30 września 2015

[KSIĄŻKA] Błękitne dni, Fernando Vallejo

Wydawnictwo: MuzaRok wydania: 2006 • Stron: 192

Błękitne dni

Pierwsza część autobiograficznego cyklu Rzeka czasu, autorstwa uznanego kolumbijskiego pisarza, Fernando Vallejo. Opowieść o dzieciństwie spędzonym w małym miasteczku, o życiu w wysoko postawionej rodzinie i o kolumbijskim, wprawiającym w osłupienie, otoczeniu, którego opis skutecznie zniechęci każdego do podróży w tamte strony...

Co poszło nie tak?

  • Spośród wszystkich kolumbijskich pisarzy, jakich czytałam - a byli wśród nich: Gabriel García Márquez, Patricia Engel czy James Cañón - Fernando Vallejo odznacza się najbardziej specyficznym sposobem pisania. Jego książka przepełniona jest wulgaryzmami, prowokacyjnymi sądami i wstrząsającymi anegdotami, które z pewnością nie przemówią do każdego czytelnika.
  • Nie jest to zarzut skierowany do samej książki, tylko myśl ogólna: na cykl autobiograficznych wspomnień autora składa się pięć tomów, tymczasem w Polsce ukazały się jedynie Błękitne dni. Żal mi, ponieważ bardzo chętnie poznałabym dalsze losy Vallejo.

Zbiór zalet

  • Fernando Vallejo jest pierwszym pisarzem iberoamerykańskim, który aż tak bardzo ujął mnie swoim językiem. Jego opowieści są lekkie, rubaszne, mocno wulgarne, momentami też zabawne. Doskonale się go czyta, nawet jeśli porusza tematykę ciężką i poważną. Taki swobodny styl, kojarzący się nieco z opowiastkami snutymi przy piwie, ewidentnie do mnie przemawia.
  • Kolumbia, jaką poznajemy dzięki Vallejo, jest krajem kokainistów, dziwek, morderców, złodziei, oszustów i mafiozów. Obraz życia społecznego i politycznego tego kraju wstrząsa, wzbudza niesmak i grozę, ale też jednocześnie ujmuje prawdziwością. Autor nie koloryzuje, nie sili się na tworzenie laurki dla swej ojczyzny - ta szczerość sprawia, że trudno obok Błękitnych dni przejść obojętnie.
  • Autobiograficzna opowieść kolumbijskiego pisarza przepełniona jest emocjonalnością i pewną dozą surowości. Treść książki jest nieco uwierająca, z pewnością niejednego czytelnika odrzuci, ale też w tych jego wspomnieniach i opowieściach kryje się całe mnóstwo emocji, wzruszeń, nostalgii. Autor opowiada o ludziach i miejscach, których już nie ma, o zdarzeniach, które minęły. Spogląda on na nie z różnych punktów widzenia, pokazując tym samym siebie jako człowieka wrażliwego, sarkastycznego, obywatela świata. Na kartach Błękitnych dni poznajemy zaledwie wycinek jego życia, jego świata, jego osoby, a jednak po lekturze wydaje się on zadziwiająco bliski i ważny.

Podsumowując

Powieść Vallejo poleciłabym wszystkim ciekawym świata, fascynatom niesamowitych osobowości, miłośnikom historii czy kultury iberoamerykańskiej. Wzruszycie się przy niej i popadniecie w osłupienie, ale warto cały ten nawał emocji przeżyć, bo to jedna z tych książek, które po prostu otwierają oczy.


Moja ocena: 8,5/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Pod hasłem' oraz 'Bibliotecznego'.

4 komentarze:

  1. A czytałaś Opowieści z miasta wdów i kroniki z ziemi mężczyzn? Myślę, że by Ci się podobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam, że wysoko oceniłam i wciąż trzymam.w swoich zbiorach, więc wiem, że będę do niej wracać :)

      Usuń
  2. Nie znam tej publikacji, ale skoro Twoim zdaniem wprawia w osłupienie to postaram się mieć ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń