4 lutego 2015

Birdman, reż. A.G. Iñárritu

Birdman
reż. A.G. Iñárritu • USA, 2014
Dziewięć nominacji oskarowych. Plakat zadrukowany głośnymi nazwiskami. Przyciągający uwagę zwiastun i ciekawy opis. Obok takiego filmu trudno przejść obojętnie - szczególnie, że recenzje zbiera wyraźnie skrajne, a to zawsze wzbudza najwyższą ciekawość. Obejrzałam. Nie dostawałam przy nim ataków śmiechu jak niektórzy znajomi, ponieważ przede wszystkim walczyłam ze smutkiem. Ale nie żałuję, bo to przykład kina wyjątkowego i znakomitego. Za tak niezapomniane wrażenia zawsze warto dziękować!

Riggan Thomson (Michael Keaton) jest sfrustrowanym gwiazdorem, którego sława dawno przeminęła i który żyje w poczuciu, że musi jeszcze dokonać czegoś wielkiego. Tym czymś ma być reżysersko-aktorski debiut na Broadwayu, z własną adaptacją opowiadania Raymonda Carvera. Targany psychicznymi problemami Riggan musi pogodzić własne ambicje z ambicjami swojej ekipy, a do tego odzyskać zaufanie rodziny i uznanie ukochanego tłumu. Zadanie niemal niewykonalne - szczególnie, kiedy główna gwiazda obsady (Edward Norton) okazuje się wybitnie problemowa, córka (Emma Stone) dopiero wyszła z odwyku, a w głowie... w głowie pojawia się głos. Głos sumienia, osobisty krytyk i wyprowadzacz z równowagi. Oj, nie ma lekko ten nasz bohater. A to zaledwie wierzchołek góry utrapień, złych myśli i kłopotów.

Źródło: filmweb.pl, © foto: Twentieth Century Fox Film Corporation

Birdman stanowi wspaniałą karykaturę współczesnego świata showbiznesu. Nie ma cię na Twitterze i fejsie - nie istniejesz. Nie pojawiasz się w największych hollywoodzkich produkcjach - zapomina się o tobie. Żyjesz zbyt dobrze - krytyka cię nienawidzi. Alejandro Iñárritu zderza ze sobą legendarność Broadwayu z popularnością Hollywood, życie w blasku fleszy z czasem przemijania oraz sztukę... ze "sztuką". Główny bohater żyje na granicy urojenia i prawdy, wciąż doświadcza skrajnych emocji, po to by ostatecznie brutalnie rozliczyć się ze swoim życiem. Jego słowa: "Nie było mnie nawet w moim własnym życiu, a teraz go nie mam i nigdy nie będę miał" wgniatają w fotel i stanowią kwintesencję tego, jak żyją współcześni, a do tego genialnie uwypuklają wymowę filmu. Filmu, który wielu bawi, a który mnie zaszokował, zasmucił i po prostu zmiażdżył.

Źródło: filmweb.pl, © foto: Twentieth Century Fox Film Corporation

Aktorsko Birdman stanowi popis doskonałości ze strony Michaela Keatona i Edwarda Nortona, ale również drugoplanowa postać charyzmatycznej Sam (Emma Stone) z pewnością wielu widzom zapadnie w pamięć. Swoje pięć minut na scenie zyskują też Naomi Watts oraz zdumiewająco poważny Zach Galifianakis. Trzeba jednak podkreślić, że tym, co obraz Iñárritu wyróżnia w pierwszej kolejności, jest nietypowa praca kamery i niemalże całkowity brak cięć montażowych. Oglądając można odnieść wrażenie, że na ekranie podziwia się jedną długą scenę - narracja jest płynna, a dynamiki nadaje jej odrobinę niepokojąca ścieżka dźwiękowa - szczególnie pojawiająca się tu i ówdzie ogłuszająca perkusja. Tak oszczędne środki wyrazu, a taki efekt - godne podziwu.

Za Birdmanem przemawiają nie tylko doskonałe zdjęcia czy aktorstwo na wysokim poziomie. Bardzo aktualna problematyka i niebywale autentyczne i szczere podejście do tematu walki z przemijaniem nie tylko sławy, ale i życia - dodatkowo podane w tak wyjątkowej i intrygującej formie - sprawiają, że obok dzieła Alejandro Iñárritu nie da się przejść obojętnie. To jeden z tych filmów, który zapamiętuje się na lata. Zasłużenie wyróżniany licznymi nagrodami i nominacjami. Polecam gorąco!

Moja ocena: 9/10
Film obejrzany w ramach wyzwania 1000 filmów.

7 komentarzy:

  1. cudo! dla mnie chyba na razie najlepszy z nominowanych, ale mimo, że właśnie wrzuciłem na warsztat notatnika całą 9, to o nim napiszę dopiero pojutrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie równie mocno podobał się 'Grand Budapest Hotel', ale gdybym miała oba tytuły zestawić ze sobą, wyróżnienie przyznałabym właśnie 'Birdmanowi'.

      Usuń
  2. Rzadko oglądam filmy w telewizji, a jeszcze rzadziej chodzę do kina. Dlatego nie dziwię się sobie, że nie słyszałam nigdy o Birdmanie. Niemniej muszę przyznać, że zaintrygowała mnie ta produkcja, tym bardziej, że otrzymała aż dziewięć nominacji oskarowych. Zatem musi mieć w sobie coś naprawdę wyjątkowego skoro została zauważona przez wielu krytyków filmowych i miłośników kina. Do mnie najbardziej przemawia fakt, że oprócz znakomitych zdjęć i aktorstwa na wysokim poziomie, pojawia się ''autentyczne i szczere podejście do tematu walki z przemijaniem nie tylko sławy, ale i życia''. W takim razie chętnie obejrzę ten film i przekonam się, czy Twoje odczucia pokryją się z moimi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygowałaś mnie. Już od jakiegoś czasu mam w planach ten film, ale po Twoje recenzji zapewne obejrzę go szybciej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno zdobędzie Oskara i to nie jednego. Choć myślę , że Teoria wszystkiego więcej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Obejrzałam tylko jeden film nominowany do Oscarów - ,,Grand Budapest Hotel" i trudno jest mi wyobrazić sobie lepszy, szczególnie w kategorii ,,zdjęcia" i ,,montaż". Niczego jednak nie przesądzam, dopóki nie obejrzę pozostałych propozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zdjęciach moim faworytem jest 'Grand Budapest Hotel', zdecydowanie. W ogóle cały ten film uwielbiam, w każdym szczególe. Przy czym 'Birdman' wydaje się bardziej bliski tematycznie, dlatego w głównej kategorii typowałabym go bardziej niż 'GBH' - Andersona darzę wielkim uwielbieniem, ale nie sądzę, by akademia podzielała to zdanie ;)

      Usuń