17 sierpnia 2015

[FILM] Ostatnie tango w Paryżu, reż. B. Bertolucci

Reżyseria: B. Bertolucci • Premiera: 1972 • Produkcja: Francja, Włochy

Ostatnie tango w Paryżu

Jeden z najsłynniejszych filmów w dorobku Bernardo Bertolucciego - kontrowersyjny obraz wyniszczającej relacji pomiędzy dojrzałym mężczyzną i jego młodziutką zdobyczą. Film, który w latach siedemdziesiątych wstrząsnął światem i wywołał dyskusję na temat promowania pornografii na dużym ekranie. Film, którego kręcenie wpędziło odtwórczynię głównej roli w problemy psychiczne...

Co poszło nie tak?

  • Warstwa wierzchnia Tanga przesłania to, co w filmie tym jest najważniejsze, a same sceny intymne i pieprzne dialogi nie wywołują aż takich emocji, jak można by się spodziewać po licznych recenzjach. Domyślam się jednak, że za obrazem Bertolucciego wciąż ciągnie się opinia, jaką film zyskał w latach siedemdziesiątych, kiedy to widownia nie była przyzwyczajona do takiego epatowania seksualnym zezwierzęceniem na ekranie.
  • Przeszkadzała mi nachalna i nieco zbyt oczywista muzyka w tle.

Zbiór zalet

  • Gdyby na chwilę zapomnieć o licznych ujęciach łóżkowej perwersji, nietrudno byłoby zauważyć, że za całą tą historią kryje się niezwykle poruszający melodramat. Warstwa psychologiczna opowieści, choć zepchnięta na plan dalszy, jest tym, co rzeczywiście szokuje i zastanawia najbardziej. Zatem potraktowanie Ostatniego tanga w Paryżu jako znakomitego dramatu psychologicznego wcale nie byłoby nadużyciem.
  • Marlon Brando, ikona i legenda, potwierdza w filmie Bertolucciego swoją wybitność. Każdą emocję ma wypisaną na twarzy, gra całym sobą, jest autentyczny, boleśnie przejmujący i oddaje swemu bohaterowi część siebie (wiadomo, że niektórych jego kwestii nie było w scenariuszu). Partnerująca mu Maria Schneider nie daje się jednak przyćmić. Jest naturalna, świeża, pełna uroku i szaleństwa. Nietrudno dostrzec emocje rozgrywające się między nimi, dlatego aktorstwo uważam za jeden z najdoskonalszych elementów tego filmu. Na długo bohaterowie Tanga zapadną w moją pamięć.
  • Ostatnie tango w Paryżu stawia wiele pytań i zmusza widza do udzielania samemu sobie trudnych odpowiedzi. Scenariusz stanowi ucieleśnienie fantazji samego Bertolucciego, ale zapewne nie tylko w jego umyśle rodzą się obrazy tego typu, toteż łatwo postawić tezę, że niejednym umysłem fantazja ta wstrząsnęła i na niejednym odbiorcy zrobiła szokujące wrażenie. Jednym Tango pozwoli zajrzeć wgłąb siebie, innym uświadomi proste, życiowe kwestie. Coby to nie było, uważam, że film robi wrażenie i posiada przekaz, na którym warto się skupić.
  • Bardzo przemawia do mnie surowość jaką można dostrzec na ekranie. Wnętrza i ulice nie przyćmiewają bohaterów, a jednocześnie pokazują niedosłowne piękno miasta, budynku, pokoju, łazienki - i budują niepowtarzalną atmosferę, którą da się wyczuć od pierwszej do ostatniej sekundy filmu.

Podsumowując

Ostatnie tango w Paryżu to obraz dla tych, którzy nie boją się wulgarności i surowości na ekranie. Jest specyficzny, mocno kontrowersyjny i szeroko dyskutowany. Warto obejrzeć dla wybitnego aktorstwa i dramatu ukrytego za warstwą wierzchnią. Mocne, dobre, zapadające w pamięć kino - klasyk, który warto znać.

Moja ocena: 8/10
Film obejrzany w ramach wyzwania 'Oglądamy filmy wyreżyserowane przez Bernardo Bertolucciego' i '1000 filmów' oraz nauki pod hasłem 'Misja włoski' (przy czym okazało się, że włoskiego tutaj nie uraczymy).

7 komentarzy:

  1. Na pewno zobaczę, chyba właśnie takiego specyficznego filmu mi teraz potrzeba. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś sobie obejrzę, jednak na razie dam sobie spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na tej raczej się nie skuszę, ale sporo innych będę oglądać.Ps. Wysłałam e- maila z małą prośbą związaną z planowanym projektem blogowym.

    OdpowiedzUsuń
  4. O jeden z moich ulubieńców! Polecam "Stealing Beauty" Bertolluciego!
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam sześć lat temu, bardzo dobry film :)

      Usuń
  5. Dla mnie ten film był kiepski, spodziewałam się czegoś wow, ale niestety nie trafiono w mój gust :D

    OdpowiedzUsuń