30 grudnia 2014

A Christmas Carol, Charles Dickens

A Christmas Carol, Charles Dickens
Polski: Opowieść wigilijna/Kolęda prozą
Wydawnictwo: White Face
Rok wydania: 2010
Stron: 98
Gatunek: opowiadanie
Po klasykę sięgać warto. Szczególnie w wersji oryginalnej. A już zwłaszcza wtedy, gdy tematyka książki idealnie wpisuje się w aurę za oknem i datę na karcie z kalendarza. Dlatego właśnie postanowiłam w przyświątecznym czasie spotkać się z panem Scroogem, który kolejny już raz przypomniał mi, jak ważna jest bliskość innych ludzi i jak ważne jest niesienie dobra i dzielenie się uśmiechem z otoczeniem.

Czytanie Dickensa w oryginale normalnie uznałabym za spore wyzwanie, ale akurat w przypadku tego dzieła treść i przekaz są tak jasne, że nawet osoba z podstawowymi umiejętnościami językowymi spokojnie może się z nim mierzyć. Szczególnie, gdy wersja polska nie jest mu obca. A mam nadzieję, że nie ma wśród Was osoby, która nigdy nie miała okazji zetknąć się z Opowieścią wigilijną...

Dzieło Dickensa ma ponadczasowy przekaz i absolutnie nie starzeje się, mimo że od daty jego pierwszego wydania minęło już ponad 170 lat. Magiczna opowieść o skąpcu, którego czeka nawrócenie i przemiana moralna w noc wigilijną wciąż ujmuje uniwersalnym przekazem i potrafi przemówić zarówno do dzieci, jak i czytelników dorosłych. Jest to przykład prozy mądrej i prostej jednocześnie, w której przy każdej kolejnej lekturze odkrywa się coś nowego.

A Christmas Carol oczarowuje. Na tyle, że ma się ochotę atmosferą świąt upajać jeszcze w kilka dni po ich zakończeniu. To dobry czas na takie lektury - bo kiedy popaść w zadumę i wysnuć refleksję nad życiem, jak nie teraz, kiedy świąteczny szum opadł, a nadchodzący nowy rok tym bardziej skłania do przemyśleń?

Znajdźcie czas na Dickensa. Warto.

Moja ocena: brak
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Czytam w oryginale', 'Z półki', 'Grunt to okładka', 'Ocalić od zapomnienia', 'Serie na starcie' oraz 'Książkowe podróże'.

8 komentarzy:

  1. Sama historia trochę mi obrzydła - ciągle ktoś ją gdzieś remake'uje, adaptuje, parodiuje i w sumie mam już dość. Ale fakt - lektura Dickensa w oryginale, choć momentami karkołomna, jest wartością samą w sobie. :)

    https://booklovinbypas.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze warto wracać do takiej klasyki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam pod koniec listopada wprowadzając się w świąteczny nastrój. Swietna opowieść, bardzo mi się spodobało jak Dickens stworzył atmosferę w biurze Scrooge'a i w jego domu (brrr). Myślałam, ze się rozczaruje, bo oglądałam mnóstwo ekranizacji, ale nie ma to jak oryginał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, to są te klasyki, które gdzieś mi poumykały. Zawsze sobie obiecuję, że do nich wrócę, że wreszcie je poznam tak oficjalnie, bo tę historię to jednak sporo ludzi zna, ale to przez filmy i jakieś tam przerabiane teksty a nie tak, jak powinno się ją znać ;) Teraz już może sobie odpuszczę i powrócę do innych klasyków, ale za rok obowiązkowo ten właśnie tytuł! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mnie zaskoczyłaś!
      Ale to tym lepiej dla Ciebie - masz szansę nadrobić dzieło naprawdę wyjątkowe.

      Usuń
  5. Zgadzam się, ma uniwersalny przekaz. Może przypomnę ją sobie, ale tym razem w oryginale?

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Tobą, ale nie wiem czy odważyłabym się czytać w oryginale.

    OdpowiedzUsuń