24 sierpnia 2014

Jack Strong (2014)

Jack Strong
reż. W. Pasikowski • Polska, 2014
Filmowe wydarzenie roku (jak głosi hasło z plakatu)? A właściwie: czemu by nie? Jest znakomita obsada, jest fascynująca historia, jest Pasikowski na reżyserskim krześle, do tego dobrze dobrana muzyka, świetna scenografia, doskonała charakteryzacja i solidna reklama. Naprawdę wiele przemawia na korzyść Jacka Stronga. W oczach niektórych wadą będzie to, że to produkcja polska ("niedobre, bo polskie"), ale gdyby za historię Kuklińskiego zabrali się Amerykanie, najpewniej zaserwowaliby nam efektowną papkę, w której sama fabuła zeszłaby na daleki plan, a Dorociński wyrósłby na superbohatera z pełnym szpanerskim osprzętowaniem rodem z filmów o Jamesie Bondzie.

Jednak Polska jest tu Polską, Polacy są Polakami. Bez koloryzowania, bez popadania w przesadę czy patos. I właśnie między innymi za tę prawdziwość tak bardzo doceniam ten film.


Pasikowski kolejny już raz sięga po tematykę niełatwą i kontrowersyjną, starając się włączyć do toczącej od lat dyskusji na temat czarnej i złotej legendy Ryszarda Kuklińskiego - człowieka, którego jedni uważają za narodowego zdrajcę, inni za bohatera. Choć ostatecznie widz dochodzi do wniosku, że Kukliński działał w słusznej sprawie, a przy tym był normalnym, nieco zagubionym człowiekiem, jego wizerunek w Jacku Strongu absolutnie nie jest jednoznaczny. Bez niepotrzebnego wybielania przytaczane są również niechlubne fakty z życia bohatera, a także pokazywane zachowania nierozważne, nerwowe, wywołujące u obserwatorów niepokój i lekkie zażenowanie.

Najmocniejszą stroną filmu są niewątpliwie kreacje bohaterów. Charakterystyczne, wyraziste, niezwykle interesujące. Prym na ekranie wiedzie oczywiście Marcin Dorociński - przejmujący, naturalny, przekonujący. Znakomicie prezentują się także jego koledzy ze strony rosyjskiej - Oleg Maslennikov (niesamowicie wyrazista postać Wiktora Kulikowa) oraz Dimitri Bilov jako Sasza Iwanow. Na ich tle nieco blednie Patrick Wilson, wcielający się w postać amerykańskiego agenta CIA, ale też jego rola nie wymagała tylu środków ekspresji, by nadmiernie rzucać się w oczy. Jedyna ważna postać kobieca, żona Ryszarda Kuklińskiego grana przez Maję Ostaszewską, zwraca uwagę, jednak również pozostaje bardziej elementem tła i raczej nie zostanie szczególnie zapamiętana.

Film Pasikowskiego od pierwszych minut nieustannie trzyma w napięciu, mimo że nie brak tu momentów spokojniejszych, mających na celu zarysować portret Ryszarda Kuklińskiego nie jako szpiega i wojskowego, ale przede wszystkim jako zwykłego człowieka - ojca i męża.

Słabszych momentów Pasikowski jednak nie uniknął. W dwugodzinnej produkcji zapragnął opowiedzieć jak najwięcej, często kosztem jakości odbioru. Obecność niektórych wątków i postaci zdaje się być zupełnie nieuzasadniona, a do tego nie każda napoczęta historia zostaje opowiedziana do końca.

Przez to, choć trudno nawet na chwilę oderwać wzrok od ekranu, chwilami widz może odnieść wrażenie, że w zbyt krótkim czasie zostaje mu zaserwowane stanowczo zbyt wiele...


Jack Strong to mocne kino. Kino ważne, zapadające w pamięć, momentami wgniatające w fotel, przejmujące. Cenne jest to, że w żadnym punkcie twórcy filmu nie popadli w przesadę, przez co wierne oddanie rzeczywistości, prawdziwość i naturalność okazują się jego silnymi punktami. Tego najczęściej brak polskim produkcjom.

Jackowi Strongowi nie brak jednak niczego...

Moja ocena: 8/10

Zdjęcia pochodzą ze strony filmweb.pl.

17 komentarzy:

  1. O! Dzięki za przypomnienie, że chciałem kiedyś obejrzeć ten film. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tfu! Co ja piszę :) w takim razie obejrzę :) Chyba mam jakieś wizje przyszłości i widzę, że na podstawie filmu powstanie książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie, to dość ciekawy materiał na książkę ;)

      Usuń
  3. Również na mnie ten film zrobił dobre wrażenie. Wydaje mi się zresztą, że Dorociński gra w produkcjach na poziomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie podpadł nieco takimi produkcjami jak 'Idealny facet dla mojej dziewczyny' [jeden z najgorszych filmów mojego życia], 'Rozmowy nocą' czy 'Miłość na wybiegu', ale generalnie się zgadzam - w ostatnich latach kojarzy się przede wszystkim z kinem naprawdę dobrym.

      Usuń
    2. To ja na razie miałam szczęście jedynie do tych dobrych produkcji z nim w roli głównej - może dlatego, że częściej oglądam dramaty niż komedie (a polskie komedie są od dłuższego czasu niestety baaardzo nieudane).

      Usuń
    3. Ano właśnie. Mnie te filmy trafiły się w czasach pracy w kinie, dlatego widziałam je dziesiątki razy i zdążyły mnie zaboleć :)

      Usuń
  4. Wiem, że może to dziwnie zabrzmi, ale w przeciwieństwie do naszej rodzimej literatury, (którą uwielbiam) nie przepadam za polskimi produkcjami, gdyż w moim mniemaniu są mało widowiskowe, a ja, miłośniczka amerykańskich filmów akcji potrzebuje jakiś kaskaderskich wyczynów, a nie zwyczajnej, monotonnej rzeczywistości. Pomimo tego lubię i cenię Marcina Dorocińskiego, więc może zrobię wyjątek i choćby przez wzgląd na tego autora z czystej ciekawości obejrzę ''Jack Strong'', ale nie obiecuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj właśnie efekty specjalne rodem z amerykańskich filmów tylko zepsułyby całą sprawę. Nikt by nie uwierzył, że Polska tak wyglądało, a przecież w filmach na faktach chodzi o przedstawienie prawdy. Naprawdę warto dać tej produkcji szansę - jest dobra, trzyma poziom, w niczym nie wypada gorzej od słynnych amerykańskich filmów szpiegowskich.

      Usuń
    2. Faktycznie masz rację. Wszelkie efekty specjalne zapewne tylko zepsuły by tę produkcję, gdyż w oczy raziłaby sztuczność naszych realiów.
      W każdym razie jeśli twoim zdaniem warto dać tej temu filmowi szansę, to ja pójdę za twoją radą. A nóż mi się spodoba :)

      Usuń
  5. Koniecznie muszę obejrzeć po Twojej recenzji!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym ten film oceniła na 7/10, co nie zmienia faktu, że jak za bardzo nie lubię naszego rodzimego kina, tak na tym filmie bawiłam się wyśmienicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trzeba brać pod uwagę, że dla każdej z nas co innego może znaczyć taka 'siódemka' czy 'ósemka'. 7/10 to w moich oczach dość wysoka ocena, więc można przyjąć, że mniej-więcej w swoich ocenach się zgadzamy ;)

      Usuń
  7. Jak Dorociński, to mnie już więcej nic do szczęścia nie trzeba. :D

    OdpowiedzUsuń