13 maja 2015

[FILM] Gran Torino, reż. C. Eastwood

Reżyseria: C. Eastwood • Premiera: 2008 • Produkcja: Niemcy, USA

Gran Torino

Wyjątkowo zgorzkniały weteran wojenny wiedzie samotny żywot na przedmieściach. W jego uporządkowane smętne życie nieoczekiwanie wkracza grupa Azjatów, którzy powoli kruszą mur za którym kryje się pochodzący z Polski amerykański twardziel.

Co poszło nie tak?

  • Naiwny scenariusz - fabuła jest bardzo naciągana. Taka typowa opowieść o Scrooge'u, który na starość nagle doznaje olśnienia i postanawia się zmienić.
  • Bolesna przewidywalność - od początku do końca byle dureń domyśli się, co czaić się będzie za "następnym rogiem".
  • Uciekanie się do banałów i stereotypów.

Zbiór zalet

  • Mocny, poruszający przekaz. To naprawdę uderza, kiedy widzi się człowieka, który nie potrafi pomóc własnej rodzinie, za to bratnie dusze znajduje wśród obcych.
  • Doskonałe aktorstwo. Zachwyca szczególnie kreacja Eastwooda, który wprawił się już w rolach zatwardziałych, żwawych staruszków.
  • Cała plejada naprawdę ciekawych (choć niekiedy schematycznych) postaci - azjatyckie dzieciaki z sąsiedztwa, rodzina głównego bohatera, lokalni gangsterzy, ksiądz i cała reszta.
  • Doskonały humor. Nie każdy odnajdzie się w ksenofobicznych i rasistowskich żartach, ale tutaj są one odpowiednio wyważone i podane w naprawdę znośnej formie. Albo inaczej: kiedy ktoś taki jak Clint Eastwood cedzi chamskie żarty na temat Murzynów, Azjatów, Włochów czy Irlandczyków - absolutnie nie może to brzmieć słabo.
  • Niepowtarzalny klimat, taki trochę z nutą retro. Wszystko się tutaj zgadza, każdy element buduje większą, ultraklimatyczną całość.

Podsumowując

Przyzwoity film, w którym doskonale odnajdą się miłośnicy amerykańskiego kina sprzed dziesięcioleci. Ciekawa historia opowiadająca o intrygujących ludziach. Zapada w pamięć i momentami wgniata w fotel. Nawet jeśli miejscami jest nieco zbyt oczywista, zdecydowanie zasługuje na uwagę.

Moja ocena: 7,5/10

Film obejrzany w ramach wyzwań: 'Oglądamy filmy wyreżyserowane przez Clinta Eastwooda' oraz '1000 filmów'.

8 komentarzy:

  1. Nie ciągnie mnie do tego filmu. Jednak mimo to świetna recenzja, jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Może kiedyś najdzie Cię na coś mocnego i klimatycznego :-)

      Usuń
  2. Bardzo spodobał mi się ten film! Masz rację - klimat tego filmu jest po prostu wyśmienity! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam kilka lat temu, ale już niewiele z niego pamiętam, muszę go sobie przypomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam ten film! Nawet poleciało kilka łez pod koniec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończenie naprawdę mocne. W ogóle sam film bardzo wyrazisty. Szkoda tylko tej przewidywalności...

      Usuń