zmuszają ją, aby wędrowała do różnych ojców i matek – tak, jak towar, który jest kupowany i sprzedawany. Żywa istota czasem przyjmuje schronienie u rodziców-zwierząt, a czasem jej rodzicami są ludzie. Czasami ojcem i matką są ptaki, a czasami półbogowie na planetach niebiańskich".


Dusza przychodzi z zewnątrz do ludzkiego ciała
jako do tymczasowego miejsca i opuszcza je,
przechodząc do innych miejsc, ponieważ jest nieśmiertelna.

Ralph Waldo Emerson



landscape


Na tej samej płaszczyźnie ulokowana jest kwestia ewolucji. Jak wiadomo, istnieje wiele różnych form życia - w związku z czym, zgodnie ze swą karmą, żywa istota otrzymuje możliwość „zajmowania” jednej z form cielesnych. Bhagawadgita porusza w tym momencie niezwykle istotną kwestię zabijania zwierząt: „nie należy myśleć, że jeśli iskra duchowa nie ginie nawet po zabiciu ciała, nie ma niczego złego w zabijaniu zwierząt dla przyjemności zmysłowej (...) Nie ma potrzeby zabijania zwierząt. Zwierzęta także czynią postęp na drodze ewolucji, przenosząc się z jednego gatunku życia zwierzęcego do innego. Jeśli zabijamy jakieś zwierzę, wstrzymujemy jego rozwój. Zwierzę, które przebywa w określonym ciele pewną ilość dni, czy lat i jest przedwcześnie zabijane, musi jeszcze raz przeżyć tę samą formę życia i uzupełnić brakujący czas, zanim będzie promowane do kolejnych gatunków życia. Dlatego też ich postęp nie powinien być wstrzymywany jedynie po to, by zadowolić czyjeś podniebienie”.


Nie powstałem w chwili narodzin ani w momencie poczęcia.
Rosnę i rozwijam się przez niezliczone tysiąclecia...
Wszystkie moje poprzednie jaźnie mają swe głosy
i echa odzywające się we mnie...
Będę się jeszcze rodzić niezliczoną ilość razy.

Jack London


Mnogość wzmianek na temat duszy nakazuje poruszyć i jej kwestię, bo – choć jej znaczenie wydaje się być powszechnie znane i rozumiane, mogą to być wyłącznie pozory. Różne religie oraz systemy inaczej definiują pojęcie „duszy”. Chrześcijaństwo - nie uznające reinkarnacji - ma swoją własną koncepcję duszy, a także istnienia po śmierci. Buddyzm - choć tak wiele mówi o kole narodzin i śmierci - w ogóle nie używa pojęcia „duszy”, tylko mówi o przekazywaniu energii skutków karmicznych. Psychologia definiuje siebie jako naukę o duszy, ale chodzi tu o duszę opartą raczej na zmysłach, a nie istniejącą przed urodzeniem czy po śmierci. Nauka z kolei całkowicie zaprzecza reinkarnacji i istnieniu poza ciałem, bo – jak nietrudno się domyślić - nie potrafi tego zjawiska rozumowo udowodnić.


Z łatwością potrafię sobie wyobrazić,
iż mogłem żyć w ubiegłych stuleciach
i napotkać tam pytania, na które nie znałem jeszcze odpowiedzi,
i że musiałem urodzić się ponownie,
ponieważ nie wypełniłem powierzonego mi zadania.

Carl Gustav Jung



sky


Wciąż niewyjaśnionym pozostaje pytanie czy istotnie los daje nam kolejne szanse na naprawienie błędów „przeszłości”? Nawet jeśli w zjawisko reinkarnacji się wierzy, na tym polu pozostają ogromne wątpliwości. Bo czy możliwym jest, abyśmy wynosili naukę, wyciągali wnioski i uczyli się na błędach, które popełniliśmy w poprzednim wcieleniu, a których w obecnej chwili nie pamiętamy? Czy „życie po życiu” faktycznie należy traktować jako „szansę”? A może jest to kara, której nigdy nie przestaniemy odbywać? Może podstępny los się z nas śmieje...?


Idea ta przeraża niektórych,
przesąd zaś jest tak mocny,
że nawet ludzie myślący wyobrażają sobie,
że wyłonili się z nicości.
Próbują też oprzeć na tym teorię
podpartą dowodzeniem logicznym,
że aczkolwiek pojawili się z nicości,
na przyszłość są wiekuiści.
Ale ani wy, ani ja, ani nikt w ogóle
nie wyłonił się z zera i nie powróci do zera.
Istnieliśmy od wieczności i będziemy istnieli wiecznie,
a nie ma pod Słońcem mocy,
która zdołałaby cofnąć istnienie moje lub Wasze
i sprowadzić je do zera.

Swami Vivekananda



* * *

Wierzymy?

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki

Książka przeczytana w ramach wyzwania 'Grunt to okładka'.

11 komentarzy:

  1. Świetnie, dzięki wielkie za wpis :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega ciekawy temat. Kiedyś muszę przysiąść i na spokojnie się w to wgłębić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zafascynowana buddyzmem, więc temat bardzo mnie ciekawi. Czy wierzę? Chyba nie dokońca, na pewno intryguje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, intryguje i daje do myślenia.

      Usuń
  4. Super wpis. Gratuluję doboru cytatów pomiędzy. Schopenhauer, Jung, Sokrates,Emerson - same wielkie umysły:)

    Najciekawszy jest cytat od Artura, że Europejczycy zachowują się jakby przeżywali swoje życie po raz pierwszy. Wynika to zapewne z naszego chrześcijańskiego rodowodu. Nie ważne jak, ale każde życie powinno być raczej właściwie przeżyte, w zgodzie i harmonii, żebyśmy nie musieli się potem błąkać.

    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie w kwestiach karmy mam duży problem -- bo choćby, uproszczając do prostego pytania, jak to jest, że mamy tak dużo biedy przy tak skondensowanym bogactwie, kiedy bogacze też nie zawsze są "najbardziej kryształowymi" osobami.

    "Bhagawadgita porusza w tym momencie niezwykle istotną kwestię zabijania zwierząt: „nie należy myśleć, że jeśli iskra duchowa nie ginie nawet po zabiciu ciała, nie ma niczego złego w zabijaniu zwierząt dla przyjemności zmysłowej (...) Nie ma potrzeby zabijania zwierząt. Zwierzęta także czynią postęp na drodze ewolucji, przenosząc się z jednego gatunku życia zwierzęcego do innego. Jeśli zabijamy jakieś zwierzę, wstrzymujemy jego rozwój. Zwierzę, które przebywa w określonym ciele pewną ilość dni, czy lat i jest przedwcześnie zabijane, musi jeszcze raz przeżyć tę samą formę życia i uzupełnić brakujący czas, zanim będzie promowane do kolejnych gatunków życia. Dlatego też ich postęp nie powinien być wstrzymywany jedynie po to, by zadowolić czyjeś podniebienie”"

    To też bardzo ciekawy wątek, co jednak z kwestią drapieżnictwa wśród zwierząt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszej kwestii potrzebne jest właśnie to szerokie spojrzenie - z perspektywy wieczności. Jeżeli ktoś dzisiaj klepie biedę i ma ciężkie życie, pewnie zapracował sobie na to w poprzednim żywocie. Tak w każdym razie rozumiem tę teorię. Z drugiej strony, odniesienie do biedy i bogactwa nie do końca mnie przekonuje w tym kontekście - bo przecież nie pieniędzmi musi być człowiek nagradzany i ten niezbyt kryształowy bogacz może i ma gruby portfel, ale za to cierpi na innych polach.

      A co do Twojej drugiej wątpliwości - postawiłam sobie podobne pytanie, kiedy przeczytałam ten fragment. Zakładając, że samą teorię przyjmujemy za prawdziwą, to trzeba niestety przyjąć do wiadomości wniosek, że przez lwa dusza w ciele antylopy musi ileś razy przybierać tę samą formę życia, by nadrobić ów brakujący czas. Smutne, ale tak właśnie wygląda życie.

      Usuń
  6. – Człowiek ma nieśmiertelną duszę, a są nią nasze geny. To w kodzie genetycznym są zapisane cechy naszego ciała i umysłu. Mamy Ją po prapraprzodkach od setek tysięcy lat i przekazujemy naszym potomkom. Dusze rodziców łączą się, dając wspólne potomstwo. Potomstwo jest warunkiem nieśmiertelności naszego kodu genetycznego, naszej duszy.

    – Reinkarnacja

    Reinkarnacja jest faktem. Nasza dusza zapisana kodem genetycznym odradza się w kolejnych pokoleniach, w ciałach naszych potomków, a nie w postaci zwierząt, czy roślin, jak twierdzą wyznawcy wielu religii.

    – Zmartwychwstanie.

    W tej sytuacji zmartwychwstanie rozumiane tradycyjnie nie ma sensu, skoro jesteśmy nieśmiertelni w ramach opisanej reinkarnacji.

    Ciało – ręce, nogi, przewód pokarmowy, mózg i zapisane w nim informacje, służą przetrwaniu w bardzo konkretnych warunkach środowiskowych i kulturowych. Kiedy to środowisko znika i znika cel, jakim jest przetrwanie, ciało staje się bezużyteczne, a zmartwychwstanie traci sens.

    Tylko reinkarnacja połączona z adaptacją do zmieniającego się środowiska ma sens. Elementem nieśmiertelności są także trwałe dzieła człowieka pozostające po jego śmierci, jego wkład w wychowanie dzieci, ich posag, jego wkład do społeczeństwa, czyli w przybliżeniu także to, co R. Dawkins nazywa fenotypem rozszerzonym jednostki i społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń