21 lipca 2015

[KSIĄŻKA] Zosia z ulicy Kociej, Agnieszka Tyszka

Wydawnictwo: Nasza KsięgarniaRok wydania: 2012 • Stron: 224 

Zosia z ulicy Kociej

Perypetie rezolutnej dziewięciolatki, która wraz z rodzicami i młodszą siostrą przenosi się z centrum pod Warszawę i tam przeżywa swoje liczne przygody. Oczywiście nie jest w nich odosobniona, bo stale towarzyszy jej nietuzinkowa rodzina. Możecie być pewni, że czeka Was przy poznawaniu ich losów prawdziwy ubaw!

Sama zakupiłam wszystkie tomy tej serii dla mojej małej Zośki i cieszę się, że dzięki imiennemu skojarzeniu trafiły do naszych zbiorów tak interesujące książki.

Co poszło nie tak?

  • Nie jest to propozycja uniwersalna. Jako dorosła bawiłam się przy lekturze doskonale, ale już dla nastolatek taka książka może okazać się zbyt dziecinna. Nie jest to oczywiście jakiś wielki zarzut, w końcu przygody Zosi kierowane są do określonej grupy odbiorców, ale istnieje wiele publikacji tego typu, które pokochają wszyscy - niezależnie od wieku, a ta raczej do takich nie należy.


Zbiór zalet

  • Absolutnie wszyscy bohaterowie powieści są charakterni, zabawni i niezwykle barwni. Niekiedy autorka nieco przerysowuje ich portrety, ale czyni to w sposób na tyle umiejętny, że czytelnika to naprawdę bawi.
  • Narratorką opowieści jest Zosia, a jej przemyślenia i powiedzonka to prawdziwa skarbnica złotych myśli i tekstów do cytowania w żartach. Rezolutna i bystra z niej dziewczynka - taki typ bohaterki, którą się po prostu uwielbia. Nie mniej zabawna i intrygująca jest jej siostrzyczka, jak również ciotka, a miejscami też rodzice i babcie.
  • Dziewczynki przeżywają tutaj przygody trochę w starym stylu - autorka z poczuciem humoru pisze o ich zwyczajnej codzienności, jednocześnie dobrze osadzając historię we współczesności. Czasem mam wrażenie, że dzieciaki już takich przygód nie miewają - zarówno w życiu codziennym jak i dzisiejszej literaturze częściej trafiam na maluchy z komórkami w dłoniach, przeżywające wydarzenia z gier komputerowych, nie zaś na zwyczajne dzieciaki brudzące się w błocie, rzucające w siebie robakami i wygłupiające się z młodszym rodzeństwem w ogrodzie.
  • Książka napisana jest z pomysłem, ale na docenienie zasługuje także pomysł na jej wydanie - sam tekst nie jest bardzo obszerny, rozdziały są krótkie, a na każdej stronie znajdują się humorystyczne ilustracje. To sprawia, że Zosia z ulicy Kociej będzie idealną propozycją dla dzieciaków, które nie potrzebują jeszcze czytać opasłych tomiszczy i zadrukowanych od góry do dołu stronic.

Podsumowując

Książka Agnieszki Tyszki to miła, sympatyczna i pełna ciepła opowiastka dla dzieciaków do 11-12 lat. Jest odrobinę dziecinna, ale też taka ma być, dlatego też podbiła moje serce. Jestem pewna, że moja Zońka, która póki co przede wszystkim ma ochotę tę książkę zjeść, z czasem również ją pokocha.

Moja ocena: 8,5/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Pod hasłem', 'Polacy nie gęsi', 'Grunt to okładka' oraz 'Z literą w tle'.

8 komentarzy:

  1. Co do wad to można się zgodzić, nie każda książka każdemu się spodoba. Ja czytając twoją recenzje odniosłam wrażenie, że jest to książka przeznaczona dla młodszych czytelników, gdybym była młodsza z pewnością, by mi się bardzo podobała, jednak teraz? Nie mam zielonego pojęcia, może tak, może nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zależy co kto lubi. Pewnie gdybym miała jakieś czternaście-szesnaście lat nie bawiłabym się przy niej dobrze. Teraz jestem mamą i trochę inaczej patrzę na literaturę tego typu :)

      Usuń
  2. chętnie bym przeczytała na rozbawienie ;) czasem warto wracać do takich ksiażek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na co dzień wolę nieco doroślejszą literaturę. Natomiast moje szkraby są jeszcze zdecydowanie za małe. Zatem odpuszczę sobie niniejszą serię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam z tej serii tom 6 lub 7, "Wielkie zmiany" - bawiłam się super.
    Może dla 16-latek to zbyt dziecinne, ale tak max. do 14 "ujdzie" ;-) Zależy też od poczucia humoru danego młodego czytelnika :-)
    Coś w tym stylu jest "Znowu kręcisz, Zuźka", ale tam bohaterka jest młodsza i to ona powoduje różne hece, tu Zosia "ogarniała" raczej wszystko dookoła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w takim razie chętnie bym tę Zuźkę poznała, lubię takie gagatki.

      Masz rację, są osoby, które w każdym wieku polubią takie książki, a są i takie, które nawet w wieku dziecięcym będą czuły się na nie 'za stare' ;)

      Usuń