10 lutego 2015

Wyspa Łza, Joana Bator

Wyspa Łza, Joanna Bator
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2015
Stron: 304
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda proces powstawania dzieła literackiego? Pragnęliście wniknąć w umysł pisarza? Podążać śladami jego stóp, tokiem jego rozumowania? Joanna Bator zaprasza do niełatwej i bolesnej przeprawy przez zakamarki swego umysłu. I to w nietypowej scenerii, bowiem na wyspie o kształcie łzy - na Sri Lance. Efektem wyprawy w nieznane laureatki nagrody Nike jest książka na poły reporterska, na poły biograficzna - bardzo niebanalna, bardzo intrygująca i bardzo trudna zarówno w odbiorze, jak i opisie.

Czytając zapowiedź z okładki, ktoś mógłby wysnuć wniosek, że Wyspa Łza będzie powieścią kryminalną, w której rzeczywistość miesza się z fikcją i w której wyjaśniona zostanie zagadka tajemniczego zaginięcia Sandry Valentine, która ćwierć wieku temu ruszyła na Sri Lankę i znikła bez śladu. Choć kryminalno-detektywistyczna aura unosi się nad tą pozycją, zdecydowanie podkreślić należy, że to Joanna Bator - jej dusza, jej umysł, jej ciało - stanowi centrum całej opowieści, centrum wszystkiego.

Wyspa Łza jest tworem specyficznym, intrygującym i mocno poruszającym. Autorka rusza w nieznane sobie rejony świata w towarzystwie fotografa, Adama Golca, po to, by jak wielu wybitnych artystów i pisarzy przed nią, inspirować się, odkrywać i tworzyć. Niełatwo jest zdefiniować, czym w efekcie staje się Wyspa Łza - pojawiają się tam fakty i wizje, lęki i przekonania, wspomnienia i pragnienia. Autorka brnie w niebezpieczne zakątki nie tylko tajemniczej wyspy, ale również swojego umysłu i swojej wyobraźni. Wydaje się przy tym bliska czytelnikowi jak nigdy dotąd, a jednocześnie porażająco odległa.

Specyficzną aurę Wyspy Łzy podkreślają doskonałe fotografie Adama Golca - wszystkie utrzymane w szarościach, wszystkie mocno niepokojące...

Każdy z nas ma swoją Sandrę Valentine, każdy czegoś szuka, do czegoś dąży. Joanna Bator znalazła doskonały pretekst dla wyprawy i we wspaniały, niezwykle poetycki sposób przedstawiła ją na kartach Wyspy Łzy. Nie jest to książka dla każdego, z pewnością wielu przydusi, ale warto się z nią zmierzyć. Dla fascynatów świata (i) literatury pozycja obowiązkowa.

Moja ocena: brak
Książka przeczytana w ramach wyzwania 'Polacy nie gęsi'.

6 komentarzy:

  1. Brak oceny - w sumie tego się spodziewałam. Uwielbiam powieści Bator, więc ,,Wyspy łzy" nie mogłam ominąć. Z tego, co słyszałam, to jedni wdeptują ją w ziemię, a drudzy chwalą. Wszyscy mówią, że jest specyficzna. Przeczytam - przekonam się :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko ją oceniać, bo skala, którą stosuję nie jest dostosowana do tego typu literatury. W każdym razie jestem w obozie tych, którzy chwalą.

      Usuń
  2. Właśnie czytam! Bator poznałam stosunkowo niedawno, ale zdążyłam już przeczytać wszystkie jej książki i każdą uwielbiam. Wg mnie "Wyspa Łza" nie jest niczym niezwykłym w twórczości Bator, wpisuje się w jej nurt non-fiction i w zasadzie przypomina mi trochę jej książki o Japonii. Tam też to właśnie Bator stała w centrum wszystkich opowieści. Jak dla mnie jest super; język Bator to mistrzostwo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Specyficzna- to mnie i intryguje i zachęca i zniechęca...

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka mnie hipnotyzuje... a ja w sumie lubię rzeczy specyficzne ;)

    Zmieniłam adres bloga -> http://www.bookeaterreality.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubie taką niepokojącą prozę, nieoczywiste i poruszające dzieła - to one najbardziej zapadają w pamięć. Chętnie bym się z takim wydaniem Joanny Bator zmierzyła.

    OdpowiedzUsuń