15 czerwca 2015

[FILM] Marzyciele, reż. B. Bertolucci

Reżyseria B. Betolucci • Premiera: 2003 • Produkcja: Francja, UK, Włochy

Marzyciele

Rzecz dzieje się we Francji roku 1968, kiedy na ulicach walczono i protestowano. Młody Amerykanin przypadkowo poznaje osobliwe rodzeństwo - Isabelle i Theo - i daje się namówić na wspólne zamieszkanie z nimi. To wydarzenie zupełnie przewartościowuje życie i priorytety całej trójki...

Co poszło nie tak?

  • Dla co bardziej pruderyjnych i mało tolerancyjnych widzów będzie to film obrazoburczy, przekraczający granice dobrego smaku, odpychający.
  • Jeżeli film miał opowiadać o rewolucji '68, to raczej średnio ten temat został poruszony. A przynajmniej nie bezpośrednio.

Zbiór zalet

  • W Marzycielach dominuje nagość i sensualność, ale tak naprawdę to tylko otoczka, pretekst do opowiedzenia jakiejś historii. Warto przedrzeć się przez tę warstwę wierzchnią, by zagłębić się w tę opowieść, bez niepotrzebnego skupiania się wyłącznie na seksualności.
  • Główni bohaterowie są nieco eteryczni, melancholijni, cholernie inteligentni i niesamowicie barwni. Ich dyskusje i konflikty, a także zachowania i pomysły intrygują i przyciągają.
  • Co jest piękne i kuszące, to mnogość nawiązań do literatury, a także - przede wszystkim - do klasyki kinematografii. W opowieść ciekawie wplecione zostają fragmenty filmów z Charliem Chaplinem, Busterem Keatonem, Gretą Garbo czy Marleną Dietrich.
  • Uwagę przyciągają piękne wnętrza i wspaniałe ujęcia Paryża lat sześćdziesiątych.
  • Zawsze przemawiają do mnie opowieści o wolności i walce o swoje ideały, sztuce i namiętności. A jeśli w dodatku są tak klimatyczne, nieco przyciężkawe - moje serce czuje się podbite.

Podsumowując

Marzyciele to dobry, interesujący film. Może nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale z pewnością na długo pozostaje w pamięci. Świetnie zrealizowana i ciekawie opowiedziana historia o młodości, wolności, sztuce, będący pięknym hołdem dla historii kina. Specyficzny, nie dla wszystkich, ale zdecydowanie wart obejrzenia.

Moja ocena: 8/10
Film obejrzany w ramach wyzwania 'Oglądamy filmy wyreżyserowane przez Bernardo Bertolucciego'.

8 komentarzy:

  1. Miałam ochotę na ten film.Po Twojej recenzji się to tylko zaostrzyło ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, że na długo pozostaje w pamięci. Obejrzałam parę miesięcy temu, a w głowie siedzi nadal ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to pierwsze koty za płoty! :) Gratuluję dobrego startu. Ja się trochę zmęczyłem przy debiucie Bertolucciego. Oczywiście zachęcam :) Odczucia mogą być zgoła inne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chyba zaliczam się do tych "nie dla wszystkich", ale kiedyś może spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio szukałam jakiegoś fajnego filmu do obejrzenia wieczorem, więc dziękuję za fajną propozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że warto ten film obejrzeć ze względu na wspomnienie o otoczeniu tamtejszej Francji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam filmy Bertolucciego. "Stealing beauty"/"Ukryte pragnienia" i "Ostatni cesarz", to jedne z moich najukochańszych.
    Lubię tego aktora, blondyna, co jest na zdjęciach po lewej. Taki jak Leo Di Caprio :) Pamiętam go z Dawson's Creek/Jeziora marzeń, jak spotykał się z Jen.
    Film oczywiście chętnie bym obejrzała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię Marzycieli :) Potrafią w człowieku obudzić emocje, a to cenię w kinie!

    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń