8 lipca 2014

Dom na plaży, Sarah Jio

Dom na plaży, Sarah Jio
Oryginał: The Bungalow
Wydawnictwo: Między Słowami
Rok wydania: 2014
Stron: 304
Gatunek: obyczajowa
Premiera: 16/07/2014
Z Sarah Jio spotkałam się po raz pierwszy całkiem niedawno. W kwietniu tego roku zachwyciłam się Marcowymi fiołkami - słodko-gorzką opowieścią romantyczno-obyczajową, którą gotowa jestem polecić każdemu, komu trzeba ciepłej, prostej i niegłupiej lektury. Dom na plaży, kolejna wznowiona w Polsce książka amerykańskiej bestsellerowej pisarki, przyciągnęła mnie od razu. Nie potrzebowałam zagłębiać się w opis czy rekomendacje z okładki - po prostu wiedziałam, że to nazwisko gwarantuje niespotykane emocje...

I nie pomyliłam się.

Z okładki dowiadujemy się, że powieść Jio urzeknie fanów Nicholasa Sparksa. Zacne są to słowa, które niewątpliwie mają moc przyciągania, ale ja wiem jedno - na okładce żadnej powieści Sparksa, którego darzę niemałą sympatią, nie zamieściłabym (odwrotnej) informacji, że jego powieści pokochają miłośnicy Sarah Jio. Tych dwoje autorów łączy zamiłowanie do historii miłosnych, przy czym podczas gdy Sparks opiera się na banałach i lukrowaniu, Jio ciekawie rozbudowuje swoje historie, absolutnie unikając w nich szablonowości. Oboje tworzą babskie czytadła, ale to autorka Domu na plaży wie jak nadać im niepowtarzalności, dzięki czemu znacznie przebijają one poziom dzieł jej kolegi po fachu...

Dom na plaży porwał mnie na kilka przemiłych godzin i zagwarantował niesamowitą podróż w przeszłość. Historia opisana przez Jio rozgrywa się w czasach wojennych, kiedy na dalekiej wyspie splatają się ze sobą ścieżki młodej pielęgniarki i przystojnego żołnierza. Na nią w Ameryce czeka narzeczony, on planuje po wojnie na wyspie osiedlić się na stałe. Znajdują opuszczony kawałek plaży i tajemniczy domek wśród drzew, który staje się ich azylem, miejscem spotkań, a także niemym świadkiem długich rozmów, miłosnych uniesień i chwil pełnych wzruszeń.

Los bywa przewrotny. Nawet jeśli nie wojna rozdziela ludzi, są tego w stanie dokonać inni - zazdrość, niesprzyjające okoliczności, niedomówienia. Historia Anny i Westry'ego urywa się nagle, ale tak naprawdę przez dziesięciolecia nie znajduje końca, a przy tym wzbudza emocje wśród mnóstwa przypadkowych osób. Osób, które żyją oczarowani tragiczną opowieścią miłosną. Osób, które mogą dokonać niemożliwego - ponownie spleść ze sobą zerwane niegdyś nici. Tylko czy wystarczy im na to czasu?

Dom na plaży nie jest cukierkową bajeczką miłosną, wiele tu zła i dramatu, wiele też piękna i wzruszeń. Choć autorka często zaskakuje i urzeka mnóstwem niebanalnych pomysłów, serwuje czytelnikowi także kilka mocno przewidywalnych rozwiązań. One jednak w żaden sposób nie psują odbioru - powieść tę czyta się z ogromną przyjemnością i obowiązkowymi wypiekami na twarzy.Nie ma przestojów, urzeka ładnym językiem i piękną fabułą. Takich książek chciałoby się czytać więcej...

Moja ocena: 8/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Pod hasłem', 'Czytam literaturę amerykańską' oraz 'Książkowe podróże'.

10 komentarzy:

  1. Ujęłaś mnie porównaniem autorki do Sparksa, ale jeśli twierdzisz, że jest ona jeszcze lepsza i zapewnia niegłupią rozrywkę bez lukrowania, to jestem na tak ;)
    Nie brałam pod uwagę tej autorki, a dzięki Tobie szybciutko poszukam Domu na plaży.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej pisarki, ale kupię w ciemno - skoro jest lepsza niż Sparks :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Twórczość Jio Sarah miałam przyjemność poznać podczas czytania ''Marcowych fiołków'', które zrobiły na mnie niesamowite wrażenie, dlatego domyślam się, że powyższa lektura także przypadnie mi do gustu i zaskarbi sobie moje serce. Chociaż przyznam, że troszkę czuje pewne obawy, gdyż historia opisana przez Jio rozgrywa się w czasach wojennych, a ja niezbyt lubię wojenne i około-wojenne klimaty. Zdecydowanie wolę współczesne realia. Mimo to chce zaryzykować.
    Odnośnie porównania ''Domu na plaży'' do powieści Sparksa to niezły chwyt marketingowy, gdyż wielu jest czytelników lubujących się w dziełach tego pisarza. Ja przynajmniej zaliczam się do grona jego fanów. Ale masz racje- Sparks opiera się na banałach i lukrowaniu, zaś Sarah stara się unikać szablonowości i to się ceni. Mimo to i tak lubię i jednego i drugiego autora ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No toś mnie zaintrygowała. Nie lubię porównań do SParksa, aczkolwiek rozumiem w jakim celu są stosowane tylko że ja za powieściami Sparksa nie przepadam, A Jio już raz mnie porwała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Twórczości tej autorki nie miałam okazji poznać, ale mam nadzieję, że się to szybko zmieni. Porównanie do Sparksa zadziałało na mnie jak magnes, a to co napisałaś tylko spotęgowało moją ciekawość . Jestem zaintrygowana . Ksiązkę dopisuję sobie do listy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zupełnie nie mogłam skojarzyć tego tytułu, dopiero po opisie zaświtało mi, że czytałam już Dom na plaży, tyle że w wersji kieszonkowej i z inną okładką. Nie zachwyciłam się, choć historia i owszem - jest interesująca. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpadam niedługo, porywam tę książkę. Sparksa lubię, tej nie znam. Ale co prawda, to prawda - Nico lubi banały ;)
    Zakochałam się w okładce !!!! Chyba przez te włosy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie uniknie się jakiegoś schematycznego zagrania - po prostu ciężko wymyślić coś w 100% oryginalnego i nieprzewidywalnego. Zaciekawiła mnie ta pozycja, więc może rzucę okiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Od dawna mówi się, że w literaturze wszystko już zostało powiedziane... Kiedy dużo się czyta, tym bardziej staje się to widoczne.

      Usuń
  9. Fabuła brzmi fajnie, w dodatku jest trochę historii - nie przeszkadza mi nawet schemat. Chętnie przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń