american ultra film
Reżyseria: N. Nourizadeh • Premiera: 2015 • Produkcja: USA 

American Ultra

Mike (Jesse Eisenberg) jest wiecznie ujaranym dwudziestoparolatkiem z problemami. Jedynym pozytywem w jego życiu zdaje się być związek z Phoebe (Kristen Stewart). Kiedy chłopak nabiera odwagi, by oświadczyć się ukochanej, splot dziwacznych zdarzeń sprawia, że wplątują się oni w rządową aferę. Aferę okraszoną mnóstwem, mnóóóstwem krwi i mordobicia.

American Ultra – w wielkim skrócie – jest surrealistyczną komedią kryminalną, którą trudno jest mi oceniać w kategorii wad bądź zalet. Ma ona jasno określoną, dość specyficzną grupę potencjalnych odbiorców i każdy, kto chwyta się tego filmu, powinien brać to pod uwagę, zanim wystawi mu negatywną notkę. Takie produkcje po prostu trzeba lubić, a jeżeli ktoś w lekko głupawych i mocno przerysowanych historiach dobrze się nie odnajduje, niech lepiej po American Ultra nie sięga.

Żeby wyjaśnić w czym rzecz, nakreślę główne wątki: mamy bohatera, który został zaprogramowany przez CIA, by bronić się do upadłego, zabijając przy tym czym popadnie; kiedy CIA postanawia koleżkę zgładzić, pół miasta idzie z dymem, a trup ściele się gęsto. Karabiny rozrywają na strzępy każdego, kto się nawinie, ale choćby typków z bronią było kilkunastu, nasz bohater i tak prawdopodobnie da sobie z nimi radę. Ot, tak już został przez amerykańską agencję rządową zaprogramowany. Tyle. To znaczy, to oczywiście nie wszystko, ale nie chciałabym psuć Wam zabawy wyjaśnianiem wszystkich ukazanych w filmie wątków. W każdym razie myślę, że zrozumieliście już, jaki charakter ma American Ultra i zapewne wiecie, czy jest to propozycja warta Waszej uwagi.

Zanim się zniechęcicie – ja takich filmów z zasady nie oglądam i nie lubię. Bo mnie śmieszą w niewłaściwy sposób, często irytują i przytłaczają przerostem formy nad treścią. Tym razem jest jednak inaczej. American Ultra ma spójny, logiczny scenariusz i jest filmem naprawdę dobrze zrobionym. Montaż, zdjęcia, muzyka, charakteryzacja – wszystko wypada naprawdę doskonale. Do tego dochodzi aktorstwo na niezłym poziomie i w efekcie dostajemy całkiem dobry film. Oczywiście, wciąż będę mówić, że jest nieco głupawy, ale właśnie taki miał być – z całą tą swoją komiksową, przerysowaną otoczką.

Warto na rozluźnienie puścić sobie czasem coś tak… Surrealistycznie fajnego i dziwacznie głupawego.

Moja ocena: 6,5/10

, , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *