28 marca 2015

Złodzieje snów, Maggie Stiefvater

Złodzieje snów, Maggie Stiefvater
Oryginał: The Dream Thieves
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2015
Stron: 480
Gatunek: fantasy
Nie znam Króla Kruków, którego kontynuację stanowią Złodzieje snów, ale za to poznałam już samą Maggie Stiefvater (odsyłam do recenzji jej powieści Drżenie) i wiedziałam, że wśród autorów piszących dla młodzieży, zdecydowanie wyróżnia się ona zajmującym stylem opowiadania i niesamowitą, nie znającą żadnych granic wyobraźnią. Z tego też powodu z niemałą ekscytacją podeszłam do lektury Złodziei snów i... przepadłam.

A teraz... Teraz będę bała się śnić.

Nie jest łatwo wgryźć się w lekturę, kiedy ma się do czynienia z drugą częścią cyklu i nie wie się, co doprowadziło bohaterów do sytuacji, w jakiej aktualnie się znajdują oraz nie zna się praw rządzących danym światem. Początkowo stanowiło to dla mnie pewną niedogodność, jednak Maggie Stiefvater w miarę upływu akcji podsuwa wskazówki dotyczące wydarzeń z pierwszej części The Racen Cycle i w pewnym momencie uporczywa myśl: "ale o co chodzi?" zostaje zastąpiona czymś na kształt: "jest wspaniale, chcę więcej, dajcie mi więcej". Od tego momentu lektura staje się już wyłącznie czystą przyjemnością...

W świecie złodziei snów egzystuje grupa przyjaciół - Ronan, Adam, Gansey, Noah (choć tylko częściowo) oraz Blue. Ten pierwszy potrafi wykradać przedmioty ze swoich snów i to wokół jego osoby koncentruje się cała historia, choć przyznać należy, że jego osobliwym kolegom autorka poświęca naprawdę wiele uwagi. Dużo jej rezerwuje także dla jedynej przedstawicieli płci pięknej w tym gronie - Blue. I co ujmuje w tym najbardziej to to, że jej postać ma tutaj najwięcej charakteru. To już kolejny przykład tego, że Maggie Stiefvater potrafi wyrysować wyraziste i absolutnie niesamowite postaci kobiece, co - niestety - jest rzadkością w przypadku współczesnych pisarzy piszących dla młodzieży.

Choć wydawać by się mogło, że wszystko już w świecie fantasy powiedziano, Stiefvater udowadnia, że jest w stanie zaoferować czytelnikowi coś świeżego, oryginalnego, niepowtarzalnego. To nie jest kolejna słodziutka opowiastka o wampirach, aniołach, wilkołakach i innych cudakach. Tutaj autorka otacza swych bohaterów prawdziwym mrokiem, z niezwykłą dbałością o detale opisuje sceny walk, kreuje świat, jakiego jeszcze nie było i opowiada tak frapującą i poruszającą historię, że od książki naprawdę nie sposób się oderwać.

Styl pisania Maggie Stiefvater odpowiada mi w każdym najmniejszym calu. Choć Złodzieje snów stanowią klasyczny przykład powieści dla młodego czytelnika, brak tutaj sztuczności i przesadnej prostoty, które charakteryzują wiele dzieł tego gatunku. Powieść tę czyta się naprawdę dobrze, z obowiązkowym dreszczem przebiegającym po plecach. I można mieć szkołę już dawno za sobą, a i tak będzie się podczas lektury bawić (choć nie jest to może najbardziej przystające określenie) znakomicie. Jedynym uchybieniem jest mocne splątanie niektórych wątków. Czytając tę książkę, momentami czułam zamieszanie i zagubienie, które psuły nieco lekturę. Być może to wina pędzącej na łeb na szyję akcji, w której łatwo się poplątać, być może to problem z niemałą ilością wątków pobocznych. Cokolwiek by to nie było, stanowi nieduże uchybienie. Jako całość, książka wypada naprawdę dobrze. Nareszcie ktoś przestał traktować nastolatki jak zapatrzone w miłosne opowiastki dzieciaczki i zaproponował im coś poważnego, mrocznego, prawdziwie oddziałującego na wyobraźnię.

Złodzieje snów to swoisty powiew świeżości w świecie młodzieżowej fantastyki. Warto zarezerwować dla nich czas i wkroczyć do tego niezwykłego świata... Choć potem nie będzie od niego odwrotu, a ślad kruczego pazura na duszy czytelnika odznaczy się na długo...

Moja ocena: 8/10

8 komentarzy:

  1. Czytałam trylogię "Drżenie". Uważam, ze autorka pisze całkiem interesująco. Bardzo mnie zachęciłaś do tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę. Myślę, że się nie zawiedziesz :-)

      Usuń
  2. Muszę sięgnąć po pierwszy tom (już ktoś mi go cały czas poleca - "przeczytaj, przeczytaj"). Połowę Drżenia przeczytałam i nie mogłam już dalej czytać to było nudne. Za to mogę polecić Wyścig Śmierci tej autorki, jest wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Drżenie' faktycznie miało trochę słabszych momentów, ale i tak ostatecznie okazało się bardzo ciekawe :) O 'Wyścigu Śmierci' z kolei nie słyszałam, muszę poszukać.

      Usuń
  3. Bardzo się cieszę, że tak pozytywnie oceniasz ''Złodzieje snów'', ponieważ polubiłam twórczość Maggie Stiefvater za sprawą trylogii ''Drżenie'', dlatego chętnie zapoznam się i z niniejszą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, koniecznie muszę przeczytać kolejne tomy, bo na razie znam tylko 'Drżenie'.

      Usuń
  4. Mam wielką chęć na tę książkę :)

    Zapraszam do mnie na konkurs!
    http://cienwlasnychmysli.blogspot.com/2015/03/wielki-konkurs.html#more

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się! M.S. - będę pisała skrótem - jest naprawdę świetną autorką, która pokazuje, że mimo natłoku schematów w świecie młodzieżowego fantasy nadal się da stworzyć cos oryginalnego i niebanalnego! Ja czytałam tylko Króla Królów, ale Złodzieje Snów już na mnie czekają z niecierpliwością!
    Pozdrawiam
    Zbiór literackich pomysłów

    OdpowiedzUsuń