18 sierpnia 2015

[FILM] Ojciec chrzestny, reż. F.F. Coppola

Reżyseria: F.F. Coppola • Premiera: 1972 • Produkcja: USA

Ojciec chrzestny

Jeden z najbardziej znanych i najbardziej cenionych filmów w historii kinematografii, stanowiący ekranizację głośnej powieści o tym samym tytule. Opowieść o mafijnej rodzinie, która rządzi ulicami Nowego Jorku. Pierwsza część trylogii.

Zawsze byłam pewna, że ten film już widziałam i po prostu mnie znudził. Ale nie, ekranizacja mojej ulubionej powieści nie mogła mnie znudzić - ja jej najzwyczajniej w świecie nigdy dotąd nie widziałam.

Co poszło nie tak?

  • Strona techniczna produkcji nie powala, ale też nie uważam tego za wielki problem, szczególnie, że chodzi o film nakręcony ponad czterdzieści lat temu.
  • Zupełnie nie przekonuje mnie obsadzenie Jamesa Caana w roli Sonny'ego Corleone. Zamiast znanego z książki sycylijskiego ogiera otrzymujemy typa, który prezentuje się jak przeciętny irlandzki robotnik. Jego aktorstwu absolutnie niczego zarzucić nie można, ale kompletnie nie pasował on do otoczenia.

Zbiór zalet

  • Al Pacino.
  • Al Pacino.
  • Al Pacino.
  • Okej, odkąd jako nastolatka przeczytałam powieść Puzo, Michael Corleone stał się jednym z moich najukochańszych bohaterów literackich, dlatego też ilekroć Al Pacino pojawiał się na ekranie, po prostu wzdychałam sobie, jakbym znów była w podstawówce. Uważam, że jego niezwykłe oczy, głos, postawa - wszystko - stanowią idealne dopełnienie obrazu Michaela, jaki powstał w mojej głowie, gdy czytałam ulubioną powieść po raz pierwszy.
  • Marlon Brando. Uważam, że żadną z kreacji nie pobije tej z Tramwaju zwanego pożądaniem, ale jest tutaj tak cholernie dobry, charakterystyczny i zapamiętywalny, że absolutnie nie dziwi mnie, że za rolę Dona Corleone uhonorowany został Oscarem. Choć to dość zaskakujące, że potraktowano jego rolę jako pierwszoplanową, ponieważ dla mnie zdecydowanie bohaterem głównym całej historii był nie kto inny, jak jego syn - Michael.
  • Muzyka. Kilka lat temu, przyznałam się Wam, że przy ścieżce dźwiękowej z Ojca chrzestnego mogłabym nawet umierać. To zbiór kompozycji naprawdę wyjątkowych, niesamowitych, wywołujących ciary na całym ciele. Polecam na każdy nastrój.
  • Bardzo dobry scenariusz, który z pewnością nie rozczaruje żadnego czytelnika powieści Puzo. W filmie zostało ujęte dokładnie to, co ujęte być powinno - bez zbędnego przeinaczania, rozwlekania albo ucinania faktów. Historia jest spójna, interesująca i bez reszty absorbująca.
  • Wysoki poziom aktorstwa - zarówno w wykonaniu dużych nazwisk na pierwszym planie, jak i odtwórców ról epizodycznych. Bardzo dobrze ogląda się ich współpracę na ekranie.

Podsumowując

Ojciec chrzestny to absolutny klasyk, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Jako ekranizacja powieści, którą wielbię od dawna, spisuje się bez zarzutu. Ale nie mogło być inaczej, w końcu z jakiegoś powodu cały świat oszalał na punkcie tej historii.

Moja ocena: 9/10
Film obejrzany w ramach wyzwania '1000 filmów'.

Przeczytaj również:

8 komentarzy:

  1. A ja jakoś nie oszalałam na punkcie ''Ojca chrzestnego''. Po porostu, film obejrzałam i obyło się bez ochów i achów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też można :) W sumie mnie to nie dziwi, to z pewnością nie jest opowieść dla każdego.

      Usuń
  2. Nigdy nie widziałam tego filmu i nie ciągnie mnie do obejrzenia go.
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam święta zasadę, której nie łamię. Najpierw książka potem film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i odpowiedziałam na e- maila jak coś.

      Usuń
  4. Ostatnio zaczęłam oglądać, ale nie skończyłam. Chyba czas na książkę...

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja mama też po uszy zakochana w Alu Pacino. Ja za to oglądając "Ojca Chrzestnego" widzę jedynie Marlona Brando - fenomenalna kreacja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Film jest świetny, ale niektóre sceny są zbyt rozwlekłe. To ta jedna wada, którą odkryłam, gdy oglądałam ostatnio "Ojca Chrzestnego".

    OdpowiedzUsuń