2 listopada 2015

[FILM] Sils Maria, reż. O. Assayas

Reżyseria: O. Assayas • Premiera: 2014 • Produkcja: Francja, Niemcy, Szwajcaria, USA

Sils Maria

Gwiazda ekranu, Maria Enders (Juliette Binoche) wyrusza w Alpy wraz ze swoją asystentką Valerie (Kristen Stewart). Tam zaczyna podsumowywać swoje życie i odkrywać siebie na nowo. Tam też zaczynają ujawniać się jej demony...

Co poszło nie tak?

  • Film jest bardzo specyficzny - akcja (jaka akcja?) niesamowicie się wlecze, ogólny klimat jest baaardzo senny, a przez długi czas widz zastanawia się, o co w ogóle w tym wszystkim chodzi. Tak naprawdę dopiero kilka godzin po seansie, kiedy już na spokojnie wszystko sobie przeanalizowałam, zaczęłam doceniać przekaz w tym filmie ukryty. Niestety, nie każdy pokusi się o refleksję i dość szybko Sils Maria skreśli.

Zbiór zalet

  • Piękne zdjęcia - szwajcarskie plenery są absolutnie powalające. Urzeka w nich także to, że przedstawione są w sposób surowy (bez podkręcania kolorów i zbędnego efekciarstwa), co niezwykle współgra z ogólnym klimatem filmu.
  • Genialne kreacje aktorskie Kristen Stewart (uhonorowanej Cezarem za tę rolę) oraz Juliette Binoche. Ta pierwsza podobała mi się bardziej przez swoją prawdziwość, natomiast druga pozwoliła sobie na dużą dozę teatralności i egzaltacji, które nie do końca do mnie przemawiają. Jednak pomimo tego - czuć było między nimi chemię i to, jak doskonale ze sobą współgrają.
  • Fabuła, która początkowo wydaje się zupełnie beznamiętna, z czasem okazuje się niesamowicie absorbująca. Sztuka, której kwestie analizują Valentine i Maria, zdaje się rozgrywać również w ich rzeczywistości, aż w końcu portrety literackich bohaterek - Sigrid i Heleny zaczynają mieszać się z portretami Val i Marii. Widz musi zastanowić się wtedy, co jest grą a co prawdą, co fikcją a co rzeczywistością.
  • Sils Maria w subtelny sposób porusza problematykę przemijania, uzależniania się od drugiego człowieka, braku akceptacji zmian zachodzących z wiekiem. Nienachalna uroda Binoche zostaje skonfrontowana tutaj ze świeżością prześlicznej Chloë Grace Moretz i otwartym umysłem bohaterki granej przez Stewart. Ten kontrast między nimi podkręca dramaturgię obrazu i uwydatnia desperację w słowach i gestach Marii.
  • Film jest niezwykle klimatyczny, co jest przede wszystkim zasługą niesamowitej muzyki i przepięknych zdjęć. Również sposób kręcenia (momentami "z ręki") doskonale wpisuje się w ogólną surowość atmosfery. Całość doprawiona zostaje szczyptą prawdziwej historii okolic miasta Sils Maria, która czyni obraz jeszcze bardziej intrygującym.

Podsumowując

Domyślam się, że do wielu osób kino tak specyficzne nie przemawia. Mąż, towarzyszący mi podczas seansu, najzwyczajniej w świecie przysypiał. Ja sama przez długi czas wierciłam się nerwowo i ziewałam, ale kiedy ostatecznie pojęłam przekaz ukryty w tej historii, absolutnie przepadłam i mam wielką ochotę poświęcić dwie godziny, by raz jeszcze chłonąć tę opowieść na nowo.

Moja ocena: 8/10
Film obejrzany w ramach wyzwania '1000 filmów'.

7 komentarzy:

  1. Nie jestem pewna, co do obejrzenia tego filmu (jedyne, co mnie do niego ciągnie to to, że gra tam Chloe Grace Moretz). Jednak może warto spróbować?
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem tą osobą, do której specyficzne kino faktycznie nie przemawia :) ale szansę filmowi dam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem przekonana do tego filmu :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby bez fajerwerków, ale pamiętam go do dziś. Magiczny na swój sposób ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem specyficzną osobą. Może przez to ten film do mnie trafi... ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Po przeczytaniu Twojej opinii postanowiłam obejrzeć ten film :D Myślę, że się spodoba

    OdpowiedzUsuń