17 września 2014

Od Wajdy do Komasy, Babara Hollender

Od Wajdy do Komasy, Babara Hollender
Wydawnictwo: Prószyński Media
Rok wydania: 2014
Stron: 448
Gatunek: wspomnienia
Jedną z rzeczy, której o mnie nie wiecie jest to, że lata temu, kiedy planowałam swoją ścieżkę edukacyjną, moim priorytetem nie była wcale polonistyka, ani też nie było to dziennikarstwo sportowe. Marzyłam o szkole filmowej i studium scenariuszowym, bo pisaniem zajmowałam się od dawna i zawsze to kochałam, tak jak kocham świat kina. Dlatego właśnie tak chętnie poświęcam się oglądaniu filmów oraz zgłębianiu literatury filmowi poświęconej. Również dlatego z wielkim przejęciem przyjęłam wiadomość o premierze książki Barbary Hollender - uznanej krytyczki filmowej i dziennikarki - Od Wajdy do Komasy. Każdy, kto choć trochę interesuje się polską kinematografią powinien uznać tę pozycję za obowiązkową w swojej biblioteczce...

Barbara Hollender zestawiła ze sobą trzydzieści wielkich osobowości świata kina. Z jednej strony wydaje się, że to liczba duża, jednak dla samej autorki - niewystarczająca. Istnieje więc spora szansa na to, że któregoś dnia powstanie drugi tom rozprawy, który - jestem tego pewna - również okaże się ujmującym, inspirującym i niezwykle bogatym zbiorem tekstów poświęconych wybitnym twórcom tego środowiska.

Choć spodziewacie się pewnie po prostu biogramów, sylwetek, faktów z życia i przeglądu twórczości wybranej trzydziestki, Od Wajdy do Komasy stanowi przede wszystkim ciekawą przeprawę przez historię rodzimego kina. Autorka rysuje tło społeczno-polityczne zmieniającej się Polski i dopiero w tym kontekście osadza historie swoich bohaterów - Wajdy, Różewicza, Holland, Machulskiego, Smarzowskiego, Szumowskiej czy Komasy. Znajomość środowiska i wychowywanie się w nim (ojciec Hollender był cenionym kierownikiem produkcji), pozwoliło autorce na przedstawienie tematu z ciekawej perspektywy. Dlatego brak w tym tekście surowości i sztywności - często zyskuje on osobistego charakteru, a prywatne wspomnienia Hollender stanowią interesujące rozwinięcie tematu. To już nie są tylko wielkie nazwiska z afisza, są to ludzie z krwi i kości, bliscy autorce, bliscy czytelnikowi...

Niesamowite jest to, jak wiele z tych trzydziestu odrębnych historii się zazębia. Różne pokolenia twórców, jeden świat. Różne spojrzenia na te same tematy, wspólne cele. Z książki dowiecie się, kto komu zawdzięcza swoje wejście do środowiska, kto w pewnym momencie poddał się i oddał życiu rodzinnemu, kto planuje nas jeszcze zaskoczyć. Odkryjecie, jak wiele wspólnych mianowników mogą mieć biogramy twórców z odmiennych środowisk i jak dzieciństwo, wychowanie i doświadczenia późniejszego życia wpłynęły na życie artystyczne poszczególnych bohaterów książki.

Barbara Hollender stworzyła publikację imponującą i rzeczową. Taką, z której chce się wynotować cytaty, fakty i tytuły, i do której będzie się wracać po wielokroć. Aż chciałoby się, aby powstała z tego cała seria - nie tylko poświęcona reżyserom, ale i scenarzystom, aktorom, kompozytorom i innym ważnym postaciom świata kina. Marzę sobie? A kto mi zabroni?

Polecam z całego serca!

Moja ocena: brak
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Pod hasłem', 'Polacy nie gęsi' oraz 'Książkowe podróże'.

6 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że trochę za słabo jestem zorientowana w polskiej kinematografii (dopiero od niedawna ją tak naprawdę odkrywam) by w pełni docenić tę publikację. Ale za jakiś czas czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dzięki takim książkom możesz zorientować się w temacie bardziej :-)

      Usuń
  2. Świetnie, że pojawiają się też nowe twarze jak Komasa i Wasilewski. Książki filmoznawcze raczej oferują znane, już docenione nazwiska, klasykę. Trudno o porządny tekst o "świeżakach" na rynku.
    Mnie interesuje kilka nazwisk starszego pokolenia: Jerzy Kawalerowicz, Tadeusz Konwicki, Wojciech Jerzy Has, Janusz Morgenstern. Czy pojawiają się w książce? No, może jeszcze Andrzej Żuławski... (choć osobiście nic jeszcze tego pana nie widziałam, więc trudno mi oceniać inaczej niż "ponoć...") ;-).

    Chętnie śledzę twoje wpisy o filmach, bo sama się trochę filmem pasjonuję, ale jednak procent tych wpisów w porównaniu z książkowymi jest niewielki, więc to miłe zaskoczenie: fakt że to dla ciebie jednak coś więcej niż oglądanie dla rozrywki. Oglądasz również starsze pozycje czy raczej interesuje cię współczesne kino? Preferujesz jakiś gatunek, kraj?

    OdpowiedzUsuń