Jego Wysokość Longin, Marcin Prokop

Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2014
Stron: 162

Marcin Prokop piszący? Już przy okazji Bóg, kasa i rock’n’roll przekonałam się, że to pomysł znakomity. Obie publikacje co prawda znacznie się od siebie różnią, bo i gatunek, i odbiorca inny, ale jedno się nie zmienia – Prokop pisze z zacięciem i wie, jak skusić czytelnika. A w tym przypadku zadanie wcale nie było łatwe, bowiem Jego Wysokość Longin to książka przede wszystkim skierowana do bardzo młodego odbiorcy. Ale nie obawiajcie się – również dla dorosłego czytelnika będzie to wspaniała lektura.

Longin, pewien bardzo szczególny chłopiec, opowiada o swym barwnym dzieciństwie czasów peerelu, udowadniając, że tamte lata wcale nie były szare, nudne i beznadziejne. Świat Longina był pełen barw, a wszystko to dzięki kreatywności chłopca i jego kumpli. Bo takie to były czasy – że trzeba było polegać przede wszystkim na własnej fantazji, by codzienność nie przytłaczała nudą i jednostajnością. Stąd więc brały się wszystkie osobliwe pomysły na rozrywki dnia codziennego. Stąd też narodził się niewidzialny przyjaciel Longina, Albert…

Książka Marcina Prokopa jest zapisem wspomnień jego przygód z Albertem i resztą bandy, rodzicami, Bracholem i stryjkiem. No i z dziewczynami, oczywiście. Świat bohatera to przede wszystkim szkoła, dom i podwórko – trzy areny popisu dla tak żywiołowego i kreatywnego młodego umysłu. Umysłu, który wielu czytelnikom będzie bliski jak nikt inny. Bo dorośli odnajdą w książce siebie i swoją przeszłość, zaś dzieciaki poznają niesamowitego, zabawnego bohatera, z którym aż chciałoby się zaprzyjaźnić.

Jego Wysokość Longin to propozycja lekka i miła – typowy uprzyjemniacz czasu. Niegłupi, pełen ciepła i humoru, mający swój przekaz, bardzo przyjemny w odbiorze. Marcin Prokop przekonuje, że sami jesteśmy kreatorami swoich światów, a piękno życia codziennego uzależnione jest przede wszystkim od możliwości naszej wyobraźni, a nie tego, co materialne. To wspaniała lekcja dla dzisiejszej młodzieży uwiązanej do konsol i tabletów. Życzyłabym sobie, żeby każdy dzieciak po przeczytaniu zwierzeń Longina zainspirował się i sięgnął do własnej fantazji – po to, by następnym razem przeżyć z kolegami przygodę, która zostanie w głowie do końca życia, zamiast ulecieć z niej z chwilą wyłączenia komputera…

Moja ocena: brak
Książka przeczytana w ramach wyzwań: ‚Polacy nie gęsi’ oraz ‚Książkowe podróże’.

, , , , , , , , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

5 Comments

  1. Jestem bardzo ciekawa tej pozycji, myślę, że za jakiś czas skuszę się na zakup. 🙂

    Pozdrowienia dla Ciebie i Córy!
    https://booklovinbypas.wordpress.com/

    1. Dziękujemy 🙂

      W razie czego – udanej lektury!

  2. Nie przekonuje mnie ta pozycja. Raczej nie czytam książek, które są pisane przez celebrytów.

    Karlina W. 😀

    1. Nie nazwałabym Prokopa celebrytą, to przede wszystkim doświadczony dziennikarz. Celebryci to takie postaci, które niewiele robią i znane są wyłącznie z tego, że są… znane 😉

  3. Czytałam i bardzo mi się spodobała! 🙂 To sposób na spędzenie paru naprawdę miłych chwil.
    Wszystkiego dobrego dla Zosi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *