6 stycznia 2015

What Katie Ate. Prosta kuchnia w dobrym stylu, Katie Quinn Davies

what katie ate książkaWhat Katie Ate. Prosta kuchnia w dobrym stylu, Katie Quinn Davies
Oryginał: What Katie Ate. Recipes and other Bits & Bobs
Wydawnictwo: Buchmann
Rok wydania: 2014
Stron: 300
Gatunek: kucharska
Katie Quinn Davies, z pochodzenia Irlandka, zdobyła światową sławę jako autorka bloga kulinarnego, stylistka żywności i fotografka. Z pasji do gotowania i kreatywnego przedstawiania jedzenia za pomocą zdjęć, powstał blog whatkatieate.com, a następnie książka, która błyskawicznie uzyskała status międzynarodowego bestsellera. W dwa lata po światowej premierze, publikacja What Katie Ate trafiła nareszcie do Polski i nie przesadzę, jeśli pokuszę się o stwierdzenie, iż jest to absolutnie najpiękniejsza i najbardziej wyjątkowa książka kucharska, jaką widział świat...

what katie ate książka katie quinn davies

What Katie Ate. Prosta kuchnia w dobrym stylu to książka, którą zjada się oczami. Każde zdjęcie jest oddzielną historią - możemy się tylko domyślać, jak wiele pracy wymagało dopracowanie ich w najdrobniejszych szczegółach. Sama autorka we wstępie wspomina, że perfekcyjne sfotografowanie burgera wymaga przynajmniej kilkunastu prób (nie, nie - nie chodzi o liczbę ujęć, a o stworzenie kilkanastu burgerów!). Jeżeli więc komuś wydaje się, że fotografowanie żywności jest prostą sprawą i byle kto może zostać doskonałym blogerem kulinarnym, srogo się zawiedzie. A najlepszym na to dowodem są rosnące jak grzyby po deszczu blogi kulinarne pełne nijakich zdjęć.

Cóż, nie każdy może być drugą Katie Quinn Davies.


Perfekcyjnie dopracowane fotografie żywności są najważniejszym elementem tej pięknie wydanej książki, ponieważ najmocniej oddziałują na wyobraźnię odbiorcy. I choć one same wystarczyłyby, by zachwycać się publikacją Irlandki, warto zwrócić również uwagę na same przepisy, bo te również urzekają. Są różnorodne, pomysłowe i kryją w sobie pewną prostotę, która kojarzy się z umiłowaniem jedzenia i celebrowaniem posiłków.

Katie proponuje przepisy podzielone według kategorii: śniadania, lunche, sałatki, kanapeczki i drinki, obiady, przekąski, przystawki i sosy oraz desery. Każdą z receptur szczegółowo opisuje, a do tego do większości z nich dodaje jakąś historię - wspomnienia z dzieciństwa czy opowieść o bliskich sobie osobach. To sprawia, że ze wszystkich zakamarków publikacji wydostaje się nie tylko uwiecznione na zdjęciach piękno, ale i niepowtarzalna aura, kojarząca się z ciepłem rodzinnym i miłością.

Przepisy przedstawione w publikacji What Katie Ate odznaczają się różnym stopniem trudności - są takie, które wymagają większej sprawności i niemałego kulinarnego doświadczenia, są i takie, które z powodzeniem przygotowałoby dziecko. Wiele sezonowych składników, jakie Katie Quinn Davies wykorzystuje w swojej kuchni znajdziemy wyłącznie w marketach, ale znakomita większość przepisów wymaga jedynie tego, co oferują przeciętne spożywczaki i bazarki. Dlatego też nie wahajcie się sięgnąć po tę książkę. Jest ona jedną z tych, które powinny znaleźć się w każdej kuchni.

Moja ocena: brak

6 komentarzy:

  1. Ta książka mnie prześladuje - przynajmniej ostatnio. Dlatego też chyba będę musiała się nią kiedyś zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniam! Brzmi i wygląda smakowicie :) A poza tym podoba mi się wplatanie historii i wspomnień do przepisów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki kucharskie kupuję tylko na prezenty i raczej (raczej, na pewno!) się to nie zmieni, ale muszę przyznać, że zdjęcia Kate są wyjątkowe w kategorii fotografii żywności.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda naprawdę przepięknie i chętnie bym taką do siebie przygarnęła. Ja i gotowanie stoimy w małej sprzeczności i niekoniecznie się ze sobą lubimy, ale chciałabym nawiązać pewną więź i poeksperymentować a ten tytuł wydaje się do tego idealny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po tej recenzji chciałabym zobaczyć wnętrze tej książki od A do Z! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam przeglądać książki kucharskie w sklepie, ale jeszcze żadnej nie kupiłam, może dlatego że zawsze odstraszają mnie ceny... Ta prezentuje się bardzo ciekawie, ale jak to w moim przypadku bywa, pozostanę przy szukaniu przepisów na blogach, a że bloga pani Davies nie znałam to dziękuję Ci za podsunięcie mi nowej kopalni przepisów ;)

    OdpowiedzUsuń