11 września 2014

"Iniemamocni" :: "Potwory i spółka" :: "Toy Story 3"

Przed dwoma tygodniami rozpoczęłam nadrabianie braków w znajomości kultowych animacji XXI wieku. To wtedy w paru słowach opowiedziałam Wam o uczuciach towarzyszących mi podczas oglądania Gdzie jest Nemo? oraz Odlotu, a dziś z braków na liście stu najlepszych filmów dekady mogę wykreślić kolejne trzy tytuły. Oczywiście takie, które większość z Was znała już od dawna...



Bardzo przyjemna opowieść o rodzinie superbohaterów, której członkowie zmuszeni zostali do ukrywania swych niezwykłych umiejętności przed światem. Jest zabawnie, miło i pouczająco, choć podczas seansu zdarzało mi się prychać pod nosem, jak gdybym zapomniała, że to jedynie bajka w klimatach komiksowych, a nie poważne kino.

Mocnymi punktami Iniemamocnych są barwni bohaterowie, znakomite dialogi i świetna ścieżka dźwiękowa. Poza wątkami rodem ze świata sci-fi w filmie znajduje się miejsce dla takich wartości jak miłość, lojalność, wierność ideałom i odwaga. Dobry przekaz w dobrej oprawie. Warto obejrzeć!

Moja ocena: 7,5/10




To moje trzecie podejście do tej produkcji. Równie nieudane jak poprzednie. Potwory i spółka nie potrafią mnie przekonać do siebie. Nudna historia osadzona w beznadziejnie przedstawionym świecie. Całość mogłyby ratować zabawne dialogi i naprawdę dobry dubbing, ale nawet to nie wystarcza, aby zatrzeć złe wrażenie. Kompletnie nie rozumiem fenomenu tej opowieści...

Moja ocena: 3/10




Ależ się spłakałam oglądając ten film! Przypomniał mi o dzieciństwie i o czasach, w których caluteńką ścianę w pokoju miałam wyklejoną postaciami z Toy Story. Nie wiem skąd moi rodzice wytrzasnęli te wszystkie plakaty, ale to jeden z symboli moich dziecięcych lat, na wspomnienie którego po prostu uśmiecham się sama do siebie.

Toy Story 3 to animacja słodko-gorzka, nieco smutna, nieco wzruszająca, ale oczywiście również pełna humoru i ciepła. Do tego dla osób w każdym wieku!

Miałam obawy, że rozciąganie serii do trzeciej części nie będzie dobrym pomysłem, ale twórcy filmu zdecydowanie podołali wyzwaniu i ciekawie kontynuowali i zamknęli temat. Chodzą słuchy, że w przyszłym roku czeka nas część czwarta serii, ale mam nadzieję, że to tylko plotki, bowiem takiego zwieńczenia tej historii było nam trzeba i nic więcej nie powinno już być dopowiadane. Co za dużo, to niezdrowo.

Moja ocena: 8,5/10
Filmy obejrzane w ramach wyzwania 100 najlepszych filmów dekady.

7 komentarzy:

  1. Iniemamocni to bajka jakiej nie widziałam, Toy Story nigdy mi się jakoś specjalnie nie podobało, za to na Potworach doskonale się bawiłam xD No cóż...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, a ja tak lubię animację Potwory i spółka :) Rozumiem jednak, że do Ciebie mogła nie przemówić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uwielbiam Potwory i spółka! :)
    Dzięki nim mam nazwę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie lubię "Potworów i spółki". Jak miło że nie jestem jedyną osobą, której ta animacja nie przypadła do gustu ;) Za to "Iniemamocni" bardzo mi się podobali. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał, pierwsza osoba o podobnym zdaniu, czas to uczcić :D

      Usuń
  5. Wszystkie powyższe tytuły wspominam bardzo miło. Najbardziej oczywiście trylogię "Toy Story", której nie potrafiłam dać oceny niższej niż 10/10 ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha! No proszę, z tych trzech właśnie najbardziej spodobały mi się "Potwory i spółka", za pozostałymi nie przepadam :D

    OdpowiedzUsuń