5 września 2014

Bóg, honor, trucizna, Robert Foryś

Bóg, honor, trucizna, Robert Foryś
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2014
Stron: 496
Gatunek: historyczna
Premiera: 10/09/2014
Gdyby Sienkiewicz pisał równie lekko i zajmująco jak Robert Foryś, z pewnością takie dzieła jak Potop czy Krzyżacy cieszyłyby się większą popularnością wśród młodzieży znudzonej ciężkimi szkolnymi lekturami. Gdyby powieść Bóg, honor, trucizna była pozycją obowiązkową w kanonie lektur, na pewno zyskałaby podobną sympatię, jak ulubione książki czasów szkolnych - Mistrz i Małgorzata czy Kamienie na szaniec. Ja doświadczeń z literaturą historyczną nie mam, ale do powieści Forysia zapałałam sporą sympatią i jestem pewna, że zarówno młodszych, jak i starszych czytelników - niezależnie od płci - zainteresowałaby ona w nie mniejszym stopniu.

Bóg, honor, trucizna to obszerna powieść ulokowana w XVII-wiecznej Polsce. Za sprawą Roberta Forysia czytelnik śledzi poczynania wielkich kobiet tamtych czasów - Marii Kazimiery d’Arquien - żony Jana III Sobieckiego, Eleonory Habsburżanki - małżonki Michała Korybuta Wiśniowieckiego oraz jego matki - Gryzeldy Zamoyskiej. Foryś dokumentuje ciężkie czasy dla Rzeczpospolitej targanej wewnętrznymi konfliktami i najazdami z zewnątrz, ale tak naprawdę tło historyczne ma być tylko pretekstem dla przedstawienia intryg Marysieńki i jej przyjaciółki Charlotty, Eleonory oraz Gryzeldy. Seks, romanse, trucizny, skandale, kombinacje - wszystko to śledzi się z zapartym tchem, od pierwszej do ostatniej strony. Ewentualne walki czy rozgrywki polityczne to już mniej fascynująca część powieści, ale napisana z podobnym rozmachem i nie mniejszą pasją...

Powieść Roberta Forysia trzyma w napięciu i fascynuje, choć jednocześnie przytłacza liczbą bohaterów i napoczętych wątków. Momentami trudno odnaleźć się w gąszczu zarysowanych zdarzeń i postaci, a sama fabuła zawiera pewne niedociągnięcia. Za to bogate i barwne portrety bohaterów zdecydowanie przyciągają uwagę i intrygują.

Nie sądziłam, że trafię kiedykolwiek na powieść historyczną, która będzie tak lekka i nienużąca, nieco pieprzna i mocno zapadająca w pamięć. Bóg, honor, trucizna stanowi pierwszą część cyklu Gambit hetmański i wprost nie mogę się doczekać tego, co jeszcze zaserwuje nam Robert Foryś.

Moja ocena: 8/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Pod hasłem', 'Polacy nie gęsi', 'Grunt to okładka', 'Serie na starcie' oraz 'Książkowe podróże'.

9 komentarzy:

  1. Przeczytałam recenzję z zainteresowaniem, bo właśnie zastanawiałam, czy przypadkiem jakiś interesujący egzemplarz nie przemknął mi koło nosa... I jednak tak...
    Natomiast nie zgodzę się z pierwszym akapitem, ale to kwestia gustów czytelniczych ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja akurat i Sienkiewicza, i lektury lubię, ale młodzież zdecydowanie bardziej polubiłaby historię w takiej wersji ;)

      Usuń
  2. Ostatnio książki historyczne są u mnie "na topie", więc poszukam tej książki. Historia wcale nie musi być nudna czy "ciężko" podana, jak widać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powieści historyczne zazwyczaj omijam szerokim łukiem. Nic na to nie poradzę, że strasznie się nudzę przy tego typu literaturze. Za moją niechęć do historii mogę podziękować jedynie mojej pani profesor, która skutecznie obrzydziła mi ten szkolny przedmiot. Bardzo wymagająca, niepodejściowa kobieta. Od tamtej pory unikam wszystko co związane z przeszłością naszego kraju. Wiem, że to bardzo nieładne zachowanie i źle o mnie świadczy, ale z drugiej strony czytanie ma być przyjemnością a nie obowiązkiem, zatem nie zamierzam na siłę przekonywać się do czegoś, co mi nie sprawia satysfakcji. Mimo to od czasu do czasu próbuje ''wyjść'' poza własne ograniczenia sięgając po romanse historyczne, które są dla mnie całkiem ''zjadliwe'':)
    Wracając jednak do powyższej pozycji, jest w niej coś, co mnie osobiście intryguje. Być może ten ''Seks, romanse, trucizny, skandale, kombinacje''' podziałały na mnie zachęcająco, bo ja bardzo lubię taką nietypową mieszankę. Dlatego postaram się dać tej książce szansę jeśli trafi w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zainteresowała mnie Twoja recenzja i chętnie sięgnę po tę książkę.
    Ale gdyby nie Twój tekst to przyznam, że patrząc tylko na okładkę miałabym inne odczucia, bo przypomina mi trochę harlequin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, trochę z harlequinem ta powieść ma wspólnego ;)

      Usuń
  5. Ta okładka... Dobra, ja już nic nie mówię :). W sumie powieści historyczne mają ze mną nie po drodze, ale może kiedyś się zdecyduję... Bo brzmi ciekawie: pieprzna, nienużąca, lekka, wciągająca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam powieści historyczne, mam do nich ie małą słabość, choć w żaden sposób nie umiem tego wytłumaczyć. "Bóg, honor, trucizna" kusi mnie od jakiegoś czasu, tylko ta okładka... Dlaczego tak skrzywdzili tę książkę tak ohydną okładką?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię książek historycznych, ale na tą książkę z chęcią bym się skusiła. Wydaje się być naprawdę interesującą pozycją.

    im-bookworm.pl

    OdpowiedzUsuń