28 sierpnia 2014

Prestiż (2006) - are you watching closely?

Prestiż (The Prestige)
reż. Ch. Nolan • USA, 2006
Kiedy opublikowałam listę stu najlepszych filmów dekady, wiele osób podkreślało, że nadrabianie filmowych braków powinnam koniecznie rozpocząć od Prestiżu z Christianem Balem i Hugh Jackmanem w rolach iluzjonistów-rywali. Christopher Nolan ujął mnie swoją wizją przygód Batmana, ale już osławiona Incepcja kompletnie do mnie nie przemówiła. Podobnie ma się rzecz z Prestiżem. Przez większość czasu byłam oczarowana niezwykłą aurą tego filmu, a potem... Potem nadeszło dokumentne spieprzenie całej sprawy.

Nolan wprowadza widza w niezwykły świat iluzji. Kreuje intrygujących bohaterów, stawia na znakomitą charakteryzację i scenografię, a całość ubarwia nutą tajemnicy. Napięcie podtrzymywane jest od pierwszej do ostatniej minuty, a oglądający nie może przegapić ani sekundy filmu, co podkreśla powtarzane nieustannie pytanie Are you watching closely? Skupienie jest ważne, ponieważ jest to film wymagający, raz po raz udowadniający, że właściwie... wszystko jest iluzją.


Prestiż to sto trzydzieści minut seansu, z których większość zachwyca, oczarowuje i zapiera dech. Nadchodzi jednak taki moment, w którym miejsce iluzji zajmuje nauka. I to nauka oparta na teoriach, które po dziś dzień nie zostały udokumentowane i udowodnione. Pełen napięcia ujmujący thriller zamienia się w przerysowany obraz sci-fi, czego nie jestem w stanie Nolanowi wybaczyć i co rujnuje wszystkie dobre wrażenia, jakich doświadczyłam podczas oglądania. Być może bez elementu fantastycznego misternie zaplanowane zakończenie Prestiżu musiałoby stracić nieco na swym mocnym charakterze, a cały film straciłby sporo na uroku, ale nie takich rozwiązań oczekuję i nie takie rozwiązania lubię.


Dlatego jestem głęboko rozczarowana. Tym bardziej, że przez długi czas byłam pewna, że film Nolana dorówna mojemu ukochanemu Iluzjoniście z Edwardem Nortonem. A tu nie dość, że odziera się magię z magii, to jeszcze wciska się elementy sci-fi, które w żaden sposób nie współgrają z klimatem filmu.

Nie, dziękuję.
Choć obejrzeć warto, ale bez nastawiania się na cuda...

Moja ocena: 6/10
Film obejrzany w ramach wyzwania 100 najlepszych filmów dekady.

Zdjęcia pochodzą ze strony filmweb.pl.

17 komentarzy:

  1. A mnie film oczarował i podobał się chyba nawet bardziej niż "Iluzjonista". Faktycznie Nolan trochę przesadził z sci-fi, ale jak to było zagrane! Jackman i Bale świetni.
    Widzę, że ostro ruszyłaś z wyzwaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie mam teraz megaapetyt na filmy i za dużo wolnego czasu, więc oglądam, póki mogę. Ale głównie było to postanowienie na ostatni tydzień wakacji. Od września pojawią się mecze siatkówki, nowe odcinki 'Jednego z dziesięciu' i kilku programów, które oglądam, więc był to ostatni dzwonek, żebyśmy z małżem nadrobili nieco zaległości filmowych :)

      Usuń
    2. Ja pod koniec wakacji też tak miałam ;) Teraz niestety-stety US Open i siatkówka, choć strasznie się wkurzam bo nie mam Cyfrowego Polsatu. Pewnie w końcu wybulę za dostęp...przynajmniej pierwszy mecz obejrzę na żywo ;)

      Usuń
    3. Trochę sobie przesadzili z tym dostępem wyłącznie dla abonentów. Obawiam się, że wcale się na tym specjalnie nie dorobią... Cieszę się, że mam CP i NC+, ale i tak pewien niesmak pozostaje, bo jednak mecze kadry narodowej powinny być ogólnodostępne.

      Usuń
  2. U mnie odwrotnie , Prestiż uwielbiam, natomiast Iluzjonista mnie rozczarował.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubię Prestiż i Ilizjonistę. :) A jeden z dziesięciu- kocham :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie Prestiż był mistrzowski :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Film oglądałam kilka dobrych miesięcy temu, ale wspominając go teraz, uważam, że był naprawdę niezły, mimo tego dość nierealnego, dziwnego zakończenia. Pamiętam, że też byłam nim rozczarowana, jednak pogodziłam się z nim :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie wciąż jest to ulubiony film :-) Oczarował mnie już od pierwszego obejrzenia, a oglądałam kilka razy. I nic się nie zmieniło :) Nawet udało mi się przeczytać książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również zasadzam się na książkę, choć słyszałam, że jest zupełnie inna.

      Usuń
    2. Rzeczywiście jest nieco inna i zawiera więcej wątków niż film, jednak sedno sprawy zostało w filmie zachowane :) Ja ze swojej strony bardzo polecam, bo książkę też pokochałam

      Usuń
  7. Jeden z moich ulubionych filmów, zrobił na mnie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądałam go kiedyś i bardzo mi się podobał

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się, że iluzja + ten wątek fantastyczny = nie do końca satysfakcjonujący efekt, ale mimo tego film (dwukrotnie - drugi raz obejrzałam go w miniony weekend) zrobił na mnie duże wrażenie. Cóż, można powiedzieć, że przymknęłam oko (choć powinnam była patrzeć uważnie, hihi) na niedoskonałości, godząc się na kino fantastyczne. A "Iluzjonisty" jeszcze nie widziałam. Mam w planach upolować go w końcu kiedyś na Stopklatce ;).

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałam go kilka razy, ale i tak niezbyt mi zapadł w pamięć. Tak wiec żeby przypomnieć sobie to zakończenie musze nieźle wytężyć pamięć. Ale w dalszym ciągu niewiele pamiętam. W każdym razie film nie dla mnie, nie podzielam zachwytów i myślałam już, że jestem z tym sama zwłaszcza po przeczytaniu 3/4 Twojej opinii.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja obejrzę - ale tylko dla dwóch przystojniaków obsadzonych w głównych rolach :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie oglądałam, ale z ciekawości dla głównych bohaterów chciałabym zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń