8 maja 2015

Grbavica, reż. J. Žbanić

grbavica plakat
Grbavica
reż. J. Žbanić • Austria, Chorwacja, Niemcy, Bośnia i Hercegowina, 2006
Bałkany od lat są obiektem mojej niesłabnącej fascynacji. Marzę o podróży w tamte strony, uwielbiam tamtejszą muzykę, tamtejsze kino, tamtejszą kulturę. Historia naznaczyła te miejsca boleśnie, a o traumie rozgrywającej się całkiem niedawno na Bałkanach wojny opowiada właśnie Grbavica, jeden z najbardziej poruszających filmów, jaki znam. Doskonały przykład europejskiego kina naturalistycznego, które wręcz poraża... zwyczajnością.

W Sarajewie pielęgnuje się pamięć o tych, którzy polegli. Kobiety spotykają się w grupach wsparcia, dzieciaki prześcigają się w opowieściach o bohaterskości ojców. Nastoletnia Sara rozmawiać o ojcu nie może - nic o nim nie wie. Ale ciekawość jest coraz silniejsza, tak jak coraz silniejsze stają się jej naciski na matkę. Powiedzieć, że prawda jest brutalna, to mało. Historia Esmy tak mocno ściska za serce i żołądek, że chyba nigdy nie zniknie ona z mej pamięci...

Sarajewo bez przerwy płacze, jest przygnębiające i rozdzierająco smutne. Takie same są serca jego mieszkańców. Mieszkańców psychicznie okaleczonych, na lata pogrążonych w traumie. Oni jednak nie płaczą - emocje tłumią w sobie. My widzimy to, jak z tymi emocjami walczą i jak mierzą się z rzeczywistością. A ta jest po prostu... przytłaczająca.

Źródło: filmweb.pl

Trudno ogląda się filmy o cierpieniu. Grbavica porusza do głębi, momentami brutalnie wstrząsa, ale tak naprawdę w historii tej kryje się nieco ciepła. To taka opowieść o życiu. Zwyczajnym, prostym, pozbawionym większych wzlotów, ale niekiedy urokliwym - życiu. Esma to kobieta o niebywałej sile charakteru, walcząca z demonami przeszłości i pokazująca, jak wielką moc może posiadać miłość matki. Jej córka, Sara, to dziewczyna z charakterem, która nie obawia się bójek z chłopakami. Obie jednak, mimo całej tej twardości, są tak samo kruche, jak całe Sarajewo...

Jasmila Žbanić udowodniła Grbavicą, że najbardziej wyrazista może być prostota i oszczędność. Ten film spokojnie nazwać można minimalistycznym i skromnym, a jednak odznacza się on tak niesamowitą siłą przekazu, że aż samo to po prostu poraża.

Dobre kino. Mocno przytłaczające kino.
Tylko dla tych, którzy dobrze odnajdują się w tej bałkańskiej specyfice...

Moja ocena: 9/10
Film obejrzany w ramach wyzwania '1000 filmów'.

9 komentarzy:

  1. Masz rację, ciężko oglądać czyjeś cierpienie bez względu na to, czy to fikcja czy rzeczywistość. Ja w każdym razie często wzruszam się na tego tupu dramatycznych produkcjach, dlatego nie wiem, czy skuszę się na Grbavicę. To chyba jednak ponad moje siły. Aczkolwiek zastanowię się jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Filmy o konfliktach bałkańskich są ok.Nie mam o nich specjalnego zdania,ale skoro mówisz,że film bardzo dobry,to powinnam go obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie muszę obejrzeć. Każde świadectwo wydarzeń na Bałkanach jest warte uwagi, konflikty rozgrywające się w tamtych okolicach niezmiennie są przerażające...
    Chciałabym Cię zapytać, w jakim języku mówią w filmie? Bo widzę, że to nie tylko bałkańska produkcja, a mam nadzieję na seans w oryginale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem za bardzo rozróżnić, ale pewnie będzie to albo bośniacki albo serbsko-chorwacki :) Lektor trochę zagłuszał, ale w paru dialogach słyszałam też angielski.

      Usuń
    2. Aż tak dokładnie nie muszę wiedzieć, zależało mi tylko na wiedzy, czy to któryś z języków bałkańskich czy niemiecki/angielski :) Dzięki!

      Usuń
  4. Będę musiała obejrzeć, bo film wydaję się być ciekawy, a twoja recenzja jest niezwykle zachęcająca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie interesowałam się tamtejszą kulturą, ale myślę, że wszystkie świadectwa o zbrodniach pod naszym nosem są warte obejrzenia i zapamiętania. Interesuję się innym rejonem świata, ale jeśli będę mieć okazję na pewno obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie również fascynują Bałkany, szczególnie kwestia pamięci o tym, co działo się tam w latach 90. ubiegłego wieku. Uważam, że nie ma lepszego kina niż to, które perfekcyjnie, bez zadęcia, bez idealizacji i zbędnej intelektualizacji obrazuje rzeczywistość, więc na pewno nie daruję sobie seansu „Grbavicy”.

    OdpowiedzUsuń