13 lipca 2015

[FILM] Serena, reż. S. Bier

Reżyseria: S. Bier • Premiera: 2014 • Produkcja: Czechy, USA

Serena

Osadzona w latach trzydziestych, nakręcona z niemałym rozmachem ekranizacja powieści Rona Rasha o tym samym tytule (recenzja). Opowieść o niesamowitej kobiecie i jej mężu, o środowisku w jakim żyją i o niszczycielskiej mocy, jaką może nieść miłość.

Co poszło nie tak?

  • Na tle książki film wypada naprawdę blado. Pominięto wiele interesujących wątków, co się oczywiście zdarza, ale największym błędem było całkowite zmienienie najważniejszych momentów całej tej historii.
  • Uczynienie głównej bohaterki nijaką cierpiętnicą, a jej męża sierotą bez ikry.
  • Raczej średnie aktorstwo, szczególnie w wykonaniu Bradleya Coopera, dla którego jedynym elementem wczucia się w rolę, była zmiana akcentu.
  • Dość nudna fabuła - mało interesująca zarówno dla znających literacki pierwowzór, jak i "przypadkowych" widzów.

Zbiór zalet

  • Rewelacyjne zdjęcia i naprawdę piękna scenografia. Uwagę zwracają szczególnie wspaniałe plenery. Również wnętrza wiernie odzwierciedlają epokę, a i charakteryzacji nie można nic zarzucić.
  • Jennifer Lawrence próbująca cokolwiek "wycisnąć" ze słabo nakreślonej postaci - widzowie mają do niej wiele zastrzeżeń, ale moim zdaniem jej nienachalna uroda doskonale pasuje do filmów tego typu.
  • Dobra, idealnie dopasowana do zdjęć muzyka.

Podsumowując

Nie nudziłam się podczas seansu Sereny, ale też nie będę wspominać tego filmu szczególnie dobrze. Uważam, że to jedna z najgorszych ekranizacji w historii kina. Po obsadzie spodziewałam się dużo lepszych wrażeń, szczególnie, że pokochałam literacką wersję tej historii. Duże rozczarowanie.

Moja ocena: 4/10

10 komentarzy:

  1. Też słyszałam, że film niestety cienki. A szkoda, bo miał potencjał !

    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wcześniej książki nie czytałam, więc miałam inne oczekiwania. Film w moim guście, ale postać Lawrence rzeczywiście kiepska.. Nie miała co za bardzo z tą rolą zrobić i tak wybrnęła najlepiej jak się dało. Ogólnie film ma trochę luk, jest jakby niedopracowany, ale klimat, emocje i kilka bardzo fajnych scen było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, klimatem i niektórymi scenami film zdecydowanie wygrywa. Ale dla mnie to za mało, szczególnie, że książkę oceniłam bardzo wysoko. Polecam lekturę :)

      Usuń
  3. Bier bardzo sobie cenię, za Wesele w Sorrento, za Tuż po weselu, za jej wspaniałą obserwację ludzkiej natury. Ale Sereny nie oglądałem, zresztą w ubiegłym roku zaprezentowała chyba dwa filmy. Czekam by je zobaczyć, chodź Twoja recenzja Sereny trochę studzi moje oczekiwania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przy mniejszych oczekiwaniach lepiej ją odbierzesz? Powodzenia :)

      Usuń
  4. Nie miałam zamiaru oglądać tego filmu,bo za aktorką średnio przepadam,a po Twojej recenzji tym bardziej nie planuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ja akurat Lawrence bardzo cenię ;)

      Usuń
  5. Jennifer Lawrence to jedna z moich ulubionych gwiazd kina i ulubiona aktorka młodego pokolenia. Uwielbiam, kiedy pojawia się na ekranie, ma duży talent. Potrafi zaprezentować całą gamę różnych uczuć. Ze względu na wystąpienie w produkcji Jennifer, film kiedyś obejrzę. Troszkę już o nim zapomniałem, bo opis w ogóle nie zachęca. Ja osobiście nie czytałem książki, więc mam nadzieję, że chociaż odrobinę lepiej odbiorę ten film :) No i oczywiście - zdjęcia plenerów, które widziałem - baaardzo zachęcające, masz rację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy mniejszych oczekiwaniach i nienastawianiu się na nic, z pewnością film lepiej wypada :)

      Usuń
  6. Nie czytałam książki, film miałam na liście do obejrzenia i w końcu nadszedł ten dzień. No nie mogłam przebrnąć przez to "dzieło". Fabuła nudna, babka trochę trzaśnięta, on - typowy pantofel i tyle. Chyba sięgnę po książkę.

    OdpowiedzUsuń