26 maja 2015

[FILM] Don't Let Me Drown, reż. C. Angeles

Reżyseria: C. Angeles • Premiera: 2009 • Produkcja: USA

Don't Let Me Drown

Rzeczywistość po atakach na World Trade Center. Jedni usiłują znaleźć odpowiedź na pytanie "dlaczego?", inni borykają się z żałobą i wciąż żyją wspomnieniami, jeszcze inni starają się pogodzić z nową rzeczywistością, otrzepać z pyłu pozostawionego po dwu wieżach i po prostu żyć. W takim chaosie pomiędzy nastoletnim Meksykaninem i pochodzącą z Dominikany dziewczyną rozwija się uczucie. Uczucie, które jest zakazane - bo według otoczenia ona powinna nurzać się w żałobie po tragicznie zmarłej siostrze, zaś on nie powinien zadawać się z czarnymi. W tym wieku jednak na zakazy się nie patrzy, a miłość stanowi jedyną wartość, jaka się liczy...

Co poszło nie tak?

  • Nie wiem czy można coś zarzucić temu filmowi. Jest mało odkrywczy i odrobinę przewidywalny, ale ani trochę nie psuje to odbioru.

Zbiór zalet

  • Ścieżka dźwiękowa zwróciła moją uwagę jako pierwsza. W tle można usłyszeć mnóstwo dobrego rapu, który zawsze jest dla mnie kuszący.
  • Świeżość i naturalność młodych aktorów, między którymi da się wyczuć niesamowitą chemię oraz dobre kreacje tych bardziej doświadczonych - Ricardo Chaviry (Carlos z Gotowych na wszystko), Giny Torres (Jessica z Suits) i innych.
  • Dobry, spójny scenariusz. Don't Let Me Drown porusza, wstrząsa i oczarowuje - wszystko to w sposób nienachalny, bez epatowania cierpieniem i patosem.
  • Cudownie przedstawione uczucie rodzące się między głównymi bohaterami. Ci nastolatkowie nie są słodkimi małolatami obdarowującymi się pluszowymi misiami. Ich relacja jest dojrzała, trudna, głęboka. Opiera się na subtelnych gestach i spojrzeniach. Nie ma tu ckliwości i uniesień rodem z ekranizacji powieści Sparksa. Jest po prostu cholernie życiowe uczucie, któremu daleko do rozkosznego rzygania tęczą.
  • Zwrócenie uwagi na problemy imigrantów i biedoty, a także wszystkich tych, których nie ominęła tragedia 11 września i trauma z nią związana.
  • Rewelacyjne zdjęcia i niepowtarzalny, nieco surowy klimat, które czynią ten film zapadającym w pamięć i wyjątkowym.

Podsumowując

Na Don't Let Me Drown trafiłam przypadkiem na kanale Sundance Channel i kolejny raz przekonałam się, że można w telewizji znaleźć niepozorny, zupełnie nieznany film, który chwyta za serce, zaskakuje i głęboko porusza. To naprawdę dobre, ambitne kino niskobudżetowe. Zdecydowanie zasługujące na uwagę, polecam!

Moja ocena: 8,5/10

6 komentarzy:

  1. Film rzeczywiście wydaję się kuszący, będę musiała go obejrzeć.
    Świetna recenzja, jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam, mam nadzieję, że podzielisz się wrażeniami :)

      Usuń
  2. obejrzę w weekend, na 100%, zaciekawiłaś mnie swoją recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w takim razie jestem ciekawa, jak Ci się spodoba. Film zaskakuje o tyle, że opowiada o młodzieńczym uczuciu, a jednak wcale dla młodzieży zarezerwowany nie jest.

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że nawet nigdy nie słyszałam o tym filmie. Dobrze, że napisałaś o nim, bo poczułam się zainteresowana zarówno tematyką, jak i muzyką (uwielbiam rap!) oraz obsadą aktorską złożoną z młodych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie wiedziałam, że gustujesz w takiej muzyce :) Cieszę się, że film zwrócił Twoją uwagę - faktycznie jest nieznany, ale zdecydowanie warto zrobić wokół niego trochę zamieszania.

      Usuń